Kate - witaj!!! :-)
A ja już tez mam katar. ufff... bo to znaczy, że nie grypa. Grunt to katar, bo katar oznacza, że nie ma czegoś gorszego.
A dziś córki klasa wybierała imię dla mojego malucha. Mieli problem z dziewczynką. Pierwotnie miała być Beata, Diana, Nina, Patrycja - ale stanęło w końcu na Lidii. Jutro może się okaże, czy mamy Lidkę :-) Przyznam, ze to imię bardzo mi się podobało w dzieciństwie :-) Chłopiec ma być Janek :-) Chyba "czterej pancerni" ostatnio lecieli :-)
Powiem Wam, że to in vitro jest nam na rękę. Bo córka podpytywała, czy my musieliśmy tego i owego robić ( i niezbyt jej ta wizja odpowiadała), więc jej wytłumaczyliśmy, że absolutnie takich świństw nie robiliśmy, a dzidzia była wstrzyknięta do brzuszka strzykawką i bardzo córce ta wersja pasuje ;-) Zwłaszcza, że widzi, że ja ciągle zastrzyki (clexane) wstrzykuję w brzuch. Nawet A. poszedł dalej i powiedział, że jak byśmy dopłacili 1000 zł na "zastrzyk płci", to jeszcze w tym tygodniu można by płeć wstrzyknąć. Ale uznaliśmy zgodnie, że nie będziemy tracić 1000 zł, bo nam każda płeć pasuje :-)
Dla mnie in vitro stało się tak naturalne, że wręcz wydaje mi się, że naturalne poczęcia to rzadkość :-) Ale to chyba wynik obecności na naszych "invitrowych" forach.