Kandydat na męża wybrał się do spowiedzi przedślubnej.Klęka przy konfesjonale i wylicza grzechy...
Po krótkiej wyliczanec nastepuje chwila ciszy.
Ksiądz pyta-Synu czy chcesz jeszcze cos wyznać?
-Tak Ojcze..muszę się przyznac do jeszcze jednego grzechu...spałem z moja kuzynką...
-Jak to? przeciez tak nie wolno czynić!
-tak Ojcze ale ona jest taka piekna..ja jestem tylko człowiekiem...nie dałem rady oprzec sie pokusie...
-Dobrze synu,rozumiem,wybaczam Ci ten grzech
-Dziękuję ale Ojcze ja muszę sie jeszcze do czegos przyznać...
-tak synu?
-Spałem tez z moją ciotką
-Z ciotką!?!? Synu jak mogłeś tak zgrzeszyć!?!?
-Ale ona jest bardzo piękna kobietą,nie mogłem się jej oprzec,to było silniejsze ode mnie
-No dobrze wybacze ci ale nie grzesz juz tak więcej
-Dziękuje Ojcze...ale jest jeszcze jedna sprawa...
-Jeszcze?Hmm co jeszcze zrobiłes Synu?
-Spałem hmm ee....spałem z proboszczem sąsiedniej parafi...
-Nie Synu tego juz za wiele!!!Nie wybacze Ci tego!!!Twoja parafia jest TUTAJ!!!
************************************
Dlaczego zwolniłem swoja sekretarkę...?
Dwa tygodnie temu były moje czterdzieste urodziny,
ale jakby nikt tego nie zauważył.
Miałem nadzieje, ze rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia,
może nawet będzie miała jakiś prezent ...
Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach.
Myślałem ze chociaż dzieci będą pamiętały-ale zjadły śniadanie,
nie odżywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy, czułem się
samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka
złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej -
ktoś pamiętał.
Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała: -
Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może
zjemy gdzieś razem obiad?
Zgodziłem się - to była najmilsza rzecz, jaka od rana usłyszałem.
Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej
atmosferze i wypiliśmy po lampce wina.
W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzien. Czy musimy wracać do biura?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chodźmy do mnie - zaproponowała .
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy
chwile, a ona zaproponowała:
- Czy nie masz nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni
przebrać się w cos wygodniejszego?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła.....niosąc
tort urodzinowy razem z moja żona, dziećmi i teściowa.
Wszyscy śpiewali "Sto lat"...
a ja k.rwa...
siedziałem na kanapie...
w samych skarpetkach
****************
U lekarza:
- palicie??
- nie
- pijecie??
- nie
- szkoda, będę musiał wam zakazać coś innego..