Hej dziewczyny,
Nigdy nie brałam żadnych silnych leków na swoją nerwicę, więc nie pomogę w tym temacie

staram się sama radzić z problemem lub po prostu pić melisę, brać jakieś bezpieczne ziołowe leki (które zresztą i tak nic nie dają, ale zawsze mam nadzieję że oszukam tym organizm). Co najbardziej mi doskwiera to brak snu i napady lęku w momencie zaśnięcia. Boje się nocy, że znów nie będę spać i tak robi się błędne koło. Miałam tak już na samym początku ciąży, nie spałam ok 2 tyg, przeszło samo z siebie i teraz w połowie znów wróciło. Jestem wykończona. Chyba zapisze się na jakąś psychoterapie choć nie wiem czy to coś pomoże. Czytałam że swoje robią też hormony, które spłycają sen. Czy któraś z Was też przez to przechodziła czy jestem jakimś ewenementem?

Jakieś rady?