Ops... Katherinne, dalam ciala! Czyli masz nawracajacy problem MIMO odstawienia slodyczy - cholercia kiepsko. A jakies domowe metody zakwaszania srodowiska?
OneMoreTime, to i zwiazek cos musial kulec, skoro nie przetrwal... Przeciez mogliscie oboje sie wyprowadzic gdzie indziej. Domyslam sie chyba na czym wic polegal, ale to przeciez nie Ty jedna bylas w zwiazku z przedstawicielem innej kultury. Jakos sobie babki radza, nawet znam takie, co nie narzekaja. Aczkolwiek spotkalam sie z paskudnymi opiniami wsrod rodakow na ten temat - moim zdaniem ksenofobia, bo skoro kobieta wybiera sobie jakis model zycia, to jest to jej sprawa.
Mamo synka, to sie kwailifikuje pod krazek. Sytuacja faktycznie niefajna.
A u nas... Nic. Nic nie boli, nic nie muli, nawet kocie kuwety robie bez "wrazenia", wzielam sie troche za usamodzielnianie naszego Nastepcy Tronu i Dziedzica Fortuny, bo przeciez prawie 2 lata, a to ani sie ubrac, ani samo zjesc nie potrafi, nie mowiac o zameldowaniu, ze z pampersa sie przelewa. Jedyne co potrafi, to wreczyc mi swoj niekapek i powlec mnie za reke do kuchni. No i mase rzeczy, ktorych wcale by umiec nie musial, typu skakanie z krzesla na podlokietnik sofy, wspinanie sie po drabinkach przeznaczonych dla starszych dzieci na placu zabaw, chodzenie po linie zawieszonej miedzy dwiema poreczami itd. Lina wisi na wysokosci mojej glowy, wiec latam pod spodem jak ta kwoka i panicznie probuje asekurowac samobojce. Jak dobrze, ze w poblizu nie ma drzew...