• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
Karola, ja zazwyczaj jestem oazą spokoju, ale są pewne newralgiczne punkty, które doprowadzają mnie do wrzenia w tempie błyskawicznym i wtedy trudno o bardziej nerwowego i zirytowanego człowieka. Jak mam leżeć w szpitalu to po coś, prawda? Nie ma mnie w domu, nie mogę się wyspać, nie mogę poprowadzić zajęć więc mnóstwo osób na mnie złych a ja stratna finansowo, z dietą straszny problem i zawaliło się wszystko, co do tej pory sobie wypracowałam i do tego brak jasnego komunikatu, dlaczego i w imię czego. Zapieniłam się kompletnie, bo lekarka na obchodzie mi nie wyjaśniła, jaka jest przyczyna zostawienia mnie i co będą robić, tylko stwierdziła, że zostaję bo zostaję. Bo tyle rozpoznań! I wylicza: astma, cukrzyca... I poszła, bo jej się spieszyło. Nawet nie zdążyłam skomentować, że astmę mam od urodzenia i nikt w szpitalu się nią nie interesuje a w kwestii cukrzycy to pobyt pogarsza sprawę a nie poprawia. Poprosiłam potem o rozmowę z innym lekarzem i powiedziałam, jakie mam wątpliwości oraz żeby mi wyjaśnił, dlaczego powinnam zostać, bo się nie będę upierać, jeśli to jest zasadne. Stwierdził, że w zasadzie to do jutra tylko by obserwowali, czy poród się nie rozpoczyna... I tyle to ma sensu. Tylko kupa moich niepotrzebnych nerwów, bo rzeczywiście zirytowałam się konkretnie.

No, ale już jest dobrze. Wypisałam się. Siedzę w domu. Nie dam się już rodzinie namówić na jakiekolwiek niepotrzebne wycieczki do szpitala. Do szpitala to pojedziemy rodzić, jak przyjdzie na to czas. A na razie czekamy. W spokoju.. Ach, moje kochane łóżeczko. Swoją drogą to moje dziecko to niezły olewus, wszyscy mówili, że dzieci odczuwają nerwy swoich mam, że często są bardziej niespokojne wtedy. A mój co? Nic mu w spaniu nie przeszkadza :D Kochany, mały głuptasek. Dosyć wmawiania mi mnóstwa zagrożeń, dosyć szukania dziury w całym. Żyjemy sobie pomalutku, dietujemy się jak zawsze i nie szukamy dodatkowych atrakcji oraz emocji. The End.
 
Ja też nie miałabym jeszcze ktg gdyby nie szpital. Od 36 tc miałabym zacząć chodzić ze względu na cukrzycę i tyle.

Mam jeszcze obserwację socjologiczną. Z całej naszej sali byłam jedyną, która reagowała na ruchy dziecka, przyglądała się jak się brzuch rusza, rozmawiała z maluchem, zaczepiała go. Do tej pory myślałam, że wszystkie mamy tak robią, ale pozostałe mamy z sali w ogóle nic nie mówiły do swoich brzuszków, nie oglądały ich, no normalnie traktowały je tak, jak każdą inną część ciała. Czy ja jestem jakaś dziwna? Wy rozmawiacie ze swoimi maluchami, uśmiechacie się do nich itp.?
 
Hej, dziewczyny. Ja tylko informacyjnie - jestem na etapie poronienia, znow sie nie udalo. Rozmawiac raczej nie probuje. Mialam scan w piatek, udalo sie wywalczyc, niestety pecherzyk malusi na 8mm, wiec jak na koniec 9 tygodnia to nie ma o czym mowic. Wczoraj zaczelam plamic, mam nadzieje ze pojdzie szybko i w miare bez komplikacji.
 
Katherinnee dobrze ,że już jestes w domu,jak czytam to przypiminam sobie jaka ja bylam szczęśliwa jak z tego szpitala wrociła a poszlam w czwartek ,więc wyszlam dopiero w poniedziałek,jaka nerwica mnie brala .Rozumie Cię,ja myślalam że w tym szpitalu to się bardziej rozchoruje,jeszcze leżąc na patologii.
Ja też do brzuszka mowie jak sie rusza to dotykam i żartuje ,że się wiercipietka obudziła,kolysanki jej puszczam ,także nie dziwi mnie Twoja reakcja,że inne kobiety nic a nic nie reagują,jakoś tak dziwnie....
W takim razie trzymajmy sie tego,że do szpitala to już tylko na poród.P

kŁACZEK RANY TAK MI PRZYKRO
,ZNOWU SIĘ to powtórzyło...:no::zawstydzona/y: bardzo szkoda,3maj się kochana :(
 
Kłaczek - strasznie mi przykro kochana tulam trzymajcie się jakoś wiem ,że jest ciężko ,ale pamiętaj ,że masz nas ....

No i teraz mi trochę głupio się tak egoistycznie radować więc napiszę , że byliśmy z mężem na badaniu , wszystko jest dobrze dzidziuś ma 11mm i bijące serduszko to najważniejsze czekałam na to całe 6 lat wzruszyłam się i ja i mąż więcej napiszę może jutro.

No i Kłaczek chciałam jeszcze napisać ,że to idiotyzm ,że nie ma u Ciebie możliwości wczesnego usg po poronieniu np, bo kobieta chodzi tyle tygodni i nie wie czy jest dobrze czy nie powinni robić wcześniej takie usg żeby nie wykańczać niepewnością współczuję Wam bardzo wyrazy współczucia....
 
Kobietko aż mi się łezka w oku zakręciła z Waszego szczęścia! Jest cudowne przeżycie nie? Kciukasy za bezproblemową ciążę &&&&
Kłaczku, Kochana... Weszłam na bb i się zastanawiałam czemu tak zamilkłaś... Przytulam...

Co do szpitali. Ja dziękuję Bogu że poszłam do szpitala. wszyscy mi mówili "po co poójdziesz na weekend i tak nic nie będą robić" w poniedziałek przed 6 rano okazało się że łożysko mi się odkleiło. Ktoś nad nami czuwał że wtedy byliśmy w szpitalu. Bo jak przyszedł do mnie lekarz po to powiedział ze z domu byśmy nie zdążyli...
 
reklama
Kłaczku, czytam i oczom nie wierzę. Strasznie mi przykro :( Tak bardzo się cieszyłam... Życzę Ci, żeby jak najszybciej minął ten ciężki czas i trzymam kciuki, żebyś się nie poddała.

Kwiatuszku, bo czasem tak jest, że się czegoś nie przewidzi. Miałaś ogromne szczęście. Niesamowity zbieg okoliczności.

Nisiao, oczywiście, że na poród. Nie zakładamy nic innego.

Kobietko, bardzo się cieszę. Oby tak dalej. Czekamy na więcej radosnych relacji...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry