Dzięki Kochane ;-)
Ollenka i masz rację, ja sama myślę już o tym, co by Nina była już nieco starsza, ale wiem też, że ten czas tak szybko mija... i ten etap noworodkowy trzeba też przejść, a przecież mimo zmęczenia, ciągłych karmień itd.. jest w tym też coś fajnego, co po latach wspomina się z rozrzewnieniem

zwłaszcza, że wiem że to moja ostatnia ciąża była, dlatego trochę celebruję każdą chwilę, a już na pewno jestem spokojniejszą, dojrzalszą emocjonalnie mamą niż 18 lat temu. Damy radę, ani się obejrzę i minie rok..
Kłaczku.. nie było okazji.. ściskam Cię mocno i wiem, że nie poddasz się i będzie w końcu rodzeństwo dla Karolka, czego życzę Ci z całego <3 ..
Sandy - przytulam. W końcu musi się udać !
Malfi trzymam kciuki , to już wkrótce
Majuśka z tym karmieniem dokładnie tak jest,że w głowie. Miałam już chwile zwątpienia i porządne doły ...ale uwierzyłam, że wyprodukuję to mleko tyle, że wystarczy

Ale kilka butelek "wpadło"..przyznaję. Przestałam przystawiać do piersi, bo bywało,że Nina płakała po 5 minutach ssania albo spała przy cycu.. i potem wciąż płakała, bo się nie najadała ..ehhhh, piersi zaczęły się robić twarde jak głazy, jak podałam 2 butle i musiałam odciągać, tyle pokarmu się pojawiło ...rzuciłam więc flaszki w cholerę. I jest dobrze póki co...tfu, żeby nie zapeszyć.