• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Hej!
Martaczi - bardzo się cieszę, że Kubuś oddycha już samodzielnie! Zdrówka, zdrówka, zdrówka dla Synka.

Lenkabar mam takie same podejście odnośnie AZ co Ty. Ja na pewno wrócę po 1-2 pingwinki ( wszystko zależy od sytuacji jaką będziemy mieli ), ale mam aż 12 zarodków. Miałam hiperkę i 15 komórek z czego zapłodniło się 13, jeden mi transferowali i udalo się za pierwszym razem. Jeśli mogę pomóc innej parze, która stara się o maleństwo wiele lat to jak najbardziej nie widzę w tym nic złego.
Faktem jest,że gdybym wiedziała że uda się Nam za pierwszym podejściem to na pewno oddała bym część swoich komórek. Nie wierzyłam, że cud zdarzy mi się tak szybko.

Dziewczyny żałuję że wcześniej nie zaczęłam prać ubranek, pościeli itp. Ponad tydzień nie robię nic innego jak pranie i prasowanie. Fakt czas mi zasuwa, ale troszkę mi już ciężko. Godzinę prasuje i muszę mieć godzinę przerwy bo się męczę :( zostało mi tylko prasowanie pościeli więc jestem już blisko końca :)
Za równy tydzień znowu podejrzę Wiktorię :) obstawiam że będzie ważyła ok. 2800g :-D brzuchol mi ostatnio się powiększył co mnie bardzo cieszy i pojawiła się jasna kreska na środku brzuszka.

Szyszka: Czy Ty jesteś jeszcze w dwupaku? mogłabyś mi już przekazać koszulkę liderki :-D wiem wiem Ty już byś bardzo chciała, ale Antosiowi się nie spieszy ;-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Co do powrotu po dzieci to my jeszcze nie wiemy co zrobimy, mamy dwa pingwinki, ale wiek jak by już nie za bardzo i nie wiem co zrobimy ale jeśli po kropeczce już nie będziemy mieli wiecej dzieciątek to zastanowimy się nad opcją oddania zarodków do adopcji, chociaż to nie łatwa decyzja. My mamy jeszcze syna więc kropka będzie miała rodzeństwo, co prawda dużo starsze ale zawsze pomocne - tak myślę.

Dziewczyny czy wy wiecie że ćwiczenia w ciąży pomagają potem przy porodzie, więc troszkę silnej woli i do roboty, My z córeczką zrobilyśmy dziś 22 baseny :-):-):-).
 
Madzia :tak: dalej dwupak, chociaż dzisiaj już myślałam, że się wreszcie zaczęło, przez godzinę miałam bóle równo co 15 minut, były tak silne, że aż mnie zginało w pół i co? przeszło:angry: jestem bardzo chętna oddać Ci już koszulkę liderki:-p:-D, ale niestety Antkowi się nie spieszy ni chu chu :P


co do dzieciaczków to my mamy jeszcze 3 pingwinki, chciałabym bardzo wrocić po wszystkie i nie czekać zbyt długo. Ciężko byłoby mi podjąć decyzje o oddaniu któregokolwiek. Póki co czekam na Antka:-p



dziewczynki trzymajcie za mnie jutro mocno kciuki, ślijcie fluidki, odtańczcie jakieś tańce zaklinańce, bo jadę rano na ktg i mam głęboką nadzieję, że już mnie zostawią i wrócę stamtąd z Antosiem w ramionach... :cool2:
 
Ja już po i ... nie wiem co mam z sobą zrobić :-( Przez te głupie badania krwi PAPP-A, pomimo super usg, wyszło mi podwyższone ryzyko w stosunku do wyjściowego (wynikającego z wieku) szczególnie dla Zespołu Downa :-(. Dostałam od genetyka skierowanie na aminiopunkcję ale mam sama podjąć decyzje czy ją zrobię bo wynik 1:575 nie jest uznawany za bezpośrednie wskazanie (powyżej 1:300 co jest bezpośrednim wskazaniem). W dodatku było mega opóźnienie i spóźniłam się prawie godzinę do mojej ginekolog - była na mnie tak zła że szok, myślałam że mam super lekarza i zrozumie sytuację - żadnej z wizyt nie mogłam przełożyć (do genetyka nie było innego terminu a do niej musiałam być ostatnia bo potrzebowałam zwolnienia z datą piątkowa bo idzie na urlop - wiedziała o obu kwestiach) a tu żadnego zrozumienia :no: Nic mi nie doradziła oczywiście, najlepiej jakbym zrobiła aminiopunkcję albo testy NIFTY za kilka tysięcy :baffled: I usg oczywiście nie miałam bo przecież się spóźniłam - nie wiem co z moim krwiakiem ani jaka płeć :angry::dry: A kolejna wizyta dopiero za 3 tygodnie.

Ehhh mam ochotę się dzisiaj zastrzelić :no:
 
szyszka pewnie że będziemy trzymać kciuki, już zaciskamy :-)

Infinity przykre to że ginekolog i tak mało zrozumienia, może trzeba zmienić. A co do tych testów to może warto zrobić aminopunkcję one zazwyczaj wychodza dobrze, mimo wcześniej stwierdzonego ryzyka. Inaczej calą ciążę będziesz się stresować.
 
Infinity zadaj sobie jedno pytanie " co zrobię jesli dziecko okaże sie być chore?" Jesli nic to nie zmieni i odnosisz ciąże to po co ci ten stres ? A ryzyko o którym piszesz nie jest duże. Ja bym na twoim miejscu dopuściła ale to tylko moje zdanie. Zrobisz jak uważasz . Pamietam jak Martaczi przeżywała te wyniki a okazało sie ze wszystko ok pod tym względem.
 
Na aminiopunkcję się nie zdecyduję - szansa poronienia jest wyższa niż ryzyko chorego dziecka. Nie wierzę w ten zły wynik i jestem na siebie mega zła że zrobiłam te badania krwi bo czytałam wcześniej o ich dokładności :baffled: No nic muszę się z tym pogodzić ...
A w kwestii ginekolog - kiedy kilka lat temu zaczynałam do niej chodzić była trochę inna, teraz widzę że ceny podniosła, mniej pacjentów no i zaczyna mieć z wszystkim problem - a kiedyś była 'na zawołanie' w pozytywnym słowa tego znaczeniu - zawsze można było na nią liczyć. Zmieniać raczej nie będę bo nawet nie znam żadnego sprawdzonego lekarza, zresztą ona jest dobrym specjalistą, tylko trochę z napływem kasy straciła empatię :dry:, no chyba że znowu pojawi się jakiś problem - ale oby nie.
 
Infinity zadaj sobie jedno pytanie " co zrobię jesli dziecko okaże sie być chore?" Jesli nic to nie zmieni i odnosisz ciąże to po co ci ten stres ? A ryzyko o którym piszesz nie jest duże. Ja bym na twoim miejscu dopuściła ale to tylko moje zdanie. Zrobisz jak uważasz . Pamietam jak Martaczi przeżywała te wyniki a okazało sie ze wszystko ok pod tym względem.
popieram,też bym darowała sobie. Tak jak w pierwszej ciąży ze względu na in vitro miałam i pappa i wszelkie genetyczne za darmo co bardzo chciałam i poszłam.... baaa nawet prosiłam ginekologa że chcę iść, tak w tej ciąży on sam zapytał czy chcę, a ja powiedziałam, że nie. To za duży stres dla mnie, a co dopiero amniopunkcja.
 
Hejka ciezarowki - obiecalam sobie codziennie zagladac i tyle piszecie ze szok:szok:

Jogo - ja chce pracowac do polowy lipca - a i tak mi mowia ze wczesnie ide - tutaj to wszyscy ida pozno bo wiadomo pozniej dluzej bedziesz mogla zostac z dzieckiem ale ja stwierdzilam ze juz wiecej nie dam rady i piernicze jeszcze trzy tygodnie i spadam... a i gratuluje podwojnego wozka hihi - ja pisalam ze tez chcialam uzywany bardzo mi sie Icandy podobaly ale ostatecznie wyszlo zupelnie inaczej czyli nowy wozek z polski;-) nie widzielismy go na zywo bo jakos sie nie udalo podczas urlopu pojechac na zakupy ale nasza forumowa Sylwia go polecala i taki kupilismy -bebetto solaris

Co do wagi w ciazy - to widze ze to indywidualna sprawa i chyba poniekad genetyczna kazda tutaj inaczej - mnie sie wydaje ze do 20 kilo to jest naprawde dobrze ale nawet jak jest powyzej no to sie nic nie zrobi dzidzia najwazniejsza a pozniej bedziemy sie martwic jak zrzucic... u mnie jak narazie 10+

Martaczi - kochana mysle o Was i o Molli caly czas - tak sie ciesze ze maly juz oddycha sam mam nadzieje ze juz bedzie tylko lepiej. Molla mam nadzieje ze u was tez juz lepiej...

Infinity - powiem ci ze ja mialam podobna sytuacje i Martaczi tak samo... plakalam z poczatku i sie zamartwialam caly czas. U mnie ryzyko zespolu downa wyszlo 1:157 u Martaczi o ile pamietam okolo 1:250. Tu w Uk amniopunkcje robia od 1:150 i jak ja sie nad tym zastanawialam to mi powiedzieli ze nie ma co, ze wcale nie jestem w grupie wysokiego ryzyka i wogole nie mam sie przejmowac bo to obliczenia komuterowe a skoro na usg wszystko bylo pieknie to napewno jest dobrze - zglupiona bylam wtedy bardzo. Z kolei nasza Martaczi podeszla do amniopunkcji - strasznie duzo stresu ja to kosztowalo - nie dosc ze na amnio trzeba czekac do 18stego tyodnia to jeszcze pozniej na wyniki 3-4 tygodnie - ty wiesz ile to jest stresu i zmartwien przez ten czas? No sama musisz zdecydowac - mnie tutaj lekarze uspokoili i przestalam sie pozniej wogole tym zamartwiac - tak naprawde jakbys nie zrobila tych pappa to bys myslala ze wszystko oki... a podobno ryzyko powiklan przy amnipunkcji jest duzo wieksze niz te twoje teraz podczas testu obliczonego przez jakis komputer ale to oczywiscie moja opinia - kazdy wiadomo robi jak mu serce podpowiada.... a nie wiesz dlaczego ci wyszlo takie ryzyko co? Bo do obliczen tego ryzyka chyba biora kilka rzeczy - ja NT mialam dobre ale jak patrzylam juz na same wyniki to mialam bardzo podwyzszone beta free hcg ale nie wiem skad to sie wzielo...

Szyszka - trzymam kciuki za jutro - no juz pora zebys oddala koszulke;-)

Chcialam przywitac tez nowe ciezaroweczki - fajnie ze jest nas coraz wiecej - zycze spokojnych ciaz:)
 
reklama
Zuzia dzięki za wsparcie :tak: po mału dochodzę do takich samych wniosków co Ty. Na usg wszytko, łącznie z NT mam super. W krwi beta bardzo dobra, tylko niskie białko PAPP-A (może świadczyć o małej masie dziecka, ryzyku wcześniejszego porodu, nadciśnieniu w ciąży). U nas wynik od 1:300 jest uznawany za pozytywny, może u Ciebie jest 1:150 bo to zbliża do ryzyka komplikacji po aminio i wydaje się w sumie logiczne ... Tak jak piszesz aminio to dla mnie za duże ryzyko i stres a oczekując na wynik chyba bym nerwicy dostała - nie ma opcji. Dodatkowych testów też chyba nie zrobię bo wole na inne rzeczy dla dziecka tą kase przeznaczyć.
Chyba najbardziej zestresowała mnie postawa mojej ginekolog, nic nie doradziła, nic nie wsparła. I jeszcze usg nie zrobiła a po nim zawsze mi lepiej. No nic trzeba z tym żyć. Muszę się ogarnąć bo taki poziom stresu czuję że zaczyna mi szkodzić :-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry