reklama

Ciężarne na Wyspach

A wiesz , że ta Lasagne to calkiem dobry pomysł :) tylko jest problem bo nie mam ani jednego skladnika aby ja zrobic. Ostatecznie mozna zamówić he he he:-D:-D
Ale przyznam , ze jest na mojej liscie tego co MUSZĘ jeszcze zjeść przed porodem a na co nie będę mogła sobie pozwolić jak juz urodzę. poza nia jeszcze fasolka po bretońsku, placki ziemniaczane, bigos, wszystkie nektarynki, brzeskwinki i inne wzymajace pysznosci...i lasagne tak dobrze przyprawiona. Reszty nie będe wymieniac bo i tak prawie non stop myśle o jedzeniu he he he
I Sara dziękuje za dobre słowo. Faktycznie od kilku dni juz malo sie cieszę ciążą...ciągle tylko w głowie mam tą gestozę i to jak kiepsko sie z nia czuję...:baffled::baffled:

hihih ja lasagne mam w lodowce bo wczoraj moj tom robil wiec zapraszam... pyszna jest ale dzis to juz na nia patrzec nie moge... kolejny dzien chyba na sucharkach spedze bo wszytsko staje mi w gardle...:-(:-(

kochana jeszcze chwilka a bedziesz sie cieszyc swoim malenstwem - wiec teraz wcinaj ile sie da hihih
 
reklama
Rudzia - moja Ala ma żółty gęsty katar od kilku dni, ale znosi to dobrze, najgorsze, że Krzyś tez podłapał :sad: Umówiłam już wizytę na dziś, muszę Go od razu pokazać pediatrze, ciekawa jestem co mi poradzi :confused: Pewnie będzie kazać mi czekać na pojawienie się innych objawów choroby, jak kaszel czy gorączka :baffled: Tyle, że to takie maleństwo i od kataru do zapalenia oskrzeli czy nawet płuc tylko krok :sad:
 
Rudzia - moja Ala ma żółty gęsty katar od kilku dni, ale znosi to dobrze, najgorsze, że Krzyś tez podłapał :sad: Umówiłam już wizytę na dziś, muszę Go od razu pokazać pediatrze, ciekawa jestem co mi poradzi :confused: Pewnie będzie kazać mi czekać na pojawienie się innych objawów choroby, jak kaszel czy gorączka :baffled: Tyle, że to takie maleństwo i od kataru do zapalenia oskrzeli czy nawet płuc tylko krok :sad:

no kurcze to moj Kacper ma to samo zolty gesty katar jak kichnie to ma pod kolanami.... i w nocy strasznie suchy kaszel... w dzien mu sie teraz uspokoil ale za to kicha...:-(:-( to pewnie jakis wirus.... ja narazie malemu daje syrop z sosny domowej roboty i herbatki z miodkiem... jak nie przejdzie do konca tygodnia to pojde do lekarza... goraczki nie ma wiec teraz za wiele lekarz mnie nie poratuje...:-(
 
No tak...gdybym była w lepszym stanie.
Z moim tempem "toczenia" się moze dzisiaj wieczorem dotarłabym jakimś cudem he he he
Tymczasem jednak wybiore małe wylegiwanko na kanapie z nóżkami przy suficie...a potem moze poczuje w końcu wenę do prasowania??
Miłego południa kobietki
 
Bajeczka nie dam Ci niestety przepisu bo nie bardzo umiem lasagne przygotowywać ale jak już jesteśmy przy jedzeniu to właśnie robi mi się pychotka obiadek: może nic szczególnego ale taki "niedzielny" schabowe, ziemniaczki i surówka z kiszonej kapusty.
Makta robisz tak jak ja robiłam w ciąży z Kubą!! :-):-):-)
Jak najadłam się "na zapas" kapusty z grochem mojego taty (mniam) to wyglądałam jakbym miała urodzić ośmioraczki a nie małego chłopca :-D:-D:-D
Pamiętam potem już byłam po terminie i lekarz zostawił mnie w szpitalu to było w piątek a w nocy dostałam silnych bóli i się zaczęło. Wezwałam lekarza o 5 rano ale zanim przyszła lekarka to była 7, do tego czasu zjadłam cały słoiczek nutelli bo potem już bym nie zjadła :-D:-D Dziewczyny u mnie na sali nie mogły patrzeć jak jadłam ją bez niczego całymi łyżkami i się śmiały ;)))))))
W rezultacie i tak mi zrobili lewatywę ale co posmakowałam to moje a potem już łatwiej wyliczyć co można jeść niż czego nie można.
 
Ostatnia edycja:
Medio, Makta- dzięki dziewczynki, dzisiaj Alus jakby troszkę lepiej, tylko kapie mu z noska.
Medio a u mnie nic ciekawego, każdy dzień podobny:-). Doszlismy ostatnio z M do wniosku, że czas wyznaczyć sobie nowe cele, bo teraz żyjemy chwilą, a młodsi już nie będziemy, więc czas zacząć mysleć o przyszłosci:tak:. pomyslimy i zobaczymy;-). Ja na dzień dzisiejszy to chciałabym tak porządnie nauczyć się angielskiego, znacie może jakies dobre kursy lub inne sposoby?
 
reklama
Bajeczka...przepis na lasagne (sprawdzony)
sos nr1 - podsmażasz mięsko mielone z cebulka i czosnkiem...jesli idziesz na latwizne to po prostu robisz gotowy sos do spaghetti z torebki. Mozna tez zrobic sos z pomidorów z puszki, doprawic go sola, pieprzem, bazylią...to wszystko mieszasz i troszeczke dusisz.
sos nr 2 - beszamel - na patelni rozpuszczasz masełko i podsmażasz na nim mąkę. Po chwili dolewasz mleko i mieszasz energicznie aby nie zrobiły sie grudki. Sos nie moze być za gesty. Przyprawiasz go sola i ewentualnie galka muszkatołową.
To podstawa...do tego trzesz spora ilość żółtego sera.
I teraz...w zalezności od tego na co masz ochotę mozna do srodka wrzucić podsmażone pieczarki, ugotowane brokuły i generalnie inne warzywa na które masz tylo ochotę.
Układanie...blaszke smarujesz olejem i układasz płaty lasagne na całej powierzchni. Polewasz to beszamelem, potem wrzucasz miesko w sosie i posypujesz serem. Znowu układasz płaty makaronu, znowu na to beszamel i warstwa warzywek na które masz ochotę i trochę sera. I znowu makaron i znowu beszamel i znowu miesko w sosie. Kolejna warstwa makaronu na wierzch najwiecej beszamelu i sporo żółtego sera...
to wszystko wrzucasz do piekarnika i pieczesz...w zaleznosci od piekarnika raczej nie mniej niż 40 minut.
Oczywiście warstw mozesz zrobic ile chcesz ale waznie jest aby na każdą warstwe makaronu nałozyc beszamel. Wtedy masz gwarancje, ze makaron bedzie miękki i sie nie spiecze...
Smacznego...
w razie pytan pisz :):tak::tak::tak:
Uffff ale sie napisałam
na koniec dodam, ze wlasnie skończyłam prasowanie i wiem jdno. NIE ZNOSZE PRASOWAĆ!!!!:crazy::crazy::crazy::crazy::crazy:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry