reklama

CZERWCÓWKOLAND ;D - Wątek Główny

A u nas przepraszam to "pipisiam".:-D A Kaka do Weroniki już jest absolutnie "czytelna". Wieczorem Weronika zawsze strasznie się w łóżku wierci, wstaje, siada itd. Więc my ciągle do Niej wołamy "Weronika spać!" i już nie raz się zdarzyło że jak Weronika siadła na łóżku, to Magda do Niej podchodziła, popychała Ją na poduszkę ze słowami "Kaka śpać":-D

Z tą moją nogą to jakieś dziwaczne rzeczy się dzieją.:szok: Opuchlizna nie wygląda i nie zachowuje się jak opuchlizna tylko jakby jak bąbel wypełniony płynem. Wczoraj pod wpływem obandażowania nogi moja opuchlizna tak jakby "spłynęła" spod kostki na dół, prawie w okolice pięty.:baffled: Nie wiem kompletnie o co chodzi. W nocy mnie nie boli, za to rano jak wstanę to jak cholera! Pomaga bandaż i ten lek przeciwbólowy, bo po tym chodzę prawie normalnie aż do momentu jak minie znieczulacz (a biorę tylko raz dziennie). Dziś na badanie nie dotarłam ale idę jutro z rańca.
 
Ostatnia edycja:
reklama
A zdgadnijcie co w Czarkowym języku znaczy "bibabuuu", albo "psiapsiasiamy":rofl2:
Ja dziś rano pojechałam na badania, m.in test obciążenia glukozą, a że korki były ogromniaste i kolejka do pobrań, to małż musiał Czarka ze sobą do biura zabrać. A mnie wbrew obiegowej opini glukoza dała powera i zabrałam się wreszcie za rozpakowywanie zalegających pudeł, odgruzowanie balkonu itd..

Izka to trzymamy kciuki by śnieg nie uwięził was na święta w domu i byście bez opóźnień dolecieli do kraju. W innej sytuacji pewnie cieszylibyście się ze śniegu..?

Dzagud i jak nóżka? Czy to może być powikłanie po przebytej infekcji wirusowej?

Esiu dobrze że Małgosi ciut lepiej:tak:

Elamaluszku boskiego masz diabełka:-)

Pirzonku co u Ciebie, jak się czujesz?
 
toska nastrój przedświąteczny, że bez kija nie podchodź? ;-)

Niby gąbczak z Ciebie a mnie rozgryzłaś :-D No cóż, ja nie przepadam za świętami:zawstydzona/y:, może kiedyś jak będę miała wieklą rodzinę, duzy dom i wielgachną choinkę to mi się zmieni, ale teraz święta stały się jak dla mnie zbyt komercyjne i kojarzą mi się głównie z kilkoma kilogramami na plusie:-p

W tym roku uciekamy do Karpacza i zostaniemy tam do sylwestra (sylwestra też nie lubię:-D)

Super, że Małgosia ma się już lepiej, i że nie musieliście iść do szpitala. Ucałuj ją od nas. Piotrusia oczywiście też:tak: Jak spisuje sie starszy braciszek?

Rączka Staśka już ok, tzn. zaczerwienienie i opuchlizna znikneły. Mam nadzieję, że młody odziedziczył to po mnie, u mnie wszystkie rany goją się jak u psa, czyli w tempie błyskawicznym:-D

Elmaluszku witaj, jak przygotowania do podróży , kiedy lecicie?

Olla fajnie, że uszko synowej już OK. buziaki dla niej.

Dzagud zdrówka dla nóżki:tak::-)

Miłego dnia wszystkim :-)
 
Zapomniałam się Was jeszcze coś zapytać:

Jak długo Wasze dzieci są teraz na dworze, tudzież polu dla dziewczyn z Małopolski;-):-D Ja mam bzika na tym punkcie, żeby Staśko był jak najwięcej na świeżym powietrzu, o ile w centrum Warszawy o takim można mówić:dry:. Nasza pediatra zawsze nam powtarzała, żeby minimum 3 godzinki, latem i jesienią to nie był żaden problem, ale teraz po 1,5 godzinie wymiękam. zadna przyjemność marznąć na dworze. Poza tym mam jeszcze problem, bo Stasiek nie chce jeździć w wózku, ani chodzić za rękę, najchetniej na moich rączkach:dry:, więc ostatnio podjeżdżam z nim samochodem na plac zabaw, albo do parku:-p Wasze dzieci chodzą na spacery za rączkę???:confused:

Szopka witaj, podziel sie trochę swoją energią :-)
 
Szopka ta sprzataj szybciorem poki stezenie glukozy we krwi wysokie:-D:-D:-D
Toska dobrze ze raczka juz lepiej.Wiesz ja raczej nie panikuje zbytnio jesli o urazy chodzi ale po kocie ....feeee...tez bym sie martwila.
Lubie zwierzeta ale kotow sie boje pod kazdym wzgledem:no:Choc znam jednego fajnego,kolezanki pieszczoch i tak zawsze sie ryje do mnie na kolana:baffled:Ostatnio sie przelamala i glaskalam go ale na reke zaciagnelam rekaw:-D,sweter byl czarny a kot bialy:-p:szok::-D:-)
Dzagudku ale Madzia juz nawija:szok:nie wychodze z podziwu:szok:

Toska, Amela chodzi za raczke ale najchetniej to pedzi jak szalona 10 metrow przedemna albo 10 metrow za mna i to w przeciwnym kierunku:-)ale jak sie zmeczy to sama do wozka sie laduje.Czasem jak w wozie nie chce byc a za raczke tez nie bardzo(kladzie sie w tedy na ziemi jak kloda)to mowie jej ze jak za raczke nie chce to do wozka ja wsadze,to skutkuje(na chwile) i za raczke idze,po kilku minutach znow probuje ucieczki:-)

A dzis Amela byla bardzo niedobra i dostala klapsa w pampersa,lekko bo lekko ale w szoku byla.Poplakala sie oczywiscie ,pobiegla do taty z krzykiem na ustach:''tata!a mama bam bam bam bam''.
 
Ostatnia edycja:
No fakt, Magda sporo gada. Nie zdaniami oczywiście, ale pojedynczych słów ma mnóstwo - i im trudniejsze tym lepiej. Chętnie powtarza "córciu", "oszuście" (to się wzięło stąd, że chciała ode mnie buzi, a jak się schyliłam to uciekła i powiedziałam do Niej "ty oszuście" co oczywiście skwapliwie podchwyciła), "deki" (czyli dzięki), "ciocia" itp. Dla mnie najpiękniejsze jest "pipisiam".:-D
Ale Olla, co mówisz że Amela nic nie gada??? Toż wymówiła piękne zdanie!:tak:
Szopka, "psiapsiasiamy" to rozumiem że "przepraszamy", ale to drugie????:szok: Zdradź proszę....

Co do spacerów, to Magda przeważnie jeździ w powozie i się nie wyrywa. Póki zima korzystam ile mogę. Wolę z Nią gdzieś połazić niż latać z wywieszonym ozorem za Nią. Ale głównie i tak Babcia z Nią w tygodniu wychodzi - i też zimą na znacznie krócej niż latem.
 
Toska już nie bardzo mam się czym dzielić - paliwko się chyba skończyło, za to zaczyna mnie masakrycznie boleć głowa:no: Powiem ci że jesteś przykładną mamusią i bez pełnych 3 godzin na spacerze:tak:, ja ostatnio Czarka tylko wkładam do auta i załatwiamy różne sprawy, zakupy etc. ewentualnie podrepczemy chwilę do pobliskiego sklepiku :zawstydzona/y: Z babcią kiedy u nas jest zaliczają prawdziwe spacery - pół na pół pieszo i w wózku, takie 1-2h.

Dzagud bibabuu to murzynek bambo - ulubiona bajeczka na dobranoc, a psiapsiasiamy to zapraszamy - podłapane od sprzedawczyni w sklepie meblowym. U nas podobnie - im trudniejsze słowo podłapie tym częściej powtarza i cieszy mordkę że się udało.
 
reklama
Ale sie wam dzieciaczki rozgadaly! Alusia tez troche gada w dwoch jezykach na raz, jakas taka mieszanka dziwaczna. No ale mam nadzieje ze w Swieta sie podszkoli z polskiego :-) Ostatnio zaczela do mnie mowic "mami" zamiast "mama" :szok: uslyszala w bajce i tak zostalo. Poza tym mowi np. "mun" zamiast "ksiezyc" no coz cwaniacko bo w koncu angielski latwiejszy. A co do spacerow ja staram sie zeby Alusia byla przynajmiej 30-40 minut dziennie, no ale wczoraj byla tylko 15 minut z tatusiem i i tak miala cala czerwona mordke (piekielnie zimno! okolo -10 stopni).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry