Witajcie dziewczyny,
przeniosłam się tu z forum Czerwiec 2012 :/
jest tam mnóstwo wspaniałych przyszłych mam, pełnych nadzi i miłości do milimetrowych kruszynek które noszą pod sercem...
Ja też taka byłam, do piątku, kiedy dowiedziałam się że moja ciąża obumarła... to był 7dmy tydzień...
Poszłam rano na usg, a tu nagle najperw podejrzenie pozamacicznej, potem szpital i diagnoza: "pęcherzyk z mocno zapadniętyi ścianami, ciąża obumarł", o 22 wizyta u kolejnego ponoć geniusza od usg.... ale tylko potwierdzenie stanu

((
Wypłakałam już tyle łez,nawet nie wiedziałam,że tyle ich mam.... Mija 48h od chwili w której się dowiedziałam, umieram ze smutku.... 3go listopada mam się zgłosić na zabieg do szpitala, tak się go boję!
Od wczoraj śluz już jakby przetrącony czerwienią, może natura sama zaczie decydować że maleństwo z siebie wyrzuci... czekam, bo nie wiem co będzie....
tak bardzo bym chciała znów mieć je pod sercem, Moje Maleństwo najwspanialsze......