reklama

Grudniowe mamusie 2008

reklama
ANIU nie przejmuj się n apewno się wszystko unormuje :tak:, zrobisz dodatkowe badania i okaze sie, że wszystko jest dobrze ;-).

Marzycielko super, że macie takie plany. U nas nie ma takiego problemu bo mamy swój dom ;-), Mieszkamy z moimi rodzicami, my do gory a rodzice na dole, wszystko mamy osobno tylko jeszcze chcemy sobie wejście osobno zrobic :tak:.

Jak tak was czytam to troche mi lżej,że to nie tylko ja męcze sie z remontem :baffled:. Pocieszam się tym ze po wszystkim juz bedzie super ładnie :-).

U mnie na ostatniej wizycie mały tez lezał juz główka w dół, ale czuje ze on jeszcze tak się troszkę przemieszcza :tak:.
 
Marzycielko widzę, że wy odważni jesteście:-D
My mieszkamy znacznie bliżej rodziców, ja bym chyba nie miała odwagi rzucić wszystkiego i zaczynać od nowa :zawstydzona/y:.
Ale bez względu na wszystko nie wyobrażam sobie mieszkania z rodzicami. Co na swoim to na swoim, jak chcę mieć bałagan to mam i nikt mi nie wygaduje:-D


Sawka dobrze, że nie musisz kombinować z tymi posiłkami i kłucia takie delikatne.
 
ja coprawda nie wiem jak moja Zosia jestułożona bo jescze nie miałam usg ale licze na to że oki:tak:
A jeśli chodzi o własny kąt to my z meżem tez planujemy w następnym roku cos kupić, bo to faktycznie nie da rady zbyt długo mieszczkac z rodzicami...:baffled:
 
O, widzę że mieszkaniowe tematy mamy dzisiaj :) U nas to też dłuuuga historia. Najpierw, jeszcze jako narzeczeństwo z pomocą rodziców kupiliśmy na wsi stary dom, wyremontowaliśmy go praktycznie od podstaw, mieszkaliśmy półtorej roku po ślubie, potem sprzedaliśmy go i dwa lata mieszkaliśmy razem z moimi rodzicami w mieszkaniu w bloku i w tym czasie wybudowaliśmy w moim rodzinnym mieście domek. Wprowadzaliśmy się w październiku trzy lata temu, a w lutym urodził się Jaś :)
 
super Pytia , nie ma jak własny domek:tak: my mieszkamy niestety w starym budownictwie w bloku i tak mi się marzy maleńki własny domek z ogródkiem...zwłaszcza teraz kiedy ma do nas dolączyć nasz skarbek a mieszkam na 4 piętrze i kiepsko widze to latanie z wózkiem pod pachą:no: na dole niestety nie mam gdzie go zostawiac i nawet nie ma zadnej "wózkowni"... ale jakos dam rade;-) dlatego szukam lekkiego "mercedesa" dla mojej niuni
 
Wczoraj mnie nie było i teraz sobie czytam co naskrobałyście:-)
Te ceny zajęć w szkole rodzenia mnie przeraziły! Ja mam 16 spotkań (8 tygodni 2x w tygodniu)
-w poniedziałki zajęcia teoretyczne po 2-3godziny (wczoraj np. było o diecie w ciąży, podczas karmienia, żywieniu dzieci oraz o badaniach noworodków po porodzie i szczepieniach)
-w piątki ćwiczenia 1 godzina (różne np. masaż, ćwiczenia relaksacyjne czy jak pisałam wcześniej taniec brzycha)
ZA WSZYSTKO W SUMIE PŁACĘ 100PLN (gdybym chodziła bez mojego B. to 75 zł)
 
Madzienka - maleństwo ma jeszcze czas żeby się odwrócić ( u mojej siorki synek przekręcił się w 36 tyg), a jak nie to faktycznie cesarka, ja tego się bałam najbardziej, ale wczoraj na wizycie położna wymacała główkę na dole, więc okrutnie mi ulżyło! A o co chodzi z niekapkami - ja już nie wiem, z czego dziecko ma pić, ze smoczka nie, z niekapka nie, tojak ją bede chciala napoic to mam jej w 2-gim miesiacu kubek dac do reki tak? hehehe, napisz co mowił bo jestem ciekawa.

Paola - z tego co widzę to bakterie odpowiedzialne za choroby u noworodków i matek w połogu. Ja nie robiłam takich badań, ale może robią je standardowo w szpitalu przy porodzie, nie wiem, dopytaj lekarza i napisz, bo chętnie się czegoś dowiem.

Okruszek, prawdopodobnie czeka cię powtórka z 75 g glukozy, ja tak miałam.

Pytia - to z was bardzo przedsiębiorcza para, gratuluję.

U nas cały dzień leje, masakra! Tylko o spaniu myślę, jak wróci Robert z pracy to może chociaż mnie wkurzy i spać mi się odechce, hehehe.
 
My zawsze tacy odważni byliśmy a najbardziej to pamiętam jak mój luby jeszcze wtedy chłopak zagrał na giełdzie aby zarobić na Nasz pierwszy samochód . 3\4 kasy wygrał na giełdzie a resztę zebraliśmy od dziadków i kupiliśmy srebrene full wypas BMW seria 5 ;-):-)
ha ha teściowie chcieli Nas zabić no bo jak to ich jedyny syneczek znalazł sobie dziewuchę, która Im go zabiera z domu na pół dnia i jeszcze go na taki samochód namówiła ( za szybki i za luksusowy jak na pierwszy wóz):laugh2::laugh2:

jaja nie z tej ziemi ale się przyzwycaili i mnie "pokochali " kradziejkę ich syneczka:laugh2:
Potem namówiłam męża na 2 dogi w bloku ( już po przeprowadzce do Wawy) i jeszcze zaręczyliśmy się co też tak średnio teściom odpowiadało no i zaszłam w ciąże ( ukochaną i upragnioną ale oni myślą, że wpadka i nie chcemy ich wyprowadzać z tego spososbu myślenia bo chyba by umarli wiedząć ,że ich syneczek po półtora roku znajomości i kilku miesiąch narzeczeństwa świadomie zdecydował się na dzidzię:laugh2::-))

No i jak wiadomo w międzyczasie się chajtneliśmy aby prawa stało się zadość:laugh2::-)

Mówię Wam my to takie ziółka jesteśmy , że Nasi rodzice mają niezły ubaw a czasami tracą już nerwy na Nasze pomysły. Dlatego mieszkamy dalekoooo i robimy co chcemy.
A teraz Nasi rodzice czekją na upragnioną wnusię i już wariują nie mogąc się doczekać:-)
Jak mówiłam pokochali Nas i Nasze odwałki:laugh2:
 
reklama
Marzycielko tak trzymać!!! Dzięki takiemu postępowaniu człowiek pozostaje młody. :-)
Gdyby moi rodzice i teściowie dowiedzieli się o ilu rzeczach nie mają pojęcia.....
No cóż marzenia trzeba spełniać!
Mój mężulek jak dowiedział się, że będziemy mieli dzidziusia to ZA MOJĄ NAMOWĄ kupił sobie pierwszy w życiu motocykl. Dodam tylko, że ja jestem przeciwniczką takich pojazdów. Uznałam, że skoro to jego marzenie to teraz jest najlepszy moment bo jak Szymuś już będzie z nami to nas na pewno nie będzie stać.
A odpowiedzialność? - Udowadnia mi codziennie na tysiąc innych sposobów.;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry