Iiii, mysle ze branie lekow bez wskazan nie jest dobrym pomyslem. Na mnie sie w kazdym badz razie lekko zemscilo. Pierwsza moja ciaza obumarla, kiedy zaszlam w druga, postanowilam ja wesprzec luteina - bo ja juz lekko niemloda, niech to wsparcie hormonalne... No i lipa wyszla, bo ta druga ciaza okazala sie bezzarodkowa. Pewnie gdybym nie brala luteiny, organizm odrzucilby ja wczesniej, a tak bujalam sie z nia (nieswiadoma niczego) 12 tygodni, az w koncu jednak nawet luteina nie pomogla i natura sie zbuntowala. Mysle, ze latwiej by mi bylo gdyby ta ciaza przerwala sie wczesniej, nim lozysko uroslo takie duze, moze obeszlo by sie bez krwotoku i calej tej jazdy. Dodam tylko, ze Karol urodzil sie po normalnej, ksiazkowej ciazy, jedynie od 2 trymestru bralam Clexane, ale to jako profilaktyke zakrzepicy, w ramach tutejszego programu.
Wiolka, mam podobne odczucia... Jesli juz, to dobrze ze wczesnie - boli, ale nie wyobrazam sobie bolu, kiedy rodzi sie dziecko wiedzac ze dla smierci, nie dla zycia.
Kwiatuszku, nie pozostaje nic innego jak brac sie do roboty! My wlasnie dzialamy... Tak bardzo chce zajsc, ze chyba za bardzo.
Asaiczek, do 42 dni po poronieniu. Mnie sie zwykle @ wyrabiala w 40 dniach, ale to indywidualne. No, licz sie z tym ze zanim @ to owulka, tak ze nie znasz dnia... plodnego.
Elka, to boli i po latach - nie tak mocno, nie ciagle, ale nie da sie myslec bez zalu, nie zaplakac... Tyle ze z czasem latwiej z tym zyc.
U nas nadszedl "okres produkcyjny" czyli TE dni mniej wiecej. Rajmund na nocne zmiany chodzi do czwartku wlacznie, wiec bedzie wyrabial nadgodziny rano - nie ma upros, nie pozwole zmarnowac ani jednego jajka.

Z Karolem bylam dzis u GP bo cos mu to oczko ropieje i ropieje, poprzednie kropelki g... daly, wiec probujemy to zwalczyc innymi. Mlody jest okropny - na poczekalni adorowal wszystkich facetow, ignorujac zupelnie kobiety, za to u lekarki jak go "sprzedalam" na chwile pielegniarce zeby przyniesc z poczekalni torebke, ktora zostawilam w wozku, to prezesunio tak sie rozanielil i rozplynal w usmiechach, ze panie obie gruchaly nad nim jak te turkaweczki. Mniodzio normalnie. Generalnie typ slodki i uroczy, az lekarka nie chciala wierzyc ze on w ogole potrafi jakas wojne w domu urzadzic. Kurcze... Nie widziala go w akcji.


Bujawka zwiazana z druga polowa cyklu przyprawia mnie o lekkiego dolka - od nadziei, po poczucie kleski kiedy pojawia sie @, gdzies po drodze chwile zwatpienia przeplatajace sie z przekonaniem ze tym razem MUSI sie udac... paryja i paranoja.;-) I swiadomosc ze czas nieublaganie przecieka miedzy.. jajeczkami (?) i za chwile natura powie ze "pani juz podziekujemy" i skoncza sie sny o potedze. Chcialabym.. Kiedys mowilam ze chce tego jednego cudu, dzis wyciagam rece po drugi cud, a moze powinnam zrozumiec, ze cuda nie zdarzaja sie hurtowo, moze powinnam okielznac swoja zachlannosc i cieszyc sie tym co mam, co zostalo nam dane? I nie myslec, ze 2 sa lepsze niz 1...