Uff, chwila przerwy, kiedy obydwa Brzdące śpią.
Ledwie zdązyłam rano apisać, że MIki śpi - zaraz przytuptał do nas do pokoju. Zaprowadził do kuchni po mleko i położył się. Krysia nie spała, więc położyliśmy się u niego we trójkę, a on sie tak kokosił, tak układał, aż w końcu złapał Krysie za rękę i tak zasypiał. Normalnie łzy mi w oczach stanęły, jaki on potrafi być delikatny. Oni oboje spali, a ja się gapiłam i gapiłam, zamiast wziąć za robotę. W końcu (dla bezpieczeństwa) zabrałam Krysię do łóżeczka, a sama zaczęłam się ogarniać. Miki pospał do prawie 9.30, a jak wstał to jeszcze z pokoiku wołał "gdzie dzidzi?". Kochany Starszy Brat. Zaskakuje mnie na każdym kroku, pozytywnie. Al ja czekam tej zazdrości.
Teri - u nas też karp już kupiony i obrobiony, czeka Wigilii w zamrażarce. W tym roku stawiamy na ryby (Miki bardzo je lubi).
Ależ masz tempo pracy, wow. Normalne, że jak święta idą to na komputer czasu brak/szkoda.
Fajne to wariactwo Twego męża.
Ankaka, skoro teraz @ przyszła ( dobrze, ze nie w święta), to może w święta uda się te 2 kreseczki sprawić? ;-) Super, że Fifi poszedł do przodu z mową. Miki za skórą diabełka ma odkąd pamiętam.
Cudna ta Twoja Miłość
Kingusia - ja też lubię mieć Ara w domu, ale jak go nie ma to dni są jakieś spokojniejsze, bardziej ułożone. NIby mi pomaga, ale jak go nie ma to zawsze więcej zrobię i jeszcze znajdę czas na chwilę dla siebie.
Biedna Laura. Może daj jej troszkę ciekłej parafiny? Ona ma działanie przeczyszczające, ale jest delikatna.
Ja bym wolała święta z rodzicami, w większym gronie, ale tak wyszło, ze nie ma sensu jechać. A jeśli przyjdą śniegi to i rodzice nie przyjadą.
Mikoto, nocka, jak każda, dobra. Krysia jest wyrozumiała nocami, jeśli ma dać w kość to robi to za dnia.
No i koniec wolnego. Miki już wstał. W sumie dobrze, że spał tak krótko, nie będzie problemu zasnąć wieczorem. Myślałam, ze jak tak późno wstał rano to drzemki wogóle nie będzie, jedynie pół dnia marudzenia.
Krysia za to się rozespała. Całe do południa jakoś nie mogła sobie przysnąć, za to teraz śpi jak zaklęta.
Moja Malutka ma już 3 tygodnie. Rety, jak ten czas pędzi...
No ale obiad zrobiony, herbata i ciasteczko zjedzone, BB nawiedzone - jest oki.