hej
wreszcie chwila ciszy i spokoju:-)
spotkanko tak czy inaczej miłe i sympatyczne
Zoyka na pewno się Jula nie otruje, jak moje starsze były takie małe, to już im normalnie robiłam mannę na noc na krowim, wtedy nie było takiego "marketingu" na mm, bachory piły krowie i żadnemu nic nie było

pytałas też chyba o mycie ząbków, my od dawna Paćce myjemy, najpierw kupiłam taką silikonową nakładke na palec z wypustkami i tym dziąsełka były masowane i dziecko przyzwyczajane do inwazji w paszczę, a potem jej kupiłam taki zestawik 3 różnych małych szczoteczek do ząbków ( chyba z Canpolu ) i tym się jej szoruje, oczywiście bez pasty , no i tyle ile ona pozwoli, bo nie zawsze ma ochotę;-)Zoyka na tablicy bezpłatnie wystaw, tablica też sie na allegro pokazuje, ja sprzedałam przez tablicę chustę i zestawik zabawek, z ciuchami chyba najkiepściej jest bo zatrzęsienie tego;-)wydaje mi sie, że jakieś dobre firmówki to jeszcze sprzedasz, a tak to nie ma szans....
Powiedzcie mi jak zachowac swoje zdrowie psychiczne i nie pójśc siedzieć za zabójstwo w takiej sytuacji ( wczoraj )
...miałam robić sernik na zimno, stary szedł do sklepu i robi liste, no i ja dyktuję szczegółowo:
sernik na zimno w torebce z dr oetkera
galaretke, mandarynki i brzoskwienie w puszce
biszkopty ( takie jak dla patrycji kupujemy, okrągłe w torebce )
dwa serki homogenizowane Danio waniliowe
wrócił, ja zaczynam miksować mleko z tym proszkiem i szukam serków w lodówce,
-gdzie te serki dałeś????!!!!
- jakie serki??
-No te Danio, dyktowałam 2 serki danio
-nie dyktowałaś, na pewno..oj dobra pojade Ci kupić
pojechał, kupił, zmiksowałam wszystko, rozbełtałam galretkę, przygotowałam owoce, wyciągam tortownice, żeby to skladać do kupy, szukam biszkoptów
- gdzie są biszkopty
- jakie biszkopty??
- no przeciez dyktowałam Ci biszkopty, na dół sernika potrzebuję
- nie dyktowałaś, na pewno nie dyktowałaś, ja juz 3 raz nie pojadę bo piwo zacząłem pić
Myślałam , że wyjde z siebie, otworzyłam sobie też browar, żeby coś z nerwami zrobić, bo byłam bliska zbrodni, powiedział mi , że powinnam pojechać chyba do sanatorium, bo strasznie nerwowa jestem, Kaśka pojechała do sklepu, kupiła biszkopty i dokończyła ten nieszczęsny sernik, którego prawie połowę wdoopczył stary.....ja juz nie wiem, czy to ja jestem psychiczna, czy on, mówię Wam chwilami przy tym człowieku głupieję


tęsknie do czasów jak wyjeżdżał na dwu, trzy dniowe delegacje i miałam czas odpocząć od tego wszystkiego
