• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Ewa masz rację. I z reguły jak dzieci mają jasno postawione granice, to się ich trzymają. Moja tesciowa ma na meblościance kryształy na takiej wysokosci, że nawet roczne dziecko sobie z nimi poradzi. Siostrzenice męża w ogóle ich nie dotykały, bo wiedziały, że nie wolno. Za to jak przyjechał jakiś tam dzieciaczek z rodziny, to wszystko trzeba było przestawić.
Inny przykład. Impreza po chrzcie mojego siostrzeńca. Dziewczynki (4, 8, 8) chciały pooglądać zyczenia. Córeczki kuzyna mojego szwagra grzecznie oglądały, a ta starsza czytała, natomiast moja kuzynka zamiast zająć się tym samym zaglądała tylko do kopert. I nic nie dało, że powiedziałysmy, że nie wolno. Ze wzgledu na osmioletnią dziewuchę moja siostra musiała zrobić od razu przegląd i pieniądze schować.
Tak więc sa różne dzieci, ale to od nas w dużej mierze zależy jak będą się zachowywać. Wiadomo kazdy może mieć gorszy dzień, dziecko też, ale pewnych grani nie przekroczy.

A dla mnie pojawienie się dziecka będzie pretekstem do małych zmian w mieszkaniu. Mam nadzieję, że pozbędę się stolika do kawy i kupię taki, jak mi się podoba. Obecny ma górę ze szkła, więc jest dość niebezpieczny dla maluchów. A chyba nie muszę wspominać jak bardzo lubię go czyścić:sorry2: Poza tym (hurra!) ostatnio coś stało się z jedną nogą i mój małżonek nie będzie miał argumentów, żeby go zostawić. Bo to jego kawalerski stolik, jedyny mebel przywieziony po ślubie. Ale straszny niewypał.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Z tymi dziećmi to byłam trochę w szoku, bo moja bratanica jest z kolei z tych dzieci, które nic nie wezmą, jeśli się wcześniej nie zapytają - przynajmniej jak nie jest u siebie. A ma ledwo skończone 2 lata. Po prostu tak ją rodzice nauczyli. Czasem się zapomni, jasne, ale to się dzieje sporadycznie, a nie raz na minutę.
Ja się wczoraj za bardzo nie wtrącałam, bo i ruszać się już zbyt szybko nie mogę, tylko patrzyłam, żeby sobie krzywdy nie zrobiły. W końcu nie będę wychowywać cudzych dzieci... Ale Franek będzie od małego miał mówione, co wolno, a czego na pewno nie...
 
A dla mnie pojawienie się dziecka będzie pretekstem do małych zmian w mieszkaniu. Mam nadzieję, że pozbędę się stolika do kawy i kupię taki, jak mi się podoba. Obecny ma górę ze szkła, więc jest dość niebezpieczny dla maluchów. A chyba nie muszę wspominać jak bardzo lubię go czyścić:sorry2: Poza tym (hurra!) ostatnio coś stało się z jedną nogą i mój małżonek nie będzie miał argumentów, żeby go zostawić. Bo to jego kawalerski stolik, jedyny mebel przywieziony po ślubie. Ale straszny niewypał.

Ja sie wreszcie z domu pozbede wielu "cennych" dla mojego meza pudelek i rzeczy, ktore "musza byc w domu". :-D Mam w listopadzie obiecane, ze beda nowe regaly w garazu i to wszystko zniknie. Jakos nagle znajdzie sie miejsce ;-) Trzeba je bylo tylko zrobic... Efekt kilku lat zbierania: kaski, pudla po komputerach, stare gazety, papiery i inne... Wczoraj zawisla lampa, ktora od lat czekala na powieszenie - brak czasu w koncu zmobilizowal meza ;-)
 
Refleksja mnie naszła.
Może to moje utopijne marzenia, ale nie wyobrażam sobie, że jak Franek zacznie pełzać, a potem chodzić, będę musiała przemeblować cały dom! Kurcze, dom to nie jest kojec. Wiadomo, że część rzeczy trzeba będzie zabezpieczyć, ale o pewnych rzeczach dzieci muszą od małego wiedzieć, że ich po prostu nie wolno ruszać...

sorki ewa ale mnie rozbawiłas swoimi pobożnymi zyczeniami-dziecko jest ciekawe swiata i na poczatku na pewno ci bedzie dotykac wszystkiego co lezy w zasiegu jego ręki-wiec na pewno bedziesz musiala pochowac albo zabezpieczyc-nauczenie dziecka ze pewnych rzeczy nie wolno trwa troche czasu... nie ma ze powiesz i juz ono wie.. bedzie wiele razy probowac-a moze dzisiaj juz mozna wziąć zreszta ciekawosc zawsze bierze góre.
My tez na poczatku zawsze z obawa rozkladalismy rzeczy na stole dla gosci-ale na szczescie Paulink anie miala takich niszczycielskich zamiarow co do naczyn-wiadomo ze zawsze trzeba uwazac bo zlapie szklanke zeby sie napic albo za noz bo chce smarowac-i co nie dasz???? to ci sie nie nauczy pic ze szklanki nigdy-uwaza sie tylko zeby gorącego nie złapała i sie uczy zeby najpierw sprawdzała czy nie parzy.... noze tez tepe dajemy niech smaruje maslem-inna sprawa ze wymasli siebie i okolice no ale to jest nauka....
Wiem ze cie troche przerazilo zachowanie dzieci znajomych-moze faktycznie jak tam nic nie ma to dzieci nieprzyzwyczajone do półek to sie zachowywały jak dzikusy-wg mnie najgorsze jest jak rodzice nie reagują i nie probuja nawet wytlumaczyc dziecku ze cos jest niebezpieczne-to haslo Twojego znajomego zeby korki wylaczyc zeby sie wtyczkami bawilo to mnie zmrozilo totalna bezmyslnosc-raz pozwoli to dziecko nie bedzie wiedzialo kiedy sa korki wylaczone ??
no ale dosc o tym
ja wczoraj bylam odebrac kuzynke po porodzie ze szpitala-ale niektore ciezarówki mialy wielkie brzuchy... pewnie marzyly jzu o tej chwili kiedy sie wreszcie maluszek urodzi-widac bylo ze ledwo chodzą.... no i widze ze naprawde sezon porodów w pelni-łozek brak dzieci duzo, ciezarnych jeszcze wiecej-mają co robic te polozne;)
juz niedlugo my sie zaczniemy rozpakowywac..;)
milego dnia "grubaski"
 
ewa 86
osobiście z mezem liczymy sie z tym,ze w domu trochę pozmieniamy jak mała podrośnie...szufldy, gniazdka zabezpieczymy, ze względów bepieczeństwa, zeby paluszków nie poprzycinała, ale bez przesady...mebli sie nie pozbędziemy ;-)
a tak na marginesie, to dzieciaki znajomej muszą lubic chodzic w gości, przynajmnie czują,ze żyja i mogą zobaczyć jak wyglada "normalne" mieszkanie, a nie mieszkanie - kojec :tak::-D

Ps. my też mamy djembe w ilosci 3 szt...niestety od kilku lat stoja w piwnicy, wcześniej grywaliśmy na nich...zanim się Nasza paczka nie rojechałą po swiecie :-)

Ja dziś siedzę w domu...wije u mnie tak,ze głowę chce urwać...no i dalsza część nauki :-(
 
Powiem Wam dziewczyny, że zaczynam się stresowac. Zostały jakieś 4 tyg. :szok: a teraz czas mi ucieka jak szalony (na pocz. wlókł się strasznie). Wszystko już, co prawda, przygotowane - teoretycznie mogę rodzic, ale jakoś mi się nie spieszy....przytyłam 16 kg, nogi mnie bolą, ale jakoś nie czekam z utęsknieniem na rozwiązanie:sorry:
ja juz zdążyłam sie wyluzować ;-):-D myśla o porodzie (tez mam termin na poczatek grudnia i to bardzo) ale mysle sobie, ze jako dorosła zniosę poród...a jak mi będzie źle to w trakcie na pocieszenie bedę myslała w jakim szoku musi być dziecko, któe jest wypychane ze swojego gniazdka :tak:
ja też nie czekam z utesnieniem na rozwiązanie...dobrze mi w ciazy...chyba moge powiedzieć/napisać z cała pewnoscia, ze to najlepszy czas w moim życiu :tak:

ale się znowu rozpisałyście.
ja wieczór przeleżałam bo ze stresu mnie tak brzuch zaczął boleć, że myślałam, że na ip będę musiała jechać... ale na szczęście trochę przeszło. młodsza siostra przyszła mi trochę pomóc, zrobiła coś do jedzonka i piciu itp. na starszą po dzisiejszym dniu patrzeć nie mogę... wielka dama. dobrze, że chociaż z młodą idzie się dogadać.
tak więc sorki, że was dokładnie nie doczytałam i nie odpisałam ale nie mam siły... lecę do wyrka na dobre i jutro nadrobię zaległości.
Gosia jak to dobrze mieć 2 siostry, jak jedna nawali, to zawsze jest druga ;-)


a u mnie "sniegu po pachy":szok:
jak ja nie lubie jezdzic w zimie autem, buuu
no ale zawsze sie stresuje na poczatku a potem sie przyzwyczajam, dobrze ze mam adapter do pasow :evil:
musi byc dobrze! grrr
i widzialam ze moj snieg idzie do was:szok::confused: co mnie powala bo jak to tak np snieg w szczecinie w pazdzierniku:oo2::oo2:

Krolcia no doczytalam o Twoim dniu:no: kompletnie nie umiem pocieszyc bo stawiajac sie w podobnej sytuacji szlag by mnie trafil i rece opadly, mam tylko nadzieje ze wszystko sie konkretnie ulozy zanim malenstwo przyjdzie na swiat.
Trzymaj sie tam dzielnie.

Tunia ja kupuję kwasy Omega 3 tam jest i DHA i EPA...pierwszy dla dzidzi drugi dla mamy :) szukaj takich, któą maja najwiekszą % zawartosć kwasów w kapsułce
 
Dzień dobry Grubaski!
Ja dzisiaj miałam fatalna noc - mała tak mnie kopała, że budziłam się parę razy. Jeszcze wczoraj odwiedziła nas kumpel i powiedział, że on tak własną mamę kopał po wątrobie, że prawie dostała marskości. Nie wiem, czy mu wierzyć, ale o 3 w nocy poryczałam się ze strachu, że niedługo przez dzidzię będę mieć narządy wewnętrzne do wymiany.
Tak więc ja już z jednej strony nie mogę się doczekać porodu. Ale z drugiej chciałam jeszcze obronić magisterkę przed rozpakowaniem, a jakoś mi pisanie pracy nie idzie.

O co chodzi z tymi kwasami? Ja poza foliowym na początku ciąży nie łykam żadnych preparatów witaminowych. Wszystkie niedobory jakoś mi się udaje dietą uzupełniać.
 
Cześć mamuśki:)

Dziś w DD TVN ma być coś dla tych, które niedługo rodzą. Wam się pewnie to bardziej przyda niż mi...

U Wiktorii w przedszkolu dziś fotograf i zdjęcia będą robione, więc sobie wyobraźcie, co moja modelka dziś od rana wyprawiała, uff... Oczywiście zdjęcia w domu musiały być, bransoletka na rękę, bo ona musi byc ładna dziewczynka:) Mnie to trochę zastanawia, bo ja nie mam nacisku na wygląd w sensie makijażu, biżuterii itp. Ona od jakiegoś czasu bardzo podkreśla różnicę między chłopcami i dziewczynkami, i że dziewczynka jest ładna jak jest uczesana i "wyszykowana".

Jeszcze się pochwalę, że dziś po zaprowadzeniu młodej poszłam na targ i kupiłam super schab i mielone (cóż to dla Was za wyczyn, co??).

Salomii - śnieg już na ulicach leży? ale wypas!! A my jeszcze zimowych bytów nie mamy(tzn ja mam stare z polski przywiezione), czapek w ogóle hehe Wiki dziś trzeci raz miała jesienną czapeczke w drodze do przedszkola, bo rano jest poniżej 10 stopni i jak nie ma słońca to czuć już chłodek.

