toska
Fanka BB :)
witam się i ja poweekendowo:-)
szkoda, że jutro już poniedziałek i musze iść do pracy :-( podobało mi się siedzenie w domu ze Staśkiem
chyba odnalazłabym się w roli pani domu
chociaż muszę przyznać, że nie jest łatwo. Jestem pełna podziwu dla wszystkich mam niepracujących. Stwierdzam, że opieka nad maluchem+sprzatanie (moja pani od sprzątania wyjechała na Ukrainę i słuch po niej zaginął
)+gotowanie = ciężka robota
właśnie postanowiłam, że od jutra chodzę na basen
zobaczymy co z tego będzie;-)
Dzięki za rady odnośnie zachowania mojego urwiska. Musze sie pochwalić, że widać małe efekty mojego "wychowywania". Ale nie chcę zapeszać, musimy być konsekwentni, to może coś zdziałamy. A z tą konsekwencją u mnie to różnie
Wczoraj bylismy w parku na spacerze. Pierwsze pół godziny Staśko grzecznie przesiedział w wózku. Po czym chciał wyjść. Wyjeliśmy, z nadzieją, że na włąsnych nóżach dokończy spacer. Niestety zrobił dokładnie trzy kroki, po czym uklękł i zaczął się drzeć. My poszliśmy dalej dopingując go żeby za nami podąrzył. No i stalismy tak 10 metrów od niego a on klęczał i darł się na całego. Ludzie przechodzili, zagadywali go a on z wyrzutem pokazywał palcem na nas
. Wszyscy oczywiście patrzyli się na nas jak na wyrodnych rodziców. Ale się nie dalismy. Po 20 minutach wstał i przeszedł kawałek, wsadziliśmy go spowrotem do wózka, bo dalej iść już nie chciał a mi kończyła się cierpliwość i zmarzły nogi. I tak skończył się uroczy spacer. Za to lepiej idzie nam już droga z samochodu do windy.
No dziwne to moje dziecko
Na szczęście jest już zdrowy i dzisiaj pierszy raz od kilku dni zjadł wszystkie posiłki.
Bylismy dzisiaj w kinie na "Księżnej". Smutny film ....:-(
Ok. Lecę spać, przepraszam, że nie poodpisywałam Wam, ale nie mam siły. Buziaki dla wszystkich.
Esiu trzymaj się kochana
szkoda, że jutro już poniedziałek i musze iść do pracy :-( podobało mi się siedzenie w domu ze Staśkiem
chyba odnalazłabym się w roli pani domu
chociaż muszę przyznać, że nie jest łatwo. Jestem pełna podziwu dla wszystkich mam niepracujących. Stwierdzam, że opieka nad maluchem+sprzatanie (moja pani od sprzątania wyjechała na Ukrainę i słuch po niej zaginął
)+gotowanie = ciężka robota
właśnie postanowiłam, że od jutra chodzę na basen
zobaczymy co z tego będzie;-)Dzięki za rady odnośnie zachowania mojego urwiska. Musze sie pochwalić, że widać małe efekty mojego "wychowywania". Ale nie chcę zapeszać, musimy być konsekwentni, to może coś zdziałamy. A z tą konsekwencją u mnie to różnie

Wczoraj bylismy w parku na spacerze. Pierwsze pół godziny Staśko grzecznie przesiedział w wózku. Po czym chciał wyjść. Wyjeliśmy, z nadzieją, że na włąsnych nóżach dokończy spacer. Niestety zrobił dokładnie trzy kroki, po czym uklękł i zaczął się drzeć. My poszliśmy dalej dopingując go żeby za nami podąrzył. No i stalismy tak 10 metrów od niego a on klęczał i darł się na całego. Ludzie przechodzili, zagadywali go a on z wyrzutem pokazywał palcem na nas
. Wszyscy oczywiście patrzyli się na nas jak na wyrodnych rodziców. Ale się nie dalismy. Po 20 minutach wstał i przeszedł kawałek, wsadziliśmy go spowrotem do wózka, bo dalej iść już nie chciał a mi kończyła się cierpliwość i zmarzły nogi. I tak skończył się uroczy spacer. Za to lepiej idzie nam już droga z samochodu do windy.No dziwne to moje dziecko

Na szczęście jest już zdrowy i dzisiaj pierszy raz od kilku dni zjadł wszystkie posiłki.
Bylismy dzisiaj w kinie na "Księżnej". Smutny film ....:-(
Ok. Lecę spać, przepraszam, że nie poodpisywałam Wam, ale nie mam siły. Buziaki dla wszystkich.
Esiu trzymaj się kochana
Amelka w nocy ciagle sie budzila przez zapchany nosek.Teraz ciagle za nią latam i wycieramy bo leci i leci:-(


Wylazila i wylazila,a mnie krew zalewala
Nie wiem,moze potrzebowalaby wiecej czasu...narazie wrocilismy do starej metody i jest super a z kupnem ''dorslego''lozeczka zaczekam az skonczy dwa latka i zmadrzeje troche...hhmmmm to moze potrwac nieco dluzej
:-)