Dzagud
mamy czerwcowe 2007 Zadomowiona(y)
Aniajw, moja Magda też tak robi - jak już się wyzlości i wypłacze to podchodzi do mnie informując mnie "pakałam" i "juś"
. Ja Jej do kąta nie stawiam, zresztą nie sądzę aby ustała. Do tej pory wsadzałam Ją do łóżeczka, a teraz jak wpada w histerię i nie daje się przytulić to po prostu Ją zostawiam i odchodzę na bok, informując Ją że jak skończy to niech przyjdzie.;-) Ech, taki to etap widocznie z tymi naszymi bąblami.
Jolka, jestem suuuuper dumna z Zięcia!
A coś Ty myślała??? Chłopa mi chowasz a nie troki od kaleson!
Ale swoją drogą, też już się boję tego "odpieluchowania". No i też czekam na cieplejsze dni, żeby żaba ganiała w samych gaciach, nawet bez rajstopek. Ino gaciów muszę dokupić.

A słuchajcie, tak sobie przypomniałam - mała zagadka od mojego dziecka. Ja się umęczyłam jak za pługiem żeby zrozumieć co Ona mówi i dopiero Weronika mi powiedziała, bo sama niejako Madzi ten wyraz podpowiedziała....
Zagadka brzmi - co oznacza "bodzianka"????
. Ja Jej do kąta nie stawiam, zresztą nie sądzę aby ustała. Do tej pory wsadzałam Ją do łóżeczka, a teraz jak wpada w histerię i nie daje się przytulić to po prostu Ją zostawiam i odchodzę na bok, informując Ją że jak skończy to niech przyjdzie.;-) Ech, taki to etap widocznie z tymi naszymi bąblami.Jolka, jestem suuuuper dumna z Zięcia!

A coś Ty myślała??? Chłopa mi chowasz a nie troki od kaleson!
Ale swoją drogą, też już się boję tego "odpieluchowania". No i też czekam na cieplejsze dni, żeby żaba ganiała w samych gaciach, nawet bez rajstopek. Ino gaciów muszę dokupić.


A słuchajcie, tak sobie przypomniałam - mała zagadka od mojego dziecka. Ja się umęczyłam jak za pługiem żeby zrozumieć co Ona mówi i dopiero Weronika mi powiedziała, bo sama niejako Madzi ten wyraz podpowiedziała....
Zagadka brzmi - co oznacza "bodzianka"????
.Np. ostatnio w niedzielę ugotowałam mlodej zupkę jarzynową, ale że była u babci na dole to zjadła kluchy z rosołem, a moja zupa została na poniedziałek. Na początku się wkurzałam o to , ale teraz już mi przeszło, niech je, żeby tylko zjadła.


Ja dumałam nad tym od tygodnia albo lepiej.
No, może jakbym w domu siedziała, ale jak wrócę po pracy i mam niby jeszcze na deszcz wychodzić, bleeeee.... Nic z tego. A Babcia też nie wyjdzie, bo Jej ciężko chodzić i musi usiąść, a gdzie jak mokro?
No i Madzia kaloszów ni mo - bo peleryna to już pewnie po Weronice teraz dobra będzie.
.
no i to wszystko nakłada się na moje samopoczucie :-( częste bóle brzucha, dziś straszny ból głowy i podwyższone ciśnienie :-(