
Ja wole jednak zeby moje malenstwo urodziło sie po 37 tygodniu bo ciezko mi juz wogle zaczyna byc i cały czas duzo tyje :-( z 57kg przec ciaza doszlam do 72,5kg

juz mi sie wydaje ze wystarczy ale przybywa mi co tydzien okolo 0,5kg i martwie sie ze do konca ciazy bede jak kobyła

mam coraz wieksze rozstepny na tyłku bo wszystko idzie mi w pupe,uda no i na piersi a na brzuchu ani jednego rozstepu
Ja przybieram od kilku tygodni systematycznie 1 kg/tygodniowo

jak nic dobiję do 20 kg (jak nie więcej


) ale najważniejsze, żeby dzieciątko było zdrowe

:-):-):-) z resztą mój mężulek zawsze mawia, że kochanego ciałka nigdy dość, więc powrotem do wymiarów i wagi sprzed ciąży nie będę się tak stresować
Trochę dziwne, że Twoja ginka już Ciebie straszy cesarką z powodu nieprawidłowego ułożenia
Mi ginka już 2 razy mówiła, że mogę mieć cesarkę. Raz przez bóle bioder, a właściwie przez skrzywienie kręgosłupa (bo czasem zdarzają się wtedy komplikacje), a drugi raz tylko wspomniała, że gdyby dziecko z ułożenia poprzecznego pośladkowego się nie obróciło, to też cesarka. Ale nie odebrałam to jako straszenie, tylko nastawienie, że niekoniecznie mogę urodzić naturalnie
Ostatnio głośno było też o zmniejszeniu ilości cesarek (ponoć od lipca będą ograniczać ilość wykonywanych cięć cesarkich), a kilka dni temu urodziła znajoma, która jest drobnej budowy i wg ostatnich USG miała urodzić dziecko nie cięższe niż 2800, a okazało się, że urodziła klocka ponad 4 kg

a w jej przypadku powinna być wtedy wykonana cesarka, a tak poszła jej szyjka i musieli ją nieźle pozszywać

a co dopiero będzie się dziać jak szpitale dostaną limity na cesarki
