Hej dziewczyny. Streszczając masakra... zaliczyłysmu szpital. Słabe przyrosty,mega ulewania . Wyszła krew utajona w kale. Z tego wszystkiego skończył mi się pokarm,przeszłam całkiem na pepti syneo. Mała zagazowana tak,se masakra...nie spała wcale za dnia,ciągły płacz. Mąż pojechał,mieszkam sama od ciągłego noszenia moja blixks zrobiła się bordowa i boli. Byliśmy dwa tyg temu na szczepieniu,lekarka zaproponowana zmianę mleka na Neocate,zgodziłam się bo chyba bym pakt z diabłem podpisała żeby dziecku ulżyć i sobie . No i zagazowane dużo mniej,wyciszyła się,ale to mleko to porażka ,pali ja , śmierdzi jak kwas ,ulewa kisem i się dusi. Nie pytajcie ile razy tylko dzisiaj myślałam,że to ten ostatni raz...

No ale pani doktor to olala i przepisala 7 opakowań...bo musi się przyzwyczaić tylko nie wiem czy dożyje . Żadne inne mleko tak na nią nie działało...więc jutro znowu teleporada. Wykończona jestem psychicznie. Mam nadzieję,że u Was lepiej
