Marzycielka - gratuluję pomysłu, a jak ci pęknie krocze tak, że do odbytu dojdzie? no ale skoro to dla ciebie "mniejsze zło" to ok, mimo wszystko gratuluję odwagi. Moze takie pęknięcia (płytkie jak masz szczęście) goją się dobrze, ale zawsze zostają zrosty, które bardzo osłabiają strukturę szyjki macicy. A przypadek, który rozważasz to rozumiem jedno płytkie pęknięcie, a rzeczywistość może cię zaskoczyć, co jeśli będzie ich 5, a jedno głębokie? Co wtedy jest lepsze? Dla mnie jedno nacięcie kontrolowane. No i napisz mi proszę na jakiej podstawie ocenisz wielkość dziecka podczas porodu? Ja miałam USG w trakcie porodu - oszacowali wagę na 3600, a córcia urodziłą się 2980 gram. No i wierz mi, poród to nie jest najlepsza chwila na podejmowanie jakiś decyzji znaczących, bo jak cię dorwie party to zgodzisz się na wszystko, nawet te rzeczy mało dobre dla ciebie i dziecka.
Kankiya - niezła ta twoja córcia, już zawstydza rodziców, gratuluję!!
Ale pojechali z tą laseczką w szpitalu, zatłukłabym własnymi rękami!!
Pytia - ja nie mówię, że po 5 dniach już nie czułam, ale bolało coraz mniej i nie było szwów, które ciągnęły. Myślę, że nie warto się zadręczać wyobrażeniami co będzie jak będzie... myślmy trochę pozytywnie, ja zakładam, że nikt mnie dla własnej satysfakcji ciął nie będzie.
Ja też się obawiałam, że będę miała przykrą niespadziankę podczas porodu, ale zrobili mi w szpitalu lewatywę i nic, hehehe, podczas porodu tez nic, hihihi. Dopiero na 3 dobę po porodzie mnie wzięło, hahaha. Więc tym razem się juz nie boję tak bardzo.
Bardziej mam schizy na temat odejścia wód płodowych np. w supermarkecie, albo w parku na placu zabaw... wooow normalnie kierownik wszystkich cegielni!!