Bry wieczór
Jestem, żyję - juz ciut lepiej, bo nos zaczyna mi się odtykać (ucho nadal zatkane).
Ollena - czapkę miałam nawet przy sobie (przeprosiłam się z nią jakieś 3 lata temu), ale nie mam cienkiej czapki, a w tych, co mam głowa mi się poci. Założyłam więc kaptur, ale sznurek mi się rozwiązał, a obie ręce miałam zajęte i nie miałam jak go zawiązać z powrotem, dopiero jak weszłyśmy do sklepu, to poprawiłam. Ale kilkaset metrów wystarczyło, żeby mi głowę wiatr przewiał.
Misia - dzięki za link. Chyba wszystko co dotyczy Maszki juz przeglądnęłam, albo systematycznie to uzupełniam.