U nas szybko było po. Krysia przespała, obudziła się, jak mama juz była najedzona, gotowa karmić Bałdę. Najdłużej wigiliował Mikołaj. Tak mu zasmakowała sałatka warzywna, że aż nie wierzyłam, a on nie pozwalał sobie miski odsunąć. Nawet kochana rybka przegrała z sałatką.
Pozwoliła sobie na 2 pierogi z grzybami. Mam nadzieje, że Krysi nic nie będzie.
Dzieci poszły spać jak zwykle, a my mamy spokojny wieczór dla siebie. Za oknem masakra, leje i wieje niemiłosiernie. W taką pogodę to i stajenka byłaby 3 gwiazdkowym hotelem.
U Was juz się dzieci cieszą z prezentów? U nas prezenty Święty przynosi nocą, radocha będzie jutro. Szkoda tylko, ze kuchnia nie dotarła, ale i tak będzie czym zająć nóżki ;-)