Refleksja mnie naszła.
Byli u nas wczoraj znajomi z dwójką dzieci - dziewczynka w grudniu skończy dwa lata, chłopczyk we wrześniu skończył rok. Generalnie wszystko fajnie, ruchliwe, głośne i zdrowe dzieciaki (mimo że chłopaczek urodził się w 28 tygodniu - w ogóle tego już po nim nie widać). Ale mam jakiś taki niesmak...
W domu u tych naszych znajomych nie ma w ogóle mebli. W sypialni stoi szafa i łóżko, w "salonie" wersalka, przewijak i zabawki. No i oczywiście łóżeczka dla dzieci. Mieszkają jak w wielkim kojcu. Wszystkie szafki w kuchni są zabezpieczone przed otworzeniem. No i jak przyszli do nas, gdzie są regały, książki, płyty, głośniki, komputery i inne rzeczy, to trzeba było robić na szybko wielkie przemeblowanie. A rodzice się cieszyli, że dzieci ciekawe świata i proponowali, żeby wyłączyć korki, żeby mały mógł się spokojnie bawić listwą z wtyczkami. Mały rozkładany stolik, na którym stały ciastka, trzeba było szybko złożyć i ciastka przedstawić na wyższy stół, żeby dzieci nie waliły zabranymi ciastkami po bębnie (Mąż ma djembe) i żeby mogły sobie na złożony na ziemi już stolik wejść i poskakać.

Może to moje utopijne marzenia, ale nie wyobrażam sobie, że jak Franek zacznie pełzać, a potem chodzić, będę musiała przemeblować cały dom! Kurcze, dom to nie jest kojec. Wiadomo, że część rzeczy trzeba będzie zabezpieczyć, ale o pewnych rzeczach dzieci muszą od małego wiedzieć, że ich po prostu nie wolno ruszać...
Dom to nie jest kojec i wcale być nim nie powinien. Nie ma co się łudzić, że dziecko nie będzie ciekawe "dziwacznych" i zakazanych urządzeń, ale oswojone z nimi będzie bezpieczniejsze, niż odseparowane.
Musi mieć swoją bezpieczną przestrzeń, ale usuwanie z domu mebli i blokowanie wszelkich szafek to moim zdaniem przesada.

Z tymi dziećmi to byłam trochę w szoku, bo moja bratanica jest z kolei z tych dzieci, które nic nie wezmą, jeśli się wcześniej nie zapytają - przynajmniej jak nie jest u siebie. A ma ledwo skończone 2 lata. Po prostu tak ją rodzice nauczyli. Czasem się zapomni, jasne, ale to się dzieje sporadycznie, a nie raz na minutę.
Ja się wczoraj za bardzo nie wtrącałam, bo i ruszać się już zbyt szybko nie mogę, tylko patrzyłam, żeby sobie krzywdy nie zrobiły. W końcu nie będę wychowywać cudzych dzieci... Ale Franek będzie od małego miał mówione, co wolno, a czego na pewno nie...
Moja taka grzeczna nie była, choć to prawda, że jest taki wiek, że poza domem dziecko jest ostrożniejsze i grzeczniejsze przez pierwsze kilkanaście minut (lub dłużej, to pewnie zależy od dziecka)
 
Ja mam nadzieję, że zdążymy mieszkanie zmienić na większe zanim Igor nauczy się samodzielnie poruszać :) Już teraz trudno mi sobie wyobrazić jak będziemy funkcjonować wieczorami w jednym pokoju z niemowlakiem, bo chciałabym od małego przyzwyczaić go do wieczornej rutyny, czyli o 20 kąpiel i spanie... Ale co z nami jak on już będzie spał ;) Będzie motywacja, żeby szukać większego lokum.
 
reklama
a dzień dobry brzuchatki...
no normalnie jak nie ja - nie zadzwonił budzik o 5.20 i nie musiałam się zwlec do pracy - uwielbiam być na l4 :)
wczoraj jeszcze po południu byłam u lekarza po l4 i mi powiedział (bo naprawdę ledwie żyje z tymi bólami) że jak się nic nie poprawi a pewnie się nie poprawi to powie mi jak zrobić żebym urodziła za 4 tygodnie - wtedy już dziecko będzie donoszone a ja nie będę musiała już cierpieć z tym kręgosłupem. Nie chciał mi teraz powiedzieć jak to zrobić żeby urodzić, bo mówi że boi się że jak będzie mnie tak bardzo bolało żebym nie zrobiła czegoś głupiego.
Ale ciekawa jestem co to za sposób
Co do obrzydliwych koszul to też mam 2 takie z misiami worki jedna z długim rękawem jedna z krótkim - dosyć paskudne no ale cóż
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry