• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Ja wychodzę z założenia, że jak się dziecko nie poparzy, nie przewróci itp to się nie nauczy:) trzeba mieć wszystko pod kontrolą ale dziecko powinno też się uczyć na własnych błędach. Ja wiem że matką roku nie będę, bo znam swój charakter, ale o tyle lżej będzie miał ze mną Borysek, bo nie będę za nim biegała cały dzień - krzycząc w kółko " Borysek nie dotykaj" " Borysek nie wolno" "Borysek bo upadniesz"....

Mnie tam jakoś specjalnie nie stresuje jak dziecko się przewraca. Blisko ma do ziemi to i dużej krzywdy sobie nie zrobi. Dzieci ze strupami na kolanach to zdrowe dzieci ;) Całe dzieciństwo miałam dziury w głowie, bo na coś wpadałam, o kolanach nie wspomnę - i tak było fajnie.
Ale fundamentalne "zakazy" typu nie ruszamy gniazdek czy coś takiego moim zdaniem muszą być. A że jak dziecko dostanie misia, to mu najpierw oczko wydłubie, żeby zobaczyć, co jest w środku, to jest akurat normalne ;) Chyba uznam wyrażenie "złoty środek" za moje motto życiowe ;)

***
Kukułka poszła spać ;) Zegar czyli ja chwilowo się zawiesza i odpoczywa, bo zaraz trzeba wstawać do roboty ;)
 
reklama
A co myślicie o chodzikach???

Ja jestem przeciwko pionowaniu dzieci na siłę. A w chodziku to jest trochę na siłę. Znam też malucha, który łaził w chodziku dużo i nauczył się, że jak w coś walnie, to mu się nic nie stanie (chodzik ma zazwyczaj jakąś obręcz naokoło). Jak zaczął sam wstawać czy szybciej raczkować, to miał non stop guzy na głowie i nie bardzo mógł pojąć dlaczego.

Z tego co wiem, to fizjoterapeuci chodzików nie polecają. Choć inna rzecz, że mnóstwo dzieci z nich korzysta (podobnie jak z nosidełek sztywnych) i nic im nie jest. Ważne, żeby nie przesadzić i cały dzień w tym malucha nie trzymać.
 
no i jakie komentarze do reportażu o zewnątrzoponówce na żądanie??
U mnie to małe emocje wywołuje temat, bo w Poznaniu rodziłam bez i nie potrzebowałam nawet dolarganu, a tutaj jest ZO jeśli uznam, że ból mnie przerasta i mi przeszkadza.
 
no i obejrzałam końcówke o porodach...nic odkrywczego dla mnie...link do reportażu kiedyś zamieszaczałam, a na temat przyczyn bólu sobie wczesniej poczytała...też jestem tego zdania, ze jak dam rade to nie zakładam brania znieczulenia...
Wczoraj nawet o tym z moja gin rozmawiałąm i powiedziała to samo co ta babka z ministerstwa, brać jak nie bede mogła współpracować z położna :)
 
Z tego co wiem, to fizjoterapeuci chodzików nie polecają. Choć inna rzecz, że mnóstwo dzieci z nich korzysta (podobnie jak z nosidełek sztywnych) i nic im nie jest. Ważne, żeby nie przesadzić i cały dzień w tym malucha nie trzymać.

dokładnie!! i niestety często im coś "jest", od nieumiejętności upadania i raczkowania zaczynając, a na krzywych stawach kolanowych i skokowych kończąc.
 
no i jakie komentarze do reportażu o zewnątrzoponówce na żądanie??
U mnie to małe emocje wywołuje temat, bo w Poznaniu rodziłam bez i nie potrzebowałam nawet dolarganu, a tutaj jest ZO jeśli uznam, że ból mnie przerasta i mi przeszkadza.

ja też nie zamierzam brać znieczulenia - choć w moim szpitalu jest darmowe. Matiego urodziłam bez. Chyba, że będzie jakoś tragicznie, ale z Matim było baaaaaaardzo ciężko i dałam radę.
 
Brudne, podrapane dziecko = szczęśliwe dziecko. Ale zakazy musza pewne być. My tez je mamy dla naszego dobra a dorośli jesteśmy.
A w ogóle to mnie rodzina maojego M wkurza do nieprzytomności, z wyjatkiem jednej jego bratowej.
Teściowa do szpitala raz zadzwoniła i to z prestensjami, że sobie z niej żart robimy. No szok.:szok::baffled::confused:
Siostra męża zadzwoniła ale pytac sie mnie czemu tesciowa nie odbiera. A co ja wróżka?? Od nikogo nie odbiera.A jak jej powiedziałam , że nie wiem bo w szpitalu jestem ze skurczami to obojetnie sie tylko spytała jak się czuje i znowu o tesciową.A niech zadzwoni do mojego M, pracuje z ojcem i ojca pyta co z jego zoną. Od tego czasu NIC, zero zainteresowania....
A tesciowa rano zadzwoniła do M, ja odebrałam i też ZERO pytań jak sie czujesz.
A tekst przez tel w szpitalu jak już uwierzyła, że leże "Uważaj na mojego wnuka". Nosz k.....:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Jestem na skraju wytrzymania bo bratowej tez daje popalić. W końcu jej dam numer telefonu do ginekologa, jak menopauze przechodzi to niech hormony bierze bo jest nie do wytrzymania. I to nie tylko o to chodzi ale ogólnie się zrobiła okropna.
No to sie wygadałam i mi lepiej:-D:-D:-D:-D
 
co do chodzików to kwstia fizjologii. ;) (a propos egzaminu na jaki sie ucze ) często jest tak,ze rodzice wsadzaja do chodzika dzieci, któe jeszcz mają saby aparat mieśniowy, np. wokół kręgosłupa i nastepuja przeciazenia niefizjologiczne...nie ma też pionizacji, bo przecież dziecko nie stoi tylko siedzi... no i mieśnie głębokie, czyli miesnie postawy nie sa odpowiednie napięte...stad odradzane przez fizjoterapeutów
Natura przecież jest mądrzejsza...najpierw pełzamy, potem siadamy, raczkujemi i stajemy... powoli kręgosłup sie wzmacnia

no dobra dosc wymądrzania :)
 
reklama
Mój chodzika nie miał, teraz tez nie bedzie miał...Ja widziałam dziecko, które się w chodziku przewróciło prosto na główke. Koszmar. ale już wczesniej podjelisy z mężem decyzje, że chodzika nie bedzie ku oburzeniu teściowej.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry