Just, wiem, ale i tak i tak chcę być w kraju możliwie szybko. Po prostu jak się będę nadawała do lotu to wsiadam i lecę. Akurat mam szczęście być pod najbardziej upierdliwą skarbówką w Małopolsce co moją sympatię dodatkowo podsyca.
Aniii, po prostu staram się nie myśleć na ile to tylko możliwe, a jeśli już to traktować sprawę jak coś do załatwienia. Jak sprawę właśnie. Żeby załatwić i iść dalej, a nie walić głową w ścianę i pytać dlaczego bo już wiem że nikt mi nie powie dlaczego, albo powie coś czego usłyszeć nie chcę - że się zachciało starej babie dziecka, to teraz ma. Proste? Poza tym Rajmund... Jak ja się rozwalę to jemu będzie jeszcze trudniej a widzę w jego oczach że się gotuje. Wczoraj zwiał do garażu, dziś też lata ostro zaaferowany coś załatwiając - szuka sobie zajęcia, ucieka w pracę jak to facet. Ja muszę być silna. Tylko niech to się weźmie i streści - chciałabym mieć już wszystko za sobą.