• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

(tak jak pisałam poprzednio, jak Pingwinek da nam znać, że wszystko ok- to wtedy pierwsze miejsce ustąpi Sony;))
Akt. dot.: Lawendowy Sen

1. PINGWINEK (20 wrzesień - cc) – córka Milena
_____________

PAŹDZIERNIK

2. SONY (18 październik) – syn Paweł
3. OSKAA (22 październik) – syn Adrian
4. MILAGORS (23 październik - cc) – córka Zosia
5. GOTADORA (24 październik) – córka Marta i syn Norbert
6. AGAPL (26 październik) – córka Victoria
7. GOSIA_1983 (31 październik) – córka Milena
_____________

LISTOPAD

8. AVOCADO (24 listopad) – córka
9. HOLA (27 listopad) – syn Karol
_____________

GRUDZIEŃ

10. MALINUŚ (13 grudzień) – córka Marcelka
11. MARTKA (18-20 grudzień) – syn Eryk
_____________

STYCZEŃ

12. IKASIA (18 styczeń 2014) - syn Tymon
13. MEMORIES (25 styczeń 2014) - syn
_____________

LUTY

14. DARII (2 luty 2014) - córka
_____________

MARZEC

15. MajaSauer ( 6 marzec 2014)
16. SYLWIA1985 ( 15 marzec 2014) - prawdopodobnie syn
_____________

KWIECIEŃ
17. MAZANKA (26 kwiecień 2014)
_____________

18. LAWENDOWY SEN (12 maj 2014)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Milagros jestem tego samego zdania co Tequila i popieram cc. Ja sama chciałam rodzić sn ale powiem Ci jak się naoglądałam i nasłuchałam tych dziewczyn, które się męczyły, historii gdzie dziecku zanikało tętno i biegiem robili cc to mi się odechciało. Widziałam dziewczyny po porodach sn i powiem Ci, że nie wszystkie były super na chodzie, niektóre chodziły powolutku i w rozkroku bo tak były zszyte po wcześniejszych nacięciach czy rozerwaniu :eek: nie mówię już nic o higienie i załatwieniu się, dla mnie to abstrakcja.
Rana na brzuchu naprawdę szybko się goi, najgorsza jest pionizacja i pierwsze 3 doby po operacji, później z każdym dniem jest coraz lepiej. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie innego porodu niż poprzez cc.
Jak będziesz chciała to w piątek opiszę Ci szczegółowo czego masz się spodziewać i jak wygląda cała operacja.
 
Ostatnia edycja:
Ale miałam dziś sen..śniło mi się że byłam w ciąży i zbliżał się termin porodu więc leżałam juz w szpitalu,gdy zaczeła się akcja porodowa,lekarz stwierdził że zrobi mi cc,położyłam się na łóżku a on mi ciach brzuch na żywca:szok:bez znieczulenia,zaczełam krzyczeć ze mnie boli że co on robi a on na to że teraz trzeba dziecko wypchać,i z całej siły zaczął na brzuch naciskać,w efekcie dziecko wypchnął mi przez drogi rodne:szok: ...obudziłam się ...to było gorsze niż laleczka Chucky i Freddy Kruger razem wzięci:szok: nie rozmawiam już z Wami o porodach tylko o pogodzie :-D;-)
 
Dziewczyny, niektóre pewnie mnie pamiętają... moją córcię urodziłam w lipcu. Czytam Was na bieżąco, mocno kibicuję i cieszę się z kolejnych wysokich wartości beta - tych wymarzonych (Lawendowy - gratuluję serdecznie!), na pisanie na forum nie znajduję niestety czasu - Malutka jest bardzo angażująca. Nie muszę Wam pisać, że jest całym moim światem! Jest z nami 2,5 miesiąca a mam wrażenie, że tak było już zawsze. Są oczywiście trudne dni (płacze cały dzień, trudno znaleźć na nią sposób) ale jest BOSKA!
Gratuluję też świeżo upieczonym mamom!

Jeśli chodzi o poród - ja miałam CC i dziś uważam, że była to najlepsza decyzja jaką podjęłam. Przede wszystkim (co było najważniejsze) Mała była bezpieczna, poród cc jest w dużo większym stopniu kontrolowalny, jest mniejsze ryzyko uszkodzeń mechanicznych, różnych...a ja tego bałam się najbardziej, że w trakcie porodu coś jej się stanie - a to zwichnie rączka (mam takie doświadczenie w rodzinie), a to będzie owinięta pępowiną, itp... Jeśli chodzi o mnie to po CC doszłam do siebie bardzo szybko. Najtrudniejsze było u mnie pionizowanie - ale mąż pomógł, później już poszło. Maluszek obok bardzo mobilizuje. Rana mi się dobrze zagoiła, nie było komplikacji. Na sali byłam z dziewczyną, która miała próżnociąg... wyglądała i poruszała się duzo gorzej niż ja, no i jej synek miał "pozostałości" próżnociągu na główce.

Maja - czytałam o Twoich badaniach i teście PAPPA. Ja miałam podobnie - USG raczej OK, choć NT dość wysokie (ale w normie) ale PAPPA była kiepska - też minimalnie ponad normę DZ 1: 320... Co przeżyłam wtedy to moje - jeden gin doradzał amniopunkcję, drugi odradzał. Przepłakałam wiele godzin, decyzję pomógł podjąć mąż - nie robiliśmy amniopunkcji, min. dlatego, że baliśmy, że poronienia. Po podjętej decyzji zapominałam o wynikach... aż do dnia przed cc. I jak tylko usłyszałam płacz (czy raczej wrzask ;-) ) mojej Małej na sali od razu zapytałam czy zdrowa. Zdrowa jak nic!
Tak będzie też u Ciebie! Musi być. Mam nadzieję, że moje historia Cię nieco uspokoi.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry