eh.. no wlasnie ze szkoda ze nie mozna wiedziec wczesniej...
ja tam piwka sobie wieczorkiem nie odmówie... nie chce popasc w paranoje...tak jak mówisz... wiem ze trzeba robic wszystko aby fasolka sie rozwijala prawidłowo... ale my anwet nie wiemy czy jest ta fasolka... a ciaglym mysleniem o tym powodujemy wlasnie ze wpadamy w paranoje... niestety trudno o tym nie myslec...
Ja staram sie wogole na ten temat nie rozmawiac z M... wczoraj tylko powiedzialam mu ze szkoda ze nie ma testow ktore juz wykrylyby czy tak czy nie... a on na to " spokojnie... nie masz teraz na to zadnego wplywu... poczekaj..." i to jakos tak doszlo do mnie... kurcze nie mamy w tej chwili wplywu na to co dzieje sie u nas w brzuszku... zrobilysmy wszystko aby bylo tak jak chcemy... a teraz nam pozostaklo tylko cierpliwie czekac... i nie popadac w paranoje... nie doszukiwac sie na sile pierwszych objawow... bo rozczarowanie niestety mozemy bardzo cieżko przezyc...
Miomo wszystko wierze ze nam sie uda :-)
ale sie rozpisalam... mam nadizeje ze nie zanudzilam

;-)