• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Witajcie z rana :)

Ja już po oddaniu krwi i moczu czekam na wyniki ogólnych oraz HBS i HCV. Powoli kompletuje badania do szpitala. Jeszcze mi wymazu na czystość brakuje. Ostatnio zdobyłam też z pracy RMUA :) więc prawie wszystko w komplecie.
Zjadłam śniadanko i idę na sprzątanie.

Miłego dnia :)

PS co do chodzików to najlepiej dla dziecka jak będzie jak najdłużej pełzać i raczkować.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Brudne, podrapane dziecko = szczęśliwe dziecko. Ale zakazy musza pewne być. My tez je mamy dla naszego dobra a dorośli jesteśmy.
A w ogóle to mnie rodzina maojego M wkurza do nieprzytomności, z wyjatkiem jednej jego bratowej.
Teściowa do szpitala raz zadzwoniła i to z prestensjami, że sobie z niej żart robimy. No szok.:szok::baffled::confused:
Siostra męża zadzwoniła ale pytac sie mnie czemu tesciowa nie odbiera. A co ja wróżka?? Od nikogo nie odbiera.A jak jej powiedziałam , że nie wiem bo w szpitalu jestem ze skurczami to obojetnie sie tylko spytała jak się czuje i znowu o tesciową.A niech zadzwoni do mojego M, pracuje z ojcem i ojca pyta co z jego zoną. Od tego czasu NIC, zero zainteresowania....
A tesciowa rano zadzwoniła do M, ja odebrałam i też ZERO pytań jak sie czujesz.
A tekst przez tel w szpitalu jak już uwierzyła, że leże "Uważaj na mojego wnuka". Nosz k.....:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Jestem na skraju wytrzymania bo bratowej tez daje popalić. W końcu jej dam numer telefonu do ginekologa, jak menopauze przechodzi to niech hormony bierze bo jest nie do wytrzymania. I to nie tylko o to chodzi ale ogólnie się zrobiła okropna.
No to sie wygadałam i mi lepiej:-D:-D:-D:-D
Bodzinka to normalka, ja mam to samo, też leżałam i nikt z rodziny męża oprócz jednej "normalnej" siostry do mnie nie zadzwonił, a teściowa nawet jego nie zapytała czy wszystko jest ok... Z resztą przez całą ciążę, 2 razy po usg zapytała co będzie, ale czy wszystko w porządku to już jej nie obchodzi...
 
A ja na wypisie nie mam wyników HBS...Hmmm i nie wiem czy mi znowu zrobi, czy zostawi bo w karcie chorobowej i szpitalu wyniki są.A spytam go w końcu ordynatr jest a zdrugiej strony i tak bede miała krew to moge sobie zrobic i tak miałam ujemy to co mi szkodzi, a lepiej jedno badanie za dużo niż wyladowac na septyku...
 
Bodzinka to normalka, ja mam to samo, też leżałam i nikt z rodziny męża oprócz jednej "normalnej" siostry do mnie nie zadzwonił, a teściowa nawet jego nie zapytała czy wszystko jest ok... Z resztą przez całą ciążę, 2 razy po usg zapytała co będzie, ale czy wszystko w porządku to już jej nie obchodzi...
Ale spróbuj ty nie okazać zainteresowania to najgorszą synową będziesz. Musze zostac zołzą ha ha ha ha.
 
Bodzinka - jak zmarł mój tata, to w pierwszym odruchu nie było mi po drodze informować całej rodziny, tylko zadzwoniłam po brata, aby przyjechał po mamę i po wujka, aby przyjechał do mnie i pomógł pozałatwiać formalności z universum itp. A, no i do męża, bo on był we Francji. Universum nie zdążyło przyjechać, a siostra mojej mamy dzwoni i taki teks: "Marta, dlaczego Ty do mnie nie zadzwoniłaś najpierw?" .... bez komentarza...
 
Bodzinka - jak zmarł mój tata, to w pierwszym odruchu nie było mi po drodze informować całej rodziny, tylko zadzwoniłam po brata, aby przyjechał po mamę i po wujka, aby przyjechał do mnie i pomógł pozałatwiać formalności z universum itp. A, no i do męża, bo on był we Francji. Universum nie zdążyło przyjechać, a siostra mojej mamy dzwoni i taki teks: "Marta, dlaczego Ty do mnie nie zadzwoniłaś najpierw?" .... bez komentarza...
Niektórzy ludzie są beznadziejni i poza czubkiem własnego nosa nie widzą nic...
 
Cześć dziewczynki jeszcze was nie nadrobiłam bo tyleee od wczoraj naskrobałyście:-)
Ale to co Ewa napisała mnie zaszokowało:szok::szok::szok: boże jak tak można dzieci wychowywać,moja mała owszem zawsze była ciekawska,jak każde dziecko ale po nakierowaniu co wolno a co nie jest aniołem w porównaniu do tych dzieci. U siebie w pokoju ma wszystko,typu telewizor,wieże,dvd,komputer. Umie się tymi wszystkimi sprzętami posługiwać:-)aż za dobrze hi hi:tak::tak::tak:ale wie że bez pytania będę zła i tego nie robi. Nieraz włączy sobie dvd i bajkę z rana ogląda,a mnie to pasuje bo wtedy cichutko jest i mogę troszkę dłużej poznać. Napewno nie pozwoliłabym sobie na to żeby z mieszkania robić wielki kojec dla dzieci. buu:no::no::no:
Ewa wspólczuję twoim znajomym,ale mają to co chcieli na własne życzenie:sorry2:
No my napewno nie będziemy tak wychowywać swoich malców. Kto jest za mną ręka w górę;-)









 
Może to moje utopijne marzenia, ale nie wyobrażam sobie, że jak Franek zacznie pełzać, a potem chodzić, będę musiała przemeblować cały dom! Kurcze, dom to nie jest kojec. Wiadomo, że część rzeczy trzeba będzie zabezpieczyć, ale o pewnych rzeczach dzieci muszą od małego wiedzieć, że ich po prostu nie wolno ruszać...

Dzień dobry.
Ewa masz rację, dzieci trzeba uczyć od małego. Moi znajomi mają wielki regał z książkami, Mała ich nie rusza, bo wie że nie może :tak:
Jeśli chodzi o ceny znieczulenia, ile kosztuje u Was w szpitalach. Boję się ze Warszawa bije na wszystkie miasta na głowę. Tu chodzą po 600 -700 zł :-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry