Nulini
Po prostu szczęśliwa!
agulqa, ja na jazdy poszłam totalnie zielona, nigdy za kółkiem nie siedziałam i mój instruktor się cieszył, bo taką osobę łatwiej nauczyć niż kogoś, kto już umie jeździć i ma swoje nawyki
Ale niestety, całe jazdy byłam "dupa", gasł mi samochód, potrafiłam na biegu puścić sprzęgło i żabka do przodu, normalnie wstyd... Dopiero jak dostałam plastik w łapę nauczyłam się naprawdę jeździć, sama, po swojemu 
U mnie tata nie komentuje, bo wie, że jeżdżę najlepiej z rodziny (nie licząc jego), mama panikuje, że jeżdżę "agresywnie", a mąż komentuje z zazdrości


Ale niestety, całe jazdy byłam "dupa", gasł mi samochód, potrafiłam na biegu puścić sprzęgło i żabka do przodu, normalnie wstyd... Dopiero jak dostałam plastik w łapę nauczyłam się naprawdę jeździć, sama, po swojemu 
U mnie tata nie komentuje, bo wie, że jeżdżę najlepiej z rodziny (nie licząc jego), mama panikuje, że jeżdżę "agresywnie", a mąż komentuje z zazdrości



Oczywiście dojazdem tyłem, zawsze zostawiałam znaczny zapas ponad wytyczne... Więc łuku NIENAWIDZĘ...