Ano, oszalec mozna - albo rzygulec, albo czujesz jak na zebach glony rosna. Brrr... Inna rzecz, ze u mnie co ciaza to bylo inaczej. Roznie nosilam, roznie sie czulam, w jednej rzygalam, w innej ani ciut... Wiesz... Gdybym nie poronila, mielibysmy juz dziecko urodzone na przelomie roku, a gdyby nie pustak, wlasnie chodzilabym z wielkim brzuchem i pakowala torbe do szpitala.
Ilona, nie poradzisz - pozostaje walczyc. Smialam sie ze co jak co, ale jesli chodzi o poczatek ciazy to mam wprawe. Teraz, ten 15 tydzien juz to niemal nowinka - po 20 latach czlowiek nie pamieta jak to bylo.
Jujka, Gucio brzmi superzascie! Wazne ze wszystko w porzadku. Skad Ty pamietasz jak ja mam termin?? Masz pamiec slonia?? Po mojemu na 13, tak jak ja liczylam, ale ze scanu wyszlo ze 12. Jakos nie mam zamiaru sie nad tym glebiej zastanawiac, przeciez termin to tylko data orientacyjna i mam nadzieje ze nikt tu nie kaze dziecku urodzic sie dokladnie wg. "rozkladu jazdy".
A_gala, ja mysle ze to zmeczenie moze miec zwiazek z praca serca i iloscia krwi. Gdzies na tym etapie serce kobiety dostaje mocniej "po garach" i zaczyna sie zwiekszac ilosc krwi do przepompowania. Z moja waga to ja sie liczyc musze, wlasnie od katem serca rowniez - przy otylosci to ono i tak dostaje za (nie)swoje, a jak dolozyc do tego prace dla dziecia, to juz w ogole ma zasuw. To moze powiekszac meczliwosc. Na razie nie widze powodu zeby sie martwic. Mmmm... Wrocek... Wieki nie bylam. Stare Miasto lubie...
Moje chlopisko wczoraj siedzi, duma i rzecze" Sluchaj, to by juz trzeci miesiac byl?" Grzecznie mowie ze czwarty... Okazuje sie ze sierotek kiepsko liczy... Ale doczekac sie nie moze.