• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

sorki ewa ale mnie rozbawiłas swoimi pobożnymi zyczeniami-dziecko jest ciekawe swiata i na poczatku na pewno ci bedzie dotykac wszystkiego co lezy w zasiegu jego ręki-wiec na pewno bedziesz musiala pochowac albo zabezpieczyc-nauczenie dziecka ze pewnych rzeczy nie wolno trwa troche czasu... nie ma ze powiesz i juz ono wie.. bedzie wiele razy probowac-a moze dzisiaj juz mozna wziąć zreszta ciekawosc zawsze bierze góre

Może to tak w skrócie zabrzmiało jak pobożne życzenia, ale zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że taki proces trwa. Tylko że lepiej zacząć dziecko uczyć pewnych rzeczy, od kiedy zaczyna się przemieszczać, a nie jak ma skończone dwa lata i już pewne swoje przyzwyczajenia. Jeśli zawsze można było czegoś dotykać, to takiemu 2-latkowi ciężko będzie nagle zrozumieć, że od dziś coś jest zabronione.

Strasznie bym chciała, żeby moje dzieci były ciekawe świata, ale na pewno będę - przynajmniej na początku - tę ich ciekawość kontrolować. No i nie wyobrażam sobie wychowania bez stawiania granic. Mam w rodzinie mnóstwo dzieciaków. Wszystkie ruchliwe, ciekawskie i rozbiegane. Ale gdzieś jest w tym wszystkim zachowany złoty środek.

My tez na poczatku zawsze z obawa rozkladalismy rzeczy na stole dla gosci-ale na szczescie Paulink anie miala takich niszczycielskich zamiarow co do naczyn-wiadomo ze zawsze trzeba uwazac bo zlapie szklanke zeby sie napic albo za noz bo chce smarowac-i co nie dasz???? to ci sie nie nauczy pic ze szklanki nigdy-uwaza sie tylko zeby gorącego nie złapała i sie uczy zeby najpierw sprawdzała czy nie parzy.... noze tez tepe dajemy niech smaruje maslem-inna sprawa ze wymasli siebie i okolice no ale to jest nauka....

No i to jest właśnie fajny sposób. Ja jestem zdania, że dzieci głupie nie są, tylko trzeba umieć do nich dotrzeć. Moja bratanica ostatnio ściągała notorycznie widelec ze stołu, bo chciała się nim pobawić. Jej mama i babcia zabierały go jej z ręki, odkładały na stół i mówiły, że nie wolno go brać. A mała - oczywiście dalej swoje. Wzięłam więc ten widelec, powiedziałam jej, że jest ostry i może sobie zrobić krzywdę, potem wzięłam jej rękę i lekko ukłułam ją tym widelcem. I co? Widelec leżał potem tuż przy jej ręce, a już po niego nie sięgała. Dziecko nie jest głupie - nikt nie lubi argumentu nie bo nie.

to haslo Twojego znajomego zeby korki wylaczyc zeby sie wtyczkami bawilo to mnie zmrozilo totalna bezmyslnosc-raz pozwoli to dziecko nie bedzie wiedzialo kiedy sa korki wylaczone ??

I to jest właśnie przerażające... Moja znajoma jest z dziećmi w domu i raczej zawsze z nimi będzie, bo jej mąż jest zdania, że kobieta ma siedzieć z dziećmi w domu, a mężczyzna ma pracować na rodzinę. Jej rolą jest więc pilnowanie dzieci, żeby się nie pozabijały. Uwielbiam dzieci, strasznie lubię się z nimi bawić i pokazywać nowe rzeczy i pewnie będę godziny spędzać z Małym, ale nigdy nie pozwolę sobie zapomnieć, że dzieci są nam dane na jakiś czas. Nie chcę stanąć kiedyś przed taką sytuacją jak moja Mama, kiedy wszystkie dzieci posłała na studia albo do liceum i odkryła, że jest sama w domu (Tata w pracy). Na szczęście Mamie się udało - poszła na kurs księgowości, jest mgr inżynierem automatykiem, założyła swoją firmę, współpracuje z Tatą - nie nudzi się. Ale nie zawsze jest tak różowo.

