reklama

Dieta mamy karmiącej

reklama
Z kolei nam położna na sr wbijała do głowy, że drastyczna dieta typu żadnych kapust, grochu, smażonego, truskawek itp powinna być stosowana tylko przez pierwszy miesiąc a potem musimy powoli włączać wszystko. Zjeść kawałek czegoś nowego i obserwować maluszka. Twierdzi, że w okolicach 3, 4 miesiąca pomwinnyśmy już jeść wszystko. Oczywiście jesli maluch źle reaguje na okreslony pokarm to trzeba na niego uważać ale dalej włączać inne.

To jest najrozsądniejsze i - jak dla mnie - jedyne słuszne podejście do sprawy. Nic dodać, nic ująć.
Zaczynamy dosyć restrykcyjnie, ale w miarę szybko wprowadzamy po trochu nowe produkty i uważnie obserwujemy dziecko.

Mój mąż już się zastanawia, co będzie gotował i przywoził mi do szpitala po porodzie ;-)
 
Ja - Zołza - no nie żartuj z tymi mężowskimi obiadkami :-), przecież w szpitalu szczególnie położniczym dieta jest dostosowana również dla matek karmiących.
Z dietą to bez szaleństw - moja koleżanka karmiła do 1,5 roku jedząc tylko gotowaną marchewkę, takiegoż kurczaka oraz ryż.:szok: Skończyło się to dla niej zapaleniem stawów...:baffled:
 
Forever, ale ja jem co 3-4 godziny... :sorry: nie dostanę tyle w szpitalu :zawstydzona/y:

Co do diety Twojej koleżanki - nic dziwnego, że tak się to skończyło. Dlatego właśnie polecam sposób opisany przez Trasię.
 
cholera cytaty mi nie działają:angry:
forever mi też siostra przynosiła jedzenie,bo ja to ciągle głodna jestem,a w szpitalu dają jak w więzieniu 3x dziennie i finito,poza tym dawali np na śniadanie jajko,gdzie jak karmisz nie wolno jeść,nawet położne się dziwią wtedy,że nie różnicują nam diety.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry