• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

dziękuję wam kochane za te kciuki
ale faktycznie połowa za mną teraz druga część oczywiście nie liczę na trzy podejścia bo statystyki bym im zaniżyła więc tak myslę 5 czy 6 może się uda
 
reklama
Kasiu - gratulacje. Jedna część za tobą teraz druga. ja jazdę zdawalam od listopada do kwietnia. Ale w końcu sie udalo. Wiec tobie na pewno też sie uda. A zdalam już z corcia w brzuszku. :-)

Kinguś a tobie tem suwaczek posuwa szybciutko. Juz nie długo będziesz nam zdjecia kruszynki prezentować.

U mnie ok. Pani dr napisała ze sekcja nie wykazala patologii. Więc chyba nie mam co się doszukiwac . A wogóle to jakieś paskudztwo mnie łapie. mam nadzieję ze nie zlapie. Coś zapopbiegawczo musze wziąść


No i widzisz...
A tak sie bałas...
 
Witam dziewczynki! Uff... właśnie zakończyłam lekturę weekendowej twórczości i pora na pisanie ;-)

Kasiamaj wygląda na to, że każda z nas nie może się doczekać kiedy nadejdzie ten czas, że w końcu możemy się starać a potem kiedy już możemy to zaczynamy tchórzyć. Może jak się boisz to zacznijcie spokojnie. Nic na siłę. Możecie zdać się na los co z tego wyjdzie. Życzę powodzenia :-)

Gosia Tobie też życzę owocnych staranek :-) Trzymam kciuki aby pierwszy strzał był strzałem w dziesiątkę :tak:
Mnie z nosa jeszcze nie leci, ale też nie czuję się najlepiej. Coś mnie gardełko pobolewa i czuję jakby zbliżało się przeziębienie :no: Niedobrze, bo nawet nie będzie się komu mną opiekować, gdyż G poleciał dzisiaj w podróż służbową i wróci dopiero w piątek :-(

h2o Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty :-( Co do Twojego pytania to ja niestety nie umiem na nie odpowiedzieć.

As gratuluję decyzji powrotu do szkoły!! :-) Ty faktycznie jesteś pilną uczennicą :-) Odrabianie pracy domowej zaraz po lekcjach... fiu fiu :-)
Ja sporo lat spędziłam na nauce, bo po studiach zdecydowałam się jeszcze zrobić doktorat. W planach miałam jakąś profesurę w przyszłości, ale przez (albo dzięki) G moje plany uległy zmianie. Chociaż może kiedyś powrócę jeszcze uczyć na jakąś uczelnię...
A Twój synek to faktycznie pomysłowy chłopak ;-)

She, kuruj się kuruj :tak:
A co do fryzyry to nic się nie martw, tak jak dziewczyny pisały fryzjer zdziała cuda. Ja byłam w szoku jak się dowiedziałam, że do fryzjera mam na 9 - przecież się fryzyra do ślubu rozwali, a tymczasem ona po nocy poślubnej była nadal nienaruszona :szok: przy tej ilości lakieru nie miała szans się rozpaść ;-) jak fryzjer robi fryz na taką okazję to pasmo po paśmie lakieruje i układa i przypina, więc don't worry :tak:
To prawda, że te fryzury weselne trzymają się rewelacyjnie. Moja przetrwała noc poślubną i bez żadnej poprawki służyła mi jeszcze następnego dnia do zdjęć w plenerze. Zdjęcia wyszły bardzo ładnie, nic nie widać, żeby coś z fryzurą było nie tak :-)

Aga34 Serdeczne gratulacje!!! Będziemy tutaj kibicować Twojej fasolce, żeby rosła zdrowo :-):-)

She1978 tak to już niestety jest, że wspomnienie o stracie wciąż do nas powraca, szczególnie w takich chwilach kiedy widzimy jak inni cieszą się maleństwami i zastanawiamy się dlaczego to nie możemy być mi. Ja w weekend też miałam ciężką chwilę. Byliśmy z wizytą u znajomych, którzy mają niemal dwuletnie dziecko. W pewnym momencie znajomi Ci pokazali nam filmik, poprzez który ona poinformowała jego, że jest w ciąży. Po filmie zacząli opowiadać jak to było jak się dowiedzieli i jak ich życie zmieniło się od tamtego czasu. Ja w czasie tej rozmowy przeszłam sobie nieco dalej od nich i mojego męża i chyba tylko dzięki temu, że nie byłam obok mojego G, który by mnie zapewne przytulić czy chociaż uścisnął za rękę w tym czasie, udało mi się nie rozpłakać. Bo ja też przygotowałam mężowi niespodziankę jak zobaczyłam dwie kreski, tylko że niestety nasze życie nie zmieniło się tak jak tego oczekiwaliśmy...:-(
Ale wystarczy tych smutków! Pora wciąć się w garść i pozytywnie patrzeć w przyszłość!
Zdjęcia w wybranym przez Ciebie miejscu na pewno wyjdą cudownie :tak: Super, że udało Ci się załatwić takie miejsce :tak:
(Przy okazji powiem Wam, że słowa "załatwić" i "kombinować" to ulubione słówka mojego męża po polsku :tak: Trudno jest je przetłumaczyć dosłownie na jakiś inny język)

wiecie co...tak sobie myślę bo jak byłam u ginka -to kazał mi się zaszczepić p.grypie skoro planuję ciążę......-no i nie wiem czy się szczepić ???czy nie???
a Wy się zaszczepiłyście????
Mój gin też kazał mi się zaszczepić i zamierzam się jego posłuchać w tej kwestii. U mnie w pracy będzie szczepienie 21 października.

Ewelina28 z plemniczkami na pewno wszystko będzie dobrze! Przecież wcześniej udało Wam się począć maluszka, więc plemniczki nie są takie złe. Może faktycznie mąż miał gorszy dzień. Lekarz na pewno pomoże Wam rozwiać wasze wątpliwości i jak trzeba to trochę wzmocnić armię :tak:

Kaska0201 gratuluję zdanych testów!!! Tak trzymać! :-)

Karolcia81 to przygotowuj się do trzymania pupci w górze ;-)
Ja korzystając z chwilowego osamotnienia w domu zamierzam się zabrać za lekturę książki "Cienka różowa kreska", którą któraś z Was wcześniej polecała. Tam chyba są takie pomysły :tak: Tylko wcześniej muszę skończyć inną książkę, którą w środę muszę oddać do biblioteki.

Karola322 teraz to Ty już pewnie po śniadanku jesteś. Mam nadzieję, że tym razem coś Ci w żołądku zostało.
U nas w pracy serwowano dzisiaj rano śniadanko za jedyne $3 - to tak w ramach zbiórki na cele charytatywne. W środę będzie powtórka to wtedy przyjdę do pracy bez śniadanka, bo dzisiaj się zapomniałam i zjadłam w domu płatki.
A z mężem staraj się rozmawiać. Nic tak nie oczyszcza atmosfery jak szczera rozmowa. Gdzieś słyszałam, że często same zaplątujemy całą sytuację. Zachowujemy się tak, aby oni (czyt. mężowie) wiedzieli, że jesteśmy na nich złe ale w tym samym momencie oczekujemy, że nas przytulą i będą kochani. Zanim coś zrobimy to należy się zastanowić co chcemy uzyskać i czy nasze zachowanie nas do tego prowadzi, bo zdecydowanie bycie niemiłym i milczenie nie wprowadza miłej atmosfery zachęcającej męża do okazywania nam czułości. Wiem, że to tak łatwo się mówi... prawda?

Jeny Laski, czy u Was też jest tak masakrycznie zimno???
U mnie też zimno. Wczoraj szalała burza taka, że ledwo co było widać. Akurat zacząło padać jak G po 5 godzinach jazdy zmieniłam za kierownicą. Jedynym moim punktem odniesienia na autostradzie była ciężarówka jadąca przede mną bo gdzie się kończy droga to nie widziałam. Zatrzymać też się nie można bo jest ryzyko, że Cię samochód z tyłu stuknie...:crazy: Tragedia :crazy: Ale najważniejsze, że udało nam się cało dojechać do domu :tak:

Just79 - wszystko będzie dobrze ;-)

Co do snów już kiedyś o tym rozmawiałyśmy. Nie wiem czy w nie wierzyć.Boję się trochę. Choć moze jest w nich coś..
Jak tak piszecie o tych snach to przypomniałam sobie, że mnie w ciąży śniło się, że urodziłam dziecko wcześniej. Byłam tym bardzo zdziwiona jak to się stało, mówiłam, że ja jeszcze nie jestem gotowa, że książki to dopiero przeczytałam co się dzieje do końca pierwszego trymestru, więc nie mam pojęcia jak się opiekować dzieckiem i że nawet pieluszek nie kupiliśmy nie wspominając o reszcie wyprawki... Wtedy się z tego snu śmieliśmy z mężem, ale teraz to on taki śmieszny mi się nie wydaje :-(

Uf, ale się dziś naprodukowałam ;-) A teraz zmykam bo tutaj pora na lunch :-)
 
Witam dziewczynki! Uff... właśnie zakończyłam lekturę weekendowej twórczości i pora na pisanie ;-)

Kasiamaj wygląda na to, że każda z nas nie może się doczekać kiedy nadejdzie ten czas, że w końcu możemy się starać a potem kiedy już możemy to zaczynamy tchórzyć. Może jak się boisz to zacznijcie spokojnie. Nic na siłę. Możecie zdać się na los co z tego wyjdzie. Życzę powodzenia :-)

Gosia Tobie też życzę owocnych staranek :-) Trzymam kciuki aby pierwszy strzał był strzałem w dziesiątkę :tak:
Mnie z nosa jeszcze nie leci, ale też nie czuję się najlepiej. Coś mnie gardełko pobolewa i czuję jakby zbliżało się przeziębienie :no: Niedobrze, bo nawet nie będzie się komu mną opiekować, gdyż G poleciał dzisiaj w podróż służbową i wróci dopiero w piątek :-(

h2o Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty :-( Co do Twojego pytania to ja niestety nie umiem na nie odpowiedzieć.

As gratuluję decyzji powrotu do szkoły!! :-) Ty faktycznie jesteś pilną uczennicą :-) Odrabianie pracy domowej zaraz po lekcjach... fiu fiu :-)
Ja sporo lat spędziłam na nauce, bo po studiach zdecydowałam się jeszcze zrobić doktorat. W planach miałam jakąś profesurę w przyszłości, ale przez (albo dzięki) G moje plany uległy zmianie. Chociaż może kiedyś powrócę jeszcze uczyć na jakąś uczelnię...
A Twój synek to faktycznie pomysłowy chłopak ;-)


To prawda, że te fryzury weselne trzymają się rewelacyjnie. Moja przetrwała noc poślubną i bez żadnej poprawki służyła mi jeszcze następnego dnia do zdjęć w plenerze. Zdjęcia wyszły bardzo ładnie, nic nie widać, żeby coś z fryzurą było nie tak :-)

Aga34 Serdeczne gratulacje!!! Będziemy tutaj kibicować Twojej fasolce, żeby rosła zdrowo :-):-)

She1978 tak to już niestety jest, że wspomnienie o stracie wciąż do nas powraca, szczególnie w takich chwilach kiedy widzimy jak inni cieszą się maleństwami i zastanawiamy się dlaczego to nie możemy być mi. Ja w weekend też miałam ciężką chwilę. Byliśmy z wizytą u znajomych, którzy mają niemal dwuletnie dziecko. W pewnym momencie znajomi Ci pokazali nam filmik, poprzez który ona poinformowała jego, że jest w ciąży. Po filmie zacząli opowiadać jak to było jak się dowiedzieli i jak ich życie zmieniło się od tamtego czasu. Ja w czasie tej rozmowy przeszłam sobie nieco dalej od nich i mojego męża i chyba tylko dzięki temu, że nie byłam obok mojego G, który by mnie zapewne przytulić czy chociaż uścisnął za rękę w tym czasie, udało mi się nie rozpłakać. Bo ja też przygotowałam mężowi niespodziankę jak zobaczyłam dwie kreski, tylko że niestety nasze życie nie zmieniło się tak jak tego oczekiwaliśmy...:-(
Ale wystarczy tych smutków! Pora wciąć się w garść i pozytywnie patrzeć w przyszłość!
Zdjęcia w wybranym przez Ciebie miejscu na pewno wyjdą cudownie :tak: Super, że udało Ci się załatwić takie miejsce :tak:
(Przy okazji powiem Wam, że słowa "załatwić" i "kombinować" to ulubione słówka mojego męża po polsku :tak: Trudno jest je przetłumaczyć dosłownie na jakiś inny język)


Mój gin też kazał mi się zaszczepić i zamierzam się jego posłuchać w tej kwestii. U mnie w pracy będzie szczepienie 21 października.

Ewelina28 z plemniczkami na pewno wszystko będzie dobrze! Przecież wcześniej udało Wam się począć maluszka, więc plemniczki nie są takie złe. Może faktycznie mąż miał gorszy dzień. Lekarz na pewno pomoże Wam rozwiać wasze wątpliwości i jak trzeba to trochę wzmocnić armię :tak:

Kaska0201 gratuluję zdanych testów!!! Tak trzymać! :-)

Karolcia81 to przygotowuj się do trzymania pupci w górze ;-)
Ja korzystając z chwilowego osamotnienia w domu zamierzam się zabrać za lekturę książki "Cienka różowa kreska", którą któraś z Was wcześniej polecała. Tam chyba są takie pomysły :tak: Tylko wcześniej muszę skończyć inną książkę, którą w środę muszę oddać do biblioteki.

Karola322 teraz to Ty już pewnie po śniadanku jesteś. Mam nadzieję, że tym razem coś Ci w żołądku zostało.
U nas w pracy serwowano dzisiaj rano śniadanko za jedyne $3 - to tak w ramach zbiórki na cele charytatywne. W środę będzie powtórka to wtedy przyjdę do pracy bez śniadanka, bo dzisiaj się zapomniałam i zjadłam w domu płatki.
A z mężem staraj się rozmawiać. Nic tak nie oczyszcza atmosfery jak szczera rozmowa. Gdzieś słyszałam, że często same zaplątujemy całą sytuację. Zachowujemy się tak, aby oni (czyt. mężowie) wiedzieli, że jesteśmy na nich złe ale w tym samym momencie oczekujemy, że nas przytulą i będą kochani. Zanim coś zrobimy to należy się zastanowić co chcemy uzyskać i czy nasze zachowanie nas do tego prowadzi, bo zdecydowanie bycie niemiłym i milczenie nie wprowadza miłej atmosfery zachęcającej męża do okazywania nam czułości. Wiem, że to tak łatwo się mówi... prawda?


U mnie też zimno. Wczoraj szalała burza taka, że ledwo co było widać. Akurat zacząło padać jak G po 5 godzinach jazdy zmieniłam za kierownicą. Jedynym moim punktem odniesienia na autostradzie była ciężarówka jadąca przede mną bo gdzie się kończy droga to nie widziałam. Zatrzymać też się nie można bo jest ryzyko, że Cię samochód z tyłu stuknie...:crazy: Tragedia :crazy: Ale najważniejsze, że udało nam się cało dojechać do domu :tak:

Just79 - wszystko będzie dobrze ;-)


Jak tak piszecie o tych snach to przypomniałam sobie, że mnie w ciąży śniło się, że urodziłam dziecko wcześniej. Byłam tym bardzo zdziwiona jak to się stało, mówiłam, że ja jeszcze nie jestem gotowa, że książki to dopiero przeczytałam co się dzieje do końca pierwszego trymestru, więc nie mam pojęcia jak się opiekować dzieckiem i że nawet pieluszek nie kupiliśmy nie wspominając o reszcie wyprawki... Wtedy się z tego snu śmieliśmy z mężem, ale teraz to on taki śmieszny mi się nie wydaje :-(

Uf, ale się dziś naprodukowałam ;-) A teraz zmykam bo tutaj pora na lunch :-)

LUNCH!!!
O tej godzinie?
U nas kolacja...
Ale tak to jest z tymi strefami czasowymi...
to ty i młodsza od nas o pół dnia jesteś :-D:-D:-D:-D
 
KAROLCIA no właśnie dziś rano skończyłam "cienka różową kreskę" i proszę niech żadna z Was tak nie robi a od rana i całą podróż i powrót z Wawy czytałam "emma pragnie dziecka"
książka po 80 stronach już mogę stwierdzić genialna tylko jak ją czytasz w pociągu lepiej żeby wagon był pusty
ludzie tak dziwnie na mnie patrzyli a ja ciągle się uśmiechałam
 
Czesc Dziewczyny, dziekuje Wam bardzo za slowa wsparcia i otuchy... Niestety kciuki nie pomogly i moj aniolek wrocil znowu do nieba... :-(
Wczoraj sama poronilam... Widzialam jak ze mnie "wychodzi" po bardzo silnym krwotoku a dzisiaj bylo czyszczenie resztek...
Wrocilam przed chwila do domu i sama nie wiem za co sie zabrac.
Staram sie nie myslec o tym co sie stalo, ale to jakos samo tak sie nasuwa i
boli...
Mam nadzieje ze moj M niedlugo wroci z pracy i mooocno mnie przytuli bo nie widzialam sie z nim od wczoraj rana...
Co do snow to jak pierwszy raz poronilam, to mojej mamie 2 dni wczesniej snilo sie dziecko, ktore sie utopilo...
A mi z kolei jakies 2 tygodnie temu snila sie Matka Boska, ktora zapewnila mnie ze wszystko tym razem bedzie dobrze... Jak widac ten sen byl tylko odbiciem moich marzen i pragnien, a rzeczywistosc niestety jest duzo gorsza...
Tak bardzo mi smutno...:-(
 
reklama
Czesc Dziewczyny, dziekuje Wam bardzo za slowa wsparcia i otuchy... Niestety kciuki nie pomogly i moj aniolek wrocil znowu do nieba... :-(
Wczoraj sama poronilam... Widzialam jak ze mnie "wychodzi" po bardzo silnym krwotoku a dzisiaj bylo czyszczenie resztek...
Wrocilam przed chwila do domu i sama nie wiem za co sie zabrac.
Staram sie nie myslec o tym co sie stalo, ale to jakos samo tak sie nasuwa i
boli...
Mam nadzieje ze moj M niedlugo wroci z pracy i mooocno mnie przytuli bo nie widzialam sie z nim od wczoraj rana...
Co do snow to jak pierwszy raz poronilam, to mojej mamie 2 dni wczesniej snilo sie dziecko, ktore sie utopilo...
A mi z kolei jakies 2 tygodnie temu snila sie Matka Boska, ktora zapewnila mnie ze wszystko tym razem bedzie dobrze... Jak widac ten sen byl tylko odbiciem moich marzen i pragnien, a rzeczywistosc niestety jest duzo gorsza...
Tak bardzo mi smutno...:-(

[*] dla Twojego Aniołka
Przytulam bardzo mocno...
doskonale wiem, jak się czujesz...
Bo ja miałam dokładnie tak samo...:-(:-(:-(:-(:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry