Dziewczyny, witam sie tradycyjnie w srodku Waszej nocy, mam nadzieje ze spokojnej i bachorki spia.
To nie jest tak, ze ja nie lubie lub nie chce dzieci, zycie mnie nauczylo przyzwyczajac sie do sytuacji i przyzwyczailam sie, a raczej nie wyje z bolu codziennie, ze moze dziecie mi sie nie przytrafi - ciezko by bylo zyc tak wyjac. Moj mars to nie mars, mamy raczej nie powazny zwiazek, nie mieszkamy razem i widujemy sie tylko moze 2, 3 razy tygodniowo - tak wyszlo. Ja tabletek lub innych roznych od jakis 13 lat juz nieuskuteczniam, a jakos ciazy brak - chlop nie glupi i sie zna jak sie dzieci robi i umie zapobiec. Juz z nim rozmawialam na ten temat, wiem ze by umarl z radosci jak by byl postawiony przed faktem dokonanym, ale jak tego dokonac??
Was znalazlam jak mialam parcie na dziecie i czytalam sobie bardziej w starajacych sie forum, nastepnie 40 - stolatki przez oczy mi sie przewinely i tak juz zostalo.
Z angielskim tu tak jest ze amerykanski jest, ja jestem beztalencie jezykowe, 22 lata juz tu jestem i w dalszym ciagu mam accent - i tak juz zostanie, w matmie jestem dobra natomiast
Musze chwile o diable moim, lodowisko tu jest wszedzie wiec nie da sie na plaze z Zuzia skoczyc, a tam ogromny ogrodzony park dla psow, ale doopa, lod wszedzie, wiec nie wylatalo sie to moje cudo ani wczoraj ani dzisiaj, dzisiaj juz mialam z balkonu wyrzucic, ile razy moge pilke przez mieszkanie zucac - wrescie padlo to.
I fakt, duzo butelek wina mnie kosztuje w jakim sensie to zwierze utrzymac, no coz zycie.
Jutro pracy dzien wiec moze uda mi sie odezwac w jakies bardziej sensownej dla Was godzine
