Witajcie;
okrutnie zimno mam za oknem, dawno mnie tak pogoda nie dobiła.
Yoka współczuję tej przeprowadzki, choć może lepiej teraz niż z noworodkiem.
Ja przerabiałam szybką wyprowadzkę dokładnie rok temu z psem i kotem pod pachą. Właściciel sprzedał mieszkanie z "nami", a nowy nas nie chciał. Przed zamieszkaniem pod mostem uratowała nas umowa najmu... Ale i tak było ostro.
U mnie sprawdziło sie przysłowie "nie ma tego złego...", bo kupiliśmy własne
okruszek możesz zaczać odliczanie;-)
Cyprysiowa napisz jak tam po wizycie.
Marzycielko trzymaj się dzielnie, mam nadzieję, że Oliwka wytrzyma jeszcze troszkę w brzusiu