Dziewczyny - bardzo Wam dziękuję

ściskam od Was mojego synka serdecznie
Poród od momentu odejścia wód trwał 18 godzin. Ale z mojej perspektywy to tak naprawdę poród rozpoczął się razem z regularną czynnością skurczową, co u mnie trwało około dziewięć godzin, bo wtedy zaczęły się schody. Ponieważ po odejściu wód nie miałam skurczy, to po kilu godzinach na porodowce przenieśli mnie na patologię, żeby nie wywoływać, tylko poczekać aż samo się rozkręci. I rozkręcilo, ale najgorszy dla mnie czas porodu spędziłam na patologii, w nocy, bez męża - kazalam mu na noc wracać do domu, bo nic się nie działo a lekarze mówili ze będziemy wywoływać rano. I myślę ze dobrze się stało, bo przy nim zwykle się rozczulam nad sobą, a tak to w ciszy jakoś to znosiłam. Jak wróciłam na porodówkę to spędziliśmy tam ponad trzy godziny do momentu jak mały przyszedł na świat. Wtedy mogłam już wziąć znieczulenie i była to bardzo dobra decyzja, bo spokojnie mogłam współpracować z położna. I wszystko byłoby super gdyby nie nacięcie krocza... Teraz dopiero zrozumiałam co to naprawdę znaczy. I mówienie ze po cc szybciej sie dochodzi do siebie, dla mnie nie jest prawdą. Rany mi sie fatalnie goją, ledwo chodzę, nie mówiąc o siedzeniu - bez szans usiąść na krześle...
Ale to wszystko jest już nieistotne bo wiem, ze z każdym dniem musi być lepiej

bałam sie bardzo porodu ale wszystkim Wam które chcecie rodzic sn, mowię szczerze ze nie jest to wcale takie straszne. Kolejny raz tez bym się tak zdecydowała. Chwila jak się słyszy że główka już jest - bezcenna
