D
delete
Gość
To się kłaczku rozpisałaś. Powinno być lżej. Pocieszę Cię (jeśli to moze w ogóle pocieszyć). Mam tak samo. Wszystko jest ważniejsze niz moje prośby i problemy domu. Jak ja chce gdzieś wyjść to podpytuje jaki ma plan , czy mogę auto itd. Gdy On coś potrzebuje to ubiera się i po prostu to robi. Ilez to razy uzależniałam coś od tego bo mm powiedział ze będzie o tej i o tej godzinie. Potem nie wrócił a jak miałam focha to słyszałam "nie panujkuj, świat se nie zawali itd"
Ciągle słyszę ze on się zajmuje poważną informatyka, ze chce firmę rozbudować, ze musi z ludźmi bo nawiązuje kontakty, a ja tylko klikam w głupie kwadraciki, pisze na głupim baby forum i bawię sie w kredyty i ze sie uwsteczniam a on na takie głupoty nie ma czasu , musi się rozwijać bo chce jeszcze coś w życiu osiągnąć.
A ja mam od jakieś czasu swój plan i go zrealizuję.
Z innej beczki. Kupiłam w Lidlu na mrożonkach za niecałe 3 zł warzywa z masełkiem i pietruszką. Właśnie duszę dla Julki. Są tak dobre ,że podjadam sama i obawiam się ze zaraz wciągnę wszystko zanim mm i Julka wstaną.


Olena - faceci właśnie tacy są. Niestety. Musimy być konsekwentne. U mnie to samo. Codziennie przetwieramy sie kto usypia małą wieczorem. Na 100 wieczorów 90 usypiam ja. Zawsze ulegam jego argumentom. Potem jestem zła na siebie.A to trzeba chyba jasno zasady ustalić i spisać na kartce.
Wczoraj oddalismy Julkę do Mamy . Wow moja mama ostatnio sama się upomina zeby Julka była u niej. Julka ma tam raj. Babcia z nią na czworaka zaiwania, czyta książeczki, przeciera owocki, robi soczki, gania się a Julka tylko zapierdziela piszcząc jak myszka radośnie.
W tym czasie rozebrałam choinkę i zmusiłam Jarka żeby wreszcie przywiercił pałag w kuchni na łyżki. (kupilam sobie w Ikei taki długi z haczykami ). MM zaczął wiercić. Okazało się ze nie ma kolkow. W kuchni rozpierducha ona lata i szuka kołków. Nie znalazł. sasiada nei było. W koncu mamam miała. I chciałoby się rzec "zabierasz sie za coś nieprzygotowany" ( on tak się mnie czepia jak zacznę coś pichcić i nagle okazuje się ze czegoś mi brak i on musi lecieć do sklepu). Suszarki w lazience nie naprawił bo t przecież za dożo wymagam jak na jeden raz. (proszę od miesiąca)
i tak można by o tych chłopach pisać i pisać...
a oni pewnie o nas ze za dużo gadamy... i sie czepiamy itd...
Ciągle słyszę ze on się zajmuje poważną informatyka, ze chce firmę rozbudować, ze musi z ludźmi bo nawiązuje kontakty, a ja tylko klikam w głupie kwadraciki, pisze na głupim baby forum i bawię sie w kredyty i ze sie uwsteczniam a on na takie głupoty nie ma czasu , musi się rozwijać bo chce jeszcze coś w życiu osiągnąć.
A ja mam od jakieś czasu swój plan i go zrealizuję.
Z innej beczki. Kupiłam w Lidlu na mrożonkach za niecałe 3 zł warzywa z masełkiem i pietruszką. Właśnie duszę dla Julki. Są tak dobre ,że podjadam sama i obawiam się ze zaraz wciągnę wszystko zanim mm i Julka wstaną.



Olena - faceci właśnie tacy są. Niestety. Musimy być konsekwentne. U mnie to samo. Codziennie przetwieramy sie kto usypia małą wieczorem. Na 100 wieczorów 90 usypiam ja. Zawsze ulegam jego argumentom. Potem jestem zła na siebie.A to trzeba chyba jasno zasady ustalić i spisać na kartce.
Wczoraj oddalismy Julkę do Mamy . Wow moja mama ostatnio sama się upomina zeby Julka była u niej. Julka ma tam raj. Babcia z nią na czworaka zaiwania, czyta książeczki, przeciera owocki, robi soczki, gania się a Julka tylko zapierdziela piszcząc jak myszka radośnie.
W tym czasie rozebrałam choinkę i zmusiłam Jarka żeby wreszcie przywiercił pałag w kuchni na łyżki. (kupilam sobie w Ikei taki długi z haczykami ). MM zaczął wiercić. Okazało się ze nie ma kolkow. W kuchni rozpierducha ona lata i szuka kołków. Nie znalazł. sasiada nei było. W koncu mamam miała. I chciałoby się rzec "zabierasz sie za coś nieprzygotowany" ( on tak się mnie czepia jak zacznę coś pichcić i nagle okazuje się ze czegoś mi brak i on musi lecieć do sklepu). Suszarki w lazience nie naprawił bo t przecież za dożo wymagam jak na jeden raz. (proszę od miesiąca)
i tak można by o tych chłopach pisać i pisać...
a oni pewnie o nas ze za dużo gadamy... i sie czepiamy itd...
tak więc jesteśmy po kolędzie
.Jutro biorę się za to drzewko baj baj do przyszłego roku
,a my musimy się z nimi użerać

...mój jest do wytrzymania ostatnio, to raczej ja mam humory, zdaję sobie z tego sprawę, no ale nie chwale, bo wiecie jak to jest;-)