reklama

Grudniowe mamusie 2008

reklama
Oj, temat nacinania to temat rzeka. Ja przy pierwszym porodzie byłam nacięta, choć do dzisiaj nie wiem, czy było to absolutnie konieczne czy rutynowe. Po prostu położna w pewnym momencie powiedziała "teraz panią natniemy" i ciach. Mnie akurat zabolało to bardzo - to był jedyny moment w 11 godzinnym porodzie, kiedy wrzasnęłam. Szycie też nie było przyjemne. A gojenie trwało dłuzej niż przepisowe 6 tygodni połogu, chociaż wcale nie było jakiś komplikacji. Długo potem jeszcze czułam nieprzyjemne ciągnięcie.
Przy drugim porodzie chciałabym uniknąć nacinania, ale za bardzo na to nie liczę, bo u nas to raczej rutyny, choć zdarzają się chlubne wyjątki, zwłaszcza przy drugim porodzie. Pewnie, że wszystko jest do przeżycia i gdyby rzeczywiście chodziło o dobro maluszka, to nie ma o czym mówić, ale mam wątpliwości, czy rzeczywiście chodzi zawsze o dobro dziecka, a nie częściej o wygodę personelu.
Moja koleżanka rodziła w Wiedniu dwójkę dzieci, ani razu nie była nacinana, jeden z synów ważył 4,5 kg! Ale położna masowała ją co chwilę przez cały czas trwania porodu, od najwcześniejszej fazy. A u nas - porażka, o masaż nie można się doprosić.
 
Witajcie :tak:

Ale od samego rana tutaj naklikałyście :-).
jak czytam o tym nacinaniu to az mam gęsią skórkę:-(. Musi to strasznie boleć :-(. Nie wiem czy chce być nacięta czy nie, wiem jedno zeby poród przebiegał bez komplikacji.

Wczoraj niektóre z Was pisały, że ich boli kość łonowa, pomyslałam sobie "jak kośc łonowa?"
- teraz juz wiem :wściekła/y:, od wczoraj po południa nie mogę normalnie wstać :angry:.

Miłego dnia
 
Cześć Dziewczyny!!!

Czuje się znacznie lepiej niż wczoraj ale bardzo zmęczona... w nocy Majka nie dała mi za bardzo pospać... albo do kibelka biegałam a to chyba czkawkę Majka dostała, i znowu skurcz... ale o wiele lżejszy niż jak miałam wcześniej...

Teraz tylko na chwilkę na internet usiadłam ale mam zamiar powrócić do łóżeczka i dzisiaj odpoczywać... mam na to WIELKĄ ochotę... Chyba udziela mi się tęsknota za moim... :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:

Ja nie boję się tego nacinania ale już ktoś wspomniał na temat tego długiego gojenia... ono może być nieprzyjemne i bolesne... tego bardziej się boję... jak już mają nacinać to niech zrobią to nacięcie małe.
Zresztą kiedyś kobiety nie były nacinane i jakoś żyły... sama nie wiem dla kogo naprawdę jest to wygodniejsze... czy dla dziecka, czy dla nas, czy dla personelu... swoją drogą powinnyśmy ufać swojemu instynktowi... i ja tak czuję, że można się obyć beż nacinania... oczywiście istnieje ryzyko, że się popęka... ale natura wie lepiej co dla nas jest lepsze...
 
Witajcie
Ja na razie wolę nie myślec, jak to będzie przy porodzie. Zdam się na położne, mój szpital ma dobrą opinię, położne z tego co słyszałam sympatyczne, wiec chyba jakoś to będzie.
Pogoda u nas raczej pochmurna, ale na szczęście nie pada.
Zjadła w pracy śniadanko i tak mi sie spac zachciało, ze chętnie bym sie położyła, a tu jeszcze parę godzin pracy przede mną, chyba zaraz wypiję kawkę, bo inaczej padnę.
 
Dzien dobry

Witajcie :tak:
Wczoraj niektóre z Was pisały, że ich boli kość łonowa, pomyslałam sobie "jak kośc łonowa?"
- teraz juz wiem :wściekła/y:, od wczoraj po południa nie mogę normalnie wstać :angry:.

Miłego dnia
Trzeba bylo nie zadawac tego pytania :-)

Co do nacinania to ja wspominam gojenie gorzej niz poród choc poród mialam bardzo bolesny ale zakonczył sie małym cudem i ogolnie wspomnienie wspaniale.
Niestety nie jest zawsze tak jak pisze Misiowka. (ze to przeciez zwykla rana, szwy po 5 dniach..." Ja odczuwalam to 100 razy mocniej niz zwykla rana, fakt szwy mi sciagneli po jakims tygodniu ale jescze z tydzien dobrze siadac nie moglam, swoja droga sciagniecie szwow:baffled:-masakra. Pomijajac fakt ze bolalo jescze okolo miesiaca albo i dluzej...a pozniej jescze dlugo dlugo przy kazdym "szybszym" ruchu "ciagnelo" :baffled: Nic przyjemnego, dlatego jesli mozna tego uniknac to naprawde mega komfort.
 
Nie no jasne, nie mówię, że nacięcie to przyjemność, hehehe, ale jak mam wybierać między nacięciem i jakimiś komplikacjami w trakcie porodu, to wolę nacięcie. A tobie Cyprysiowa musiał jakis popierdółka te szwy ściągać, ja nie pamiętam, żeby jakoś okropnie bolało, no chwilka i juz...
 
reklama
witajcie mamuski :-)
co do tematu nacinania to mi w sumie wszystko jednao, na pewno zaznacze ze w razie konieczności niech natną, wolę to niz popękać, skoro ma to ułatwić mojej Niunce przyjście na świat to sie zgadzam...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry