U nas z siadaniem jest w miare ok. tzn maly jak sie go posadzi to siedzi prosciutko bez problemu. Sam moze usiadl z dwa razy, probuje ciagnac sie do gory ale zawsze konczy sie to placzem ze mu nie wychodzi no i wtedy musimy mu pomoc. Tylko ze to nie metoda bo on sam musi, ale ja mialam zawsze miekkie serce i zaraz lece na pomoc. Z gadaniem to roznie mama papa moze to nie jest tylko wrrr brrr amu i jakies tam dziwne rzeczy. :-) Raczkowac jeszcze nie umie, z czego sie z jednej strony ciesze bo nie musze za nim latac z drugiej juz bym chciala za nim latac i nie moge sie doczekac( i wez tu traf za mna ;-) przejdzie mi po dwoch dniach zasuwania w pozycji nachylonej i tak juz mam kregoslup do wymiany po ciazy). Z podlogami u nas tez problem wszedzie terakota i panele plus te schody...sen mi z powiek spedza mysl o nich i o zabezpieczeniu zeby maly z nich nie spadl . Na szczescie w przyszlym roku przeprowadzka wiec tylko plaskie powierzchnie nam zostana no i koniecznie trzeba kupic dywany. Jak narazie maly jest zafascynowany psem, niestety ze wzajemnoscia bo Wolf nagle dostal przyplywu matczynych uczuc i z uporem maniaka stara sie malego wylizac. My reagujemy szybciej niz jego jezyk, bo jezyk Wolfa jest wielkosci glowy Kuby poza tym lepiej zeby go nie obslinil. Milosc miloscia do pupilka no ale bez przesady. Boje sie tylko zeby Kuba nie wkladal paluszkow do oczu pieska..no ale to jeszcze przed nami. Chyba sie rozpisalam, ale nie czesto tu pisze wiec sobie rekompensuje ;-)