Straszne teoretyzowanie to wszystko ;)
 
reklama
Hej Laseczki:)

Wczoraj cały dzień u Rodziców w domu- wymieniali całe ogrzewanie w domu i powiem Wam że cały dzień na nogach zdecydowanie mi już nie służy...Dziś czuję się jakby mnie czołg rozjechał...
OLKALE
"ja juz zdążyłam sie wyluzować ;-):-D myśla o porodzie (tez mam termin na poczatek grudnia i to bardzo) ale mysle sobie, ze jako dorosła zniosę poród...a jak mi będzie źle to w trakcie na pocieszenie bedę myslała w jakim szoku musi być dziecko, któe jest wypychane ze swojego gniazdka :tak:
ja też nie czekam z utesnieniem na rozwiązanie...dobrze mi w ciazy...chyba moge powiedzieć/napisać z cała pewnoscia, ze to najlepszy czas w moim życiu "

Ja mam momentami takie podejście jak Ty, ale momentami podobnie jak cristalrose bo jakby patrzeć na pierwszy wyznaczony termin to zostało 4 tygodnie....:O
Ale staram sobie powtarzać że najważniejsze żeby wszystko było dobrze, nie ważne jaki dzień upodobają sobie nasze Maluszki na wyjście na świat, byle były całe i zdrowe:)

Tak z innej beczki, dzwoniłam wczoraj do szpitala spytać o szkołę rodzenia i jest bezpłatna- owszem ale nie ma zajęć w listopadzie bo nie ma wystarczającej ilości chętnych...Pani powiedziała że "może w grudniu" heheh
Przesiaduję u mojej przyszłej teściowej bo mój facet ma tu kilka rzeczy do zrobienia i powiem Wam że czuję się tu jak na szpilkach, bo źle się czuję i najchętniej położyłabym się do wyrka, ale pewnie zaraz usłyszę jak to teściowa do samego porodu pracowała na gospodarce i że ja pewnie wydziwiam. Ale olać to - idę się położyć bo w końcu to ja jestem odpowiedzialna za Maluszka a nie ona;) A jak coś skomentuje to udam że nie słyszę;P

Buziaki dla Was i mam nadzieję że dziś wciągnę się w Waszą rozmowę bo ostatnio coś nie miałam czy to czasu czy to sił...
:tak:
 
hej babolce

U nas dzisiaj jesień na maxa! Wieje, liści trzy tony i jakoś tak ponuro. Może jestem dziwna, ale nie przeszkadza mi taka aura. Byle tylko nie padało.

wczoraj doszła do mnie chusta! półtora tygodnia, ale dostałam jakieś tam gratisy i już mi nerw przeszedł. Teraz tylko uczę się wiązań. Z misiem mojego synka:baffled:
dostałam też maila od firmy przewozowej z druga paczką, że dzisiaj kurier przyjedzie!!! Czekam!:-)

zaraz w dzień dobry tvn ma być o porodach - oglądajcie!
 
Znowu czkawka... Strasznie żarłoczne to dziecko. Nałyka się płynu, a potem się męczy. Chyba nie lubi czkawki, bo tłucze mi się przy niej po całym brzuchu...

Czuję się jak zegar z kukułką ;)
 
Ja wychodzę z założenia, że jak się dziecko nie poparzy, nie przewróci itp to się nie nauczy:) trzeba mieć wszystko pod kontrolą ale dziecko powinno też się uczyć na własnych błędach. Ja wiem że matką roku nie będę, bo znam swój charakter, ale o tyle lżej będzie miał ze mną Borysek, bo nie będę za nim biegała cały dzień - krzycząc w kółko " Borysek nie dotykaj" " Borysek nie wolno" "Borysek bo upadniesz"....

Olcia to masz fajnie:) Ja też czekam na listonosza.... ale nie wiem kiedy będzie niestety:D:D

Sunflower - mam nadzieję że podzielisz się informacją jak już ją poznasz hehe:D ciekawa jestem ogromnie:)

Ewa heheh jak zegar z kukułką:D dobre hehe

Dobra, muszę poczytać o tej małej ilości wód płodowych.....

Miłego dnia babolki:)
 
Ostatnia edycja:
Strasznie bym chciała, żeby moje dzieci były ciekawe świata, ale na pewno będę - przynajmniej na początku - tę ich ciekawość kontrolować. No i nie wyobrażam sobie wychowania bez stawiania granic. Mam w rodzinie mnóstwo dzieciaków. Wszystkie ruchliwe, ciekawskie i rozbiegane. Ale gdzieś jest w tym wszystkim zachowany złoty środek.



No i to jest właśnie fajny sposób. Ja jestem zdania, że dzieci głupie nie są, tylko trzeba umieć do nich dotrzeć. Moja bratanica ostatnio ściągała notorycznie widelec ze stołu, bo chciała się nim pobawić. Jej mama i babcia zabierały go jej z ręki, odkładały na stół i mówiły, że nie wolno go brać. A mała - oczywiście dalej swoje. Wzięłam więc ten widelec, powiedziałam jej, że jest ostry i może sobie zrobić krzywdę, potem wzięłam jej rękę i lekko ukłułam ją tym widelcem. I co? Widelec leżał potem tuż przy jej ręce, a już po niego nie sięgała. Dziecko nie jest głupie - nikt nie lubi argumentu nie bo nie.
jestem tego samego zdania...granice muszą byc od małego, no i tłumaczenie daczego...pisałam o tym kilka dni temu, jak temat wychowania był na tapecie

Tak z innej beczki, dzwoniłam wczoraj do szpitala spytać o szkołę rodzenia i jest bezpłatna- owszem ale nie ma zajęć w listopadzie bo nie ma wystarczającej ilości chętnych...Pani powiedziała że "może w grudniu" heheh
Przesiaduję u mojej przyszłej teściowej bo mój facet ma tu kilka rzeczy do zrobienia i powiem Wam że czuję się tu jak na szpilkach, bo źle się czuję i najchętniej położyłabym się do wyrka, ale pewnie zaraz usłyszę jak to teściowa do samego porodu pracowała na gospodarce i że ja pewnie wydziwiam. Ale olać to - idę się położyć bo w końcu to ja jestem odpowiedzialna za Maluszka a nie ona;) A jak coś skomentuje to udam że nie słyszę;P
U mnie też nie ma SR ...tzn. zaczął sie kurs we wrzesniu, ale mnie nie było...a nie chchiałam w trakcie docierać...wiec edukuje sie sama ;-)

ide na TVN w takm razie...
 
dzień dobry:-)

jest dopiero 10 a już tyyyle napisałyście, przeczytałam, ale żebym pamiętała do czego miałam się odnieść????

zresztą obudziłam się 25 min temu, więc jeszcze zdążę raz Was przejrzeć i się wtrącić w dyskusję

nasz drugi pokój powoli przestaje być graciarnią, a przypomina pokój dla nas i maluszka, łóżeczko i komoda już stoją tam gdzie mają stać, popiorę ciuszki, kupię pojemniki na drobiazgi i pochowam wszystko w komodzie, łóżko, którego nie chcemy rozmontował mąż i dziś dzwonię zapytać właściciela kiedy raczy się wywiązać z umowy i dowieźć klucz do piwnicy bo ja za chwilę urodzę (a co go obchodzi kiedy rodzę:-)) zresztą termin to mi się już 3 razy przesunął z 06.01.2011 na 25.12 a teraz na 23.12, więc może być jeszcze wcześniej

co do dzieci to się zgadzam z olkale, że należy zabezpieczyć szafki, kontakty, drzwi żeby sobie paluszków nie przytrzasnęło, ewentualnie usunąć z drogi niskie meble o ostrych kantach,albo zabezpieczyć te kanty nakładkami ochronnymi, na pewno takie są, ale pozbywanie się umeblowania z mieszkania czy domu jest chyba przesadą

salomii nie przysyłaj nam tu jeszcze zimy, choć od męża, co mieszkał w norge wiem, że te zimy tam są ciężkie i pół roku minim z głowy,

agaj Ty się nie przejmuj głupimi komentarzami, moja teściowa i nawet moja kochana mama to mówią, że one się świetnie w ciąży czuły i w ogóle, a tak na prawdę po prostu nie pamiętają, choć teściowa była w ciąży 6 lat temu ostatni raz, a moja mam mówi, że ona to już nie wie

olcia też czekam na listonosza i kuriera, kurierem ma przyjść komputer dla męża (musiałam mu pozwolić coś sobie kupić nowego, bo wszystko idzie na mnie i córcie) i na sweterki i kombinezonik dla Zuzi i już się doczekać nie mogę, właściwie to przydałoby się ubrać żebym mu w piżamie nie otwierała:-)

cwietka Ty się nic kopaniem dzidzia nie martw, tylko się ciesz, że taki ruchliwy, bo moja cicha całą noc, i właśnie od rana nadal też, wczoraj w dzień i wieczór to mi brzuch skakał, ale od zaśnięcia mojego cisza, z tą marskością to jest chyba przesada jakaś,
 
reklama
Dobry..
Ja dziś miałam fatalną noc, zgaga jak ta lala....To pewnie przez obzarstwo z wieczora...
Gosia ja mojemu mówiłam, że nie wolno, powtarzałam a i tak jak nie widziałam to robił swoje i troche czasu mi zajeło wyplenienie tego zwyczaju. Najbardziej go interesowało to czego nie wolno było np. pilot i oczywiście telefon.
My w 36 m mieszkaniu będziemy się w czwórke gniezdzic i nie wiadomo jak dlugo bo mieszkanie z ADM...Już mnie to przeraża....No i musiałam sie pozbyć na długo serwetki jak Młody zaczał stawac przy meblach bo moja wypbraznia działała...Juz widziałam jak sciaga sobie na głowe gorący napój...A wstawać zaczal cos ok. 7 miesiąca...Łaził sam jak miał 9 i mam nadzieje, że brat nie pójdzie w jego słady przynajmniej z chodzeniem....A co myślicie o chodzikach???
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry