Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
A u nas przepraszam to "pipisiam".
A Kaka do Weroniki już jest absolutnie "czytelna". Wieczorem Weronika zawsze strasznie się w łóżku wierci, wstaje, siada itd. Więc my ciągle do Niej wołamy "Weronika spać!" i już nie raz się zdarzyło że jak Weronika siadła na łóżku, to Magda do Niej podchodziła, popychała Ją na poduszkę ze słowami "Kaka śpać"
Z tą moją nogą to jakieś dziwaczne rzeczy się dzieją.
Opuchlizna nie wygląda i nie zachowuje się jak opuchlizna tylko jakby jak bąbel wypełniony płynem. Wczoraj pod wpływem obandażowania nogi moja opuchlizna tak jakby "spłynęła" spod kostki na dół, prawie w okolice pięty.
Nie wiem kompletnie o co chodzi. W nocy mnie nie boli, za to rano jak wstanę to jak cholera! Pomaga bandaż i ten lek przeciwbólowy, bo po tym chodzę prawie normalnie aż do momentu jak minie znieczulacz (a biorę tylko raz dziennie). Dziś na badanie nie dotarłam ale idę jutro z rańca.
A Kaka do Weroniki już jest absolutnie "czytelna". Wieczorem Weronika zawsze strasznie się w łóżku wierci, wstaje, siada itd. Więc my ciągle do Niej wołamy "Weronika spać!" i już nie raz się zdarzyło że jak Weronika siadła na łóżku, to Magda do Niej podchodziła, popychała Ją na poduszkę ze słowami "Kaka śpać"
Z tą moją nogą to jakieś dziwaczne rzeczy się dzieją.
Opuchlizna nie wygląda i nie zachowuje się jak opuchlizna tylko jakby jak bąbel wypełniony płynem. Wczoraj pod wpływem obandażowania nogi moja opuchlizna tak jakby "spłynęła" spod kostki na dół, prawie w okolice pięty.
Nie wiem kompletnie o co chodzi. W nocy mnie nie boli, za to rano jak wstanę to jak cholera! Pomaga bandaż i ten lek przeciwbólowy, bo po tym chodzę prawie normalnie aż do momentu jak minie znieczulacz (a biorę tylko raz dziennie). Dziś na badanie nie dotarłam ale idę jutro z rańca.
Ostatnia edycja:


, może kiedyś jak będę miała wieklą rodzinę, duzy dom i wielgachną choinkę to mi się zmieni, ale teraz święta stały się jak dla mnie zbyt komercyjne i kojarzą mi się głównie z kilkoma kilogramami na plusie
. Nasza pediatra zawsze nam powtarzała, żeby minimum 3 godzinki, latem i jesienią to nie był żaden problem, ale teraz po 1,5 godzinie wymiękam. zadna przyjemność marznąć na dworze. Poza tym mam jeszcze problem, bo Stasiek nie chce jeździć w wózku, ani chodzić za rękę, najchetniej na moich rączkach
Choc znam jednego fajnego,kolezanki pieszczoch i tak zawsze sie ryje do mnie na kolana