• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

ewwe ja ostatnio nawet bardzo często czuje czkawkę. Dziś już tez zaliczona:)

missiiss uważaj tylko z tą przeprowadzką. Nie szalej - niech mąż się wykaże:)))

sarka mi glicerynowe bardzo pomagają.
 
reklama
olcia nie no oczywiscie ja sie tylko powoli tam wczlapie reszte wniesie i uporzadkuje mezu z papciem moim bo jada rodzice z nami zeby nam pomoc. ja sie rozsiade na anapie jak wlascicielka wyjdzie :P

druga przeprowadzka i takie moje lezenie... jeszvze zakupy musze jechac zrobic do domu na kolacje zebysmy mieli. ide szmatki spakowac :*
 
Missiiss no właśnie, nawet nie próbuj czegoś wnosić, to korci, bo człowiek w euforii czasem nie myśli ale ni się waż!!!;)
No a kiedy ten wielki dzień przeprowadzki???

wiecie co, kupiłam sobie wczoraj taki kołacz z serem i kruszonką w Tesco i teraz otwieram kroję jem a tam w środku ciasto surowe:ooooo !!!!!!!! no kpiny jakieś, masakra!!!!!!!!! a baba w kasie naliczyła mi podwójnie szynkę prawie 8 zł, poszło w łeb, bo nie sprawdziłam paragonu na miejscu grrrrrrr!!!!!
 
Sarka co do czkawki to zależy jak mały się ułoży bo czasem brzuch od czkwaki podskakuje:) ale w sumie rzadko, a tak to czuję takie rytmiczne delikatne nie wiem jakby pukanie... a tak na prawdę to chyba jego brzuszek podskakuje:)tak to lubię jak ma czkawkę, ale jak próbuję zasnąć w nocy to nie powiem bo mi trochę przeszkadza:):) Czopki glicerynowe osobiście ja używam w miarę często, właśnie dla tego poślizgu, bo ja mam chyba z tym problem:):) i nie narzekam jest ok, jakoś daję radę:)

A co do czkawki to tez gdzieś wyczytałam że dzieci trenują płucka:) ale też ktoś mi powiedział, że dzieci które często mają czkawkę są narażone na klolki:/ u mnie też już dziś czkawka zaliczona:)

missiiss życzę przyjemnej przeprowadzki:):)
 
Tunia nie denerwuj się :) ten typ tak ma:D
Mój to też mnie tak wkurw.... takimi dziwnymi tekstami, ale ja to się drę od razu na niego heheh, wczoraj np. leżymy na łóżku a on do mnie " weź no mi podaj telefon" a ja do niego że leżę, właśnie znalazłam wygodną pozycję i nienawidzę zresztą się podnosić z łóżka ... a on niezadowolony pod nosem " jak ja ci usługuję to jest wszystko ok...." :) no pewnie że jest ok:D widzicie jakiego mam biednego służącego.... no i ja wtedy już podniesionym głosem mówię mu co o tym myślę, albo że np. właśnie mam to w dupie.hehe. WIem że on nie nawidzi mojego "gderania" daltego często właśnie gderam, i on wie kiedy ja mogę zacząć gderać:) więc w pewnych sprawach od razu się zgadza, nie komentuje - bo poprostu boi się ględzenia:D

A co do czkawki to czasem jak się zimnego mleka napiję to mały jej dostaje:) nie wiem czy czuje że to mleko jest zimne z lodówki??:) i raz dostał czkawkę po moim kichnięciu, takim mega, że aż mnie wygięło:) może się przestraszył?;)
 
Ostatnia edycja:
oj dziewczyny widzę, że do facetów potrzebna jest ogromna cierpliwość. mój czasami też ma jakieś głupie wejścia i jak mu każe coś zrobić to muszę najpierw się sama ruszyć, że niby to zrobię bo nie mam zamiaru 10 razy powtarzać to szybko się zwija i robi co chce, żebym tylko już usiadła hehe. chyba nie mam na co narzekać. czasami mnie wkurzy ale ogólnie to zakupy robi zawsze jak trzeba, w domku sprząta, ogólnie przejął wszystkie moje obowiązki - no prawie bo ja gotuje bo trochę mi go się żal robiło, że wszystko ma robić. a to przez to, że pierwsze miesiące zdychałam i naprawdę niewiele mogłam zrobić. wtedy nawet moja mama przyleciała nam trochę pomóc bo mężu chodził do pracy, a ja sama nie byłam w stanie zrobić nic. no i nie było mowy o powrocie do domu przez pierwsze 3 miesiące. teraz jak ja już wróciłam a mąż jeszcze załatwia co trzeba w Irlandii i dopiero do mnie dojedzie to już mi brakuje tego, że mi nie pomaga. choć w domu i tak chuchają i dmuchają na mnie, że czasami aż się wkurzam. teraz się czuję ogólnie dobrze i chciałabym trochę porobić to wszyscy mnie wyzywają i stawiają wieczne zakazy "tego nie podnoś bo za ciężkie, tam nie wchodź bo spadniesz, tu nie idź bo to nie dla ciebie teraz" wrrrrr

co do zakupów dla dziecka jak powiedziałam mojemu A, że sporo zostało do kupienia i chciałabym to załatwić teraz póki się dobrze czuje, ale sama tego nie zrobię i się wkurzam, że jeszcze go nie ma to on mi tylko mówi, że spokojnie, że jak się będę gorzej czuła to uszykuje mu listę a on albo sam, albo z mamuśką kupią wszystko co trzeba. no ale ja nie chce sobie odbierać tej przyjemności zakupowej :) jak ja już się nie mogę doczekać jego powrotu.
dzisiaj to mi do netto z domu nie pozwalają wyjść bo wiedzą, że chce proszek kupić i mnie szkolą, że mam poczekać aż ojciec z działki dotrze to pojedzie i mi kupi, żebym nic nie nosiła - no czasami chyba lekka przesada :D no więc moje zakupy kończą się na drobiazgach - jogurciki, twarożek itp. a co ciężkie to zakazują - wszyscy są po tych moich pierwszych ciężkich miesiącach przewrażliwieni :D
a teściowa jak słyszy, że ja sama wszędzie samochodem jeżdżę to jest chora na maksa :D ostatnio gdyby była zdrowa to sama by się pewnie wpakowała mi do auta jak załatwiałam jeszcze jakieś papiery do budowy - no masakra.
 
Nie denerwuj się, dużo facetów tak ma. Mój gdyby nie to że lekarz mu powiedział że mam się oszczędzać bo mam problemy z ciśnieniem i czeka mnie szpital i wcześniejszy poród jak nie będę uważać na siebie, to byłby taki sam.... też nie jest typem człowieka który pali się do zakupów, wszystko kupuję sama bo on też twierdzi że na wszystko jest czas, ciekawe jak mu tego czasu zabraknie to co zrobi. Fakt że w wielu czynnościach mnie wyręcza, ale na zakupy dla dzidzi w ogóle nie chce ze mną chodzić... A po za tym faceci często zapominają że to kobiety z reguły pracują na dwa etaty, wiec jak przez kilka miesięcy popracują podobnie to im się nic nie stanie. My tak pracujemy prawie całe życie...

popieram z tymi dwoma etatami - niech zobaczą jak to jest :) a wracając do zakupów do dziecka to mój sam mnie wyciągnął po wózek, fotelik itd. już dawno i aż się dziwiłam. wtedy jeszcze byłam pełna obaw czy to nie za wcześnie, ale przynajmniej te większe rzeczy już mamy z głowy. ale cała reszta dopiero jest do ogarnięcia.
 
wiecie, tak czytam Wasze posty, to aż mi lżej na sercu...bo nie czuję się jak alien...myślałam, że tylko ja czuję się czasem opuszczona przy sprawach zakupowych, bądź ciązowych...
myślałam, że skoro 4 lata czekaliśmy na te 2 kreski (PCO), to teraz świat zawiruje...na początku faktycznie chodził dumny jak paw, każdemu się chwalił itp, ale jak doszło do zakupów, to 'później', 'jeszcze za wcześnie', itd...
odkłada sobie 6000 na auto, a mówi mi, że nie stać nas na 'pierdoły' (to było o ręczniku :P)
babcia dała mi na łóżeczko z pościelą, pytam go jaki kolor wybrać - a co za różnica?
szukałam wóżka - a musi być taki drogi?
ale jak on kupił body -syneczek tatunia- to się tym tydz chwalił...a ja nawet nie mam koszuli do szpitala...:(
a hasłem tego tygodnia było ''kochanie, plecki mnie bolą...- Ciebie?? to ja w pracy byłem :/''
 
oj dziewczyny widzę, że do facetów potrzebna jest ogromna cierpliwość. mój czasami też ma jakieś głupie wejścia i jak mu każe coś zrobić to muszę najpierw się sama ruszyć, że niby to zrobię bo nie mam zamiaru 10 razy powtarzać to szybko się zwija i robi co chce, żebym tylko już usiadła hehe. chyba nie mam na co narzekać. czasami mnie wkurzy ale ogólnie to zakupy robi zawsze jak trzeba, w domku sprząta, ogólnie przejął wszystkie moje obowiązki - no prawie bo ja gotuje bo trochę mi go się żal robiło, że wszystko ma robić. a to przez to, że pierwsze miesiące zdychałam i naprawdę niewiele mogłam zrobić. wtedy nawet moja mama przyleciała nam trochę pomóc bo mężu chodził do pracy, a ja sama nie byłam w stanie zrobić nic. no i nie było mowy o powrocie do domu przez pierwsze 3 miesiące. teraz jak ja już wróciłam a mąż jeszcze załatwia co trzeba w Irlandii i dopiero do mnie dojedzie to już mi brakuje tego, że mi nie pomaga. choć w domu i tak chuchają i dmuchają na mnie, że czasami aż się wkurzam. teraz się czuję ogólnie dobrze i chciałabym trochę porobić to wszyscy mnie wyzywają i stawiają wieczne zakazy "tego nie podnoś bo za ciężkie, tam nie wchodź bo spadniesz, tu nie idź bo to nie dla ciebie teraz" wrrrrr

co do zakupów dla dziecka jak powiedziałam mojemu A, że sporo zostało do kupienia i chciałabym to załatwić teraz póki się dobrze czuje, ale sama tego nie zrobię i się wkurzam, że jeszcze go nie ma to on mi tylko mówi, że spokojnie, że jak się będę gorzej czuła to uszykuje mu listę a on albo sam, albo z mamuśką kupią wszystko co trzeba. no ale ja nie chce sobie odbierać tej przyjemności zakupowej :) jak ja już się nie mogę doczekać jego powrotu.
dzisiaj to mi do netto z domu nie pozwalają wyjść bo wiedzą, że chce proszek kupić i mnie szkolą, że mam poczekać aż ojciec z działki dotrze to pojedzie i mi kupi, żebym nic nie nosiła - no czasami chyba lekka przesada :D no więc moje zakupy kończą się na drobiazgach - jogurciki, twarożek itp. a co ciężkie to zakazują - wszyscy są po tych moich pierwszych ciężkich miesiącach przewrażliwieni :D
a teściowa jak słyszy, że ja sama wszędzie samochodem jeżdżę to jest chora na maksa :D ostatnio gdyby była zdrowa to sama by się pewnie wpakowała mi do auta jak załatwiałam jeszcze jakieś papiery do budowy - no masakra.
Ja też ograniczam się do gotowania, bo mąż nie umie, a tak to nie ma wyjścia wszystko za mnie robić musi, z reszta chyba chce... Żeby jeszcze zakupy go tak kręciły jak mnie, ja też nie mam zamiaru rezygnować z radości kupowania dla dziecka, z resztą nie ma mowy by zrobiła to za mnie teściowa, o nie! Ja jak ostatnio pojechałam do szkoły( jakieś 70 km) to mnie mama tak zjechała że jestem nieodpowiedzialna i w ogóle nie myślę. A ja wolę to niż jazdę zatłoczonym autobusem...
 
reklama
wiecie, tak czytam Wasze posty, to aż mi lżej na sercu...bo nie czuję się jak alien...myślałam, że tylko ja czuję się czasem opuszczona przy sprawach zakupowych, bądź ciązowych...
myślałam, że skoro 4 lata czekaliśmy na te 2 kreski (PCO), to teraz świat zawiruje...na początku faktycznie chodził dumny jak paw, każdemu się chwalił itp, ale jak doszło do zakupów, to 'później', 'jeszcze za wcześnie', itd...
odkłada sobie 6000 na auto, a mówi mi, że nie stać nas na 'pierdoły' (to było o ręczniku :P)
babcia dała mi na łóżeczko z pościelą, pytam go jaki kolor wybrać - a co za różnica?
szukałam wóżka - a musi być taki drogi?
ale jak on kupił body -syneczek tatunia- to się tym tydz chwalił...a ja nawet nie mam koszuli do szpitala...:(
a hasłem tego tygodnia było ''kochanie, plecki mnie bolą...- Ciebie?? to ja w pracy byłem :/''
I witam w klubie kochanie,nie jesteś w tym sama. Mam identycznie:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:






 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry