to moze i ja sie dolacze ciazowych przezyc.
w pierwszej ciazy wody mi odeszly o polnocy na spaniu (wczesniej zero jakichkolwiek objawow)
Pojechalam do szpitala ok 1 w nocy,przebadali mnie ale zadnych skorczy i ani 1 cm rozwarcia.Kompletnie zadnej akcji porodowej.Dostalam wiec kroplowke i kazali spacerowac.8 rano i ciagle nic.Dali mi kolejna kroplowke i znowu godzinne spacerki.Ok 3 przyszedl studecik medycyny z lista 30 pytan imeczyl mnie pytaniami w stylu :jak sie pani czuje,czy boli,a czy planuje pani kolejne dziecko???.... itd
4 po poludniu 2cm rozwarcia.Podjeto decyzje ze za pare minut jade na cc i zaczeto przygotowywac sale.Chyba sie prestraszylam bo zaczelo sie cos dziac.Tak wiec na drugi dzien ok 19 urodzilam.Z powodu dlugiej akcji porodowej dostalam infekcji pochwy wiec zaaplikowali mi antybiotyk.Potem nastapilo czyszczenie macicy bo ie wszystko wyszlo.Po 3 dniach pobytu w szpitalu lekarz stwierdzil ze cos blado wygladam i mam anemie wiec dowali mi 2 razy dziennie zastrzyki i kolejne 5 dni wiecej w szpitalu.Mialam serdecznie dosyc wiec zafundowalam sobie depresje poporodowa.Po powrocie do domu okazalo sie ze nie wyczyszczoo mi macici porzadnie i dostalam kolejnej infekcji i znowu antybiotyki itd itd
Takze tym razem mam porzadnego stracha i nadzieje ze moze bedzie lepiej