Hejka!
Nie wróciłam wcale taka zmęczona, całkiem sympatycznie było, 4 psiaki, ale fajne, kochane i jakoś gładko poszło:-)..ale, żeby nie było zbyt kolorowo, to załatwiłam sobie zatoki, chciałam wdepnąc rano do banku, ale kompletnie nie było gdzie zaparkowac i musiałam troche dalej stanąć i się przejść, nie miałam czapki ( a generalnie to bez niej sie nie ruszam, dzis nie miałam kuźwa ) i tak mi łeb odmroziło, że pękał z bólu cały dzień i zatoki mi załadowało znów na amen zielonymi glutami. Wracając zakupiłam Ibuprom zatoki, jem teraz pastę z awokado z czosnkiem i jeszcze inhalacje sobie zrobię...no kuźwa nigdy chyb asie tak na cacy nie wyleczę..
Jedynie co to u Paćki znaczna poprawa na dupci, była dziś w żłobku nawet, panie jej to pielęgnowały jak należy, mało tego..awansowała do średniaków, bo stwierdziły, że u maluchów to ona juz sie nudzi. U średniaków są stałe pory drzemki, wszystkie bachory razem idą na leżaczki, no i ona chętnie poszła, 2 godziny pospała...rośnie mi dziecko:-)
Asiu cudka kruszynka! Wiesz, że tak mówią, że karmienie jest w głowie...musisz byc przekonana , że masz mleko, bo tak na pewno jest, im więcej stresu tym mniej mleka, leżysz, pijesz, jesz, odpoczywasz, a wszystko niebawem sie unormuje, produkcja sie do potrzeb dostosuje i będzie dobrze:-) Mi Packa tez na początku dużo przy cycu wisiała, nawet tu sie kiedys chwaliłam, że na jedno karmienie potrafiłam całych Krzyżaków oglądnąć..ale to mija, będzie dobrze. Andzike tez mnie takie rozmarzenie wziąło ..jak to było z takim maluszkiem...ale ja już pasuję
Fajny "bajer "
http://www.jadlonomia.com/2013/03/domowe-kostki-bulionowe.html