• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

czekając na pierwsze maleństwo:)

agulqa, ja na jazdy poszłam totalnie zielona, nigdy za kółkiem nie siedziałam i mój instruktor się cieszył, bo taką osobę łatwiej nauczyć niż kogoś, kto już umie jeździć i ma swoje nawyki :tak: Ale niestety, całe jazdy byłam "dupa", gasł mi samochód, potrafiłam na biegu puścić sprzęgło i żabka do przodu, normalnie wstyd... Dopiero jak dostałam plastik w łapę nauczyłam się naprawdę jeździć, sama, po swojemu :-D
U mnie tata nie komentuje, bo wie, że jeżdżę najlepiej z rodziny (nie licząc jego), mama panikuje, że jeżdżę "agresywnie", a mąż komentuje z zazdrości :-D:-D:-D
 
reklama
nulini ja przed prawkiem tez nie uczylam sie jezdzic. facet kazal mi kilka razy ruszyc na placu, ruszylam, auto nie zgaslo wiec pojechalismy na miasto. pozniej bylo juz z gorki. od poczatku mowil ze dobrze mi idzie, a i ja dobrze sie za kolkiem czuje :)
 
:D:D:D
jakbym o sobie czytała.. tylko w drugą stronę :D
na ostatnich jazdach, przed egzaminem, facet powiedział mi, że nie ma szans bym kiedykolwiek zdała na prawko :D


Prawko mam od jakiś 7 lat a jeździłam tylko kilka razy. Raz zatrzymałam się na murze, raz Mąż krzyczłam "skręcaj w prawo" - no i wjechałam na trawę.. ;)


Wstyd! :) A tu trzeba zacząć jeździć, bo z dwójką dzieci to nawet do lekarza się nie wybiorę. Auto stoi pod domem a ja cisnę na autobus.
 
agulqa, to ja tego wszystkiego nauczyłam się dopiero po zdaniu egzaminu :-D Też tak mam, że w co wsiądę, to pojadę (nawet maldonem ze ssaniem :-D), ale mam mega problem z wyczuciem odległości, nigdy nie potrafię zaparkować przodem czy tyłem na milimetry, bo boję się, że stuknę i przeważnie mi zostaje zapas miejsca. Dlatego łuk na każdym egzaminie to była dla mnie gehenna...

nieobecna,
niestety czasem lęk przed samochodem jest tak silny, jak np. lęk wysokości i ciężko go przełamać... Moja babcia ma prawo jazdy a NIGDY nie siedziała za kółkiem po zdaniu egzaminu. Bała się i koniec, a teraz cholernie żałuje, że na głupie zakupy musi dziadziusia ciągnąć. Więc póki jesteś młoda to ćwicz :-D
 
Nulini zaparkowac przodem spoko, tylem sie troche boje bo urwalam lustetko a w bocznych nie wszystko widze ;-) chociaz w ogole nie lubie tylem jezdzic a luk zawsze dla mniw byl latwy...
Nieobecna podziwiam. Ja bym z leniswa sie nauczyla ;-)
 
Nieobecna, miałam tak jak Ty :)
Auto stało pod blokiem, a ja twardo szłam na autobus i dobrze mi z tym było, przez 4lata jak policzyłam to przejechałam łącznie ok 300km.
Wszystko się zmieniło jak przeprowadziłam się pod Wrocław, kupiłam małe autko, żeby dojeżdżać do miasta, a tam przesiadka w autobus :) Ale odkąd firma też mi się przeniosła poza miasto to już musiałam dojeżdżać autem (autobusem za długo, za daleko, nie zawsze przyjeżdżał, nie zawsze ludzi zabrał) i teraz od prawie roku miesięcznie robię ponad 1000km :)
Jak mus to mus. Wsiadam i jadę, ale żebym miała z tego to frajdę to nieeee.
 
reklama
agulqa, a to ja odwrotnie, sto razy bardziej wolę parkować tyłem, pod marketem, w centrum, zawsze się pcham dupskiem i mam to na tyle opanowane, ze bez korekty, ale dużo mi dały czujniki parkowania ;-) Z przodu czujników nie mam i jak dojeżdżam do bramy czy ściany to mam pół metra zapasu "na wszelki wypadek" :-D

jezyk, na łuku oblałam pierwsze podejście do "B" i do "C+E" :baffled: Oczywiście dojazdem tyłem, zawsze zostawiałam znaczny zapas ponad wytyczne... Więc łuku NIENAWIDZĘ...

goferek, hehe, to ja bym się chętnie z Tobą zamieniła, bo kilometrów robię jak na lekarstwo, odkąd nie pracuję, a jeździć UBÓSTWIAM, mogłabym z samochodu nie wysiadać, tylko żeby mi ktoś tankował :-D I najchętniej jeżdżę sama, z ulubioną muzyką, no miodzio :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry