Witam dziewczeta,no nie zabiłam tego mojego starucha ale nie wiele brakował

ile przeprowadzka do nas jego brata przebiegła lagodnie,to mój mąz zachowuje sie jak idiota.
Nie dosc ,ze mnie zostawil na weekend i pojechał z kumplami na samczy wypad do lasu,to obesrał mi błotem samochód-i za bardzo był zmeczony na myjnie.Mało tego zaproponował kolezance mojej córci spanie u nas.Wiec miałam dodatkowo dwie osoby to obsługiwania.Na dodatek ta dziewczynka cała noc kaszlała i kichała,musialam wstawac co godzine ,mierzyc temperature i podawac leki.
Ale mysle ,że tak naprawde to wkurza mnie nie to ze cały dom pelen ludzi.Tylko to ze stary nie potrafi sie domyslic,ze potrzebuje ciszy,ze skupiam sie teraz na sobie i brzuchu,ze chcialabym z nim pójsc na spacer do parku,posiedziec i sie przytulic.
a on zyje tym ze brat przyjechał,jak dziecko bawi sie z nim,razem cwicza ,razem ganiaja po sklepach.zachowuje sie tak jakby brat byl ważniejszy od nas wszystkich.A najgorsze ze mnie normalnie unika,odsówa sie w nocy,nie dotyka tak jak zawsze w przelocie,nie przytuli--zachowuje sie takby sie mnie bał.Jak tylko cos stękne to widze totalne przerazenie w oczach i zaraz krzyczy zebym sie kładla i odpoczywała.jak pytam o co tak naprawde chodzi to mówi,że boi sie zeby mi nie zrobic krzywdy,ze jestem taka W CIAZY

BARDZO.
No ulżyło mi troche,Wy napewno zrozumiecie o co mi chodzi,czuje sie taka niekochana,jak jakas tredowata.
Jedyna fajna wiadomosc,ze dalej 8 kilo tylko do przodu a dupsko i uda mi schudły.Mam nadzieje ze po porodzie schudne szybko i zemszcze sie wtedy na tym niewiernym-zamkne sie w pokoju i niech sobie sam siedzi
