Cześć
Fasun - dziękuję. Nie wiem widzisz skąd te mity krążą o tym, że za późno na CC. Myślę że tak jak piszesz w sytuacji zagrożenia czy z ewidentym wskazaniem to zawsze zrobią. Choć moja koleżanka rodziła i wiem, że nie kłamie a odbyło się u niej tak - bardzo chciała rodzinc SN bo ona taka Eko jest i w ogóle miała ciśnienie na to, zaczęła rodzić, dziecko określili na 4k, dali jej "powalczyć" 3h a że nie było postępów to powiedzieli " NIe będziemy tu z Panią dwa dni walczyć bo i tak nie wiadomo czy Pain urodzi takie duże dziecko" - zabrali i zrobili CC....
Madzia - nie przerażaj mnie, mam nadzieje, że tylko Marcelka nie lubi Tommpee Tippie bo ja mam wszystkie butle od nich ;/ A co do laktatora to chyba potwierdzasz regułę dot. Medeli - każdy ją ma i każdy chwali
Dziewczyny ze Szczecina ja wybrałam na pediatrę Dr Annę Gilewską ona przyjmuje w przychodni na Mickiewicza, kawałek mam ale ma tak dobre opinie i taki tłok do niej że będę jeździć. Dojeżdża też do domu więc wszystko OK.
Kasik36 - napisała parę dni temu posta z tel i go szlag trafił więc trochę póżno ale napiszę raz jeszcze bo to ważne dla mnie - ja też jestem taką osobą jak Ty na punkcie psów. Bardzo Ci wspólczuje ale cieszę się, że już jest dobrze. Moja sunia też mnie parę lat temu przestraszyła, choć jest wysterylizowana miała guzka, wycięli ale okazało się że ze zbyt małym marginesem i cięli ją jeszcze raz, potem miała 3 cykle chemii... Boże co ja wtedy przeszłam, wstyd się przyznać ale przezywałam to tak samo jak raka mojej kochanej babci. No ja nie potrafię rozróżniać pies/człowiek - dla mnie to idzie w tych samych kategoriach emocji i "kochania". Mąż czasem ma dość choć też ma świra na ich punkcie bo ciągle ten temat psów a nasze to tak traktowałam jak dzieci aż mi się nie raz dostało że przeginam
Bardzo chciałam być wolontariuszem w schronisku bo teraz to tylko kupuje karme i koce, czasem organizuje jakieś akcje i to tam wszystko zawoże. Ale chcialam być takim prawdziwym - brać psy na Dom Tymczasowy, chodzić tam i pomagać ale niestety po pierwszej próbie mi podziękowali i powiedzieli że chyba dla mojego dobra lepiej nie - chodziłam tam cały dzień podczas tego wolontariatu i wyłam jak debil, nie mogłam sobie z tym poradzić zupełnie i chyba to zauważyli. Ot taki ze mnie psi-świr. Ale od dziecka tak miałam
A my dalej z Gośką nic, leżymy i zbijamy bąki. Trochę rano wstałam i choć pralkę włączylam bo idzie ześwirować. M. dziś ma plan coś przerabiac w łazience a ja znów bede leżakować - zaczynam mieć nadzieję, że do tego czwartku dotrwam

Gośka dokazuje ale chyba jej b.ciasno już. Ciekawa jestem co Bzibziok napisze o tych wodach, bo ja też mialam mało i sie zastanaiwam ile ona ma mniej że już ją położyli.
Aha
- Madzia - to co piszesz o karmieniu to miód na moje uszy

Mi położna mowi, że budzić co 3h trzeba choćby nie wiem co przez pierwsze 30 dni. Ale jak Wasza nie ma takiego ciśnienia to wniosek jeden - nie trzeba !!! Zobaczymy jak Gośka będzie spać, ale gdyby tak nakarmić o 24.00 i potem dopiero o 5,6 to byłoby pięknie... Oby miała sen po mamie i tacie bo my potrafimy 12stki albo 13stki walnąć
Jezu już chyba enty raz edytuje posta bo ciągle mi się coś przypomina - od czwartku biore ten lek na poprawe morfologii a dziś już dwa razy poszła mi krew z nosa... Nie wiem jak to działa
