Witajcie

Melduję się, że my już w domku. Franolek śpi sobie grzecznie, umyty i pojedzony. Wyszliśmy dzień później, bo miałam mało pokarmu przez pierwsze dwa dni i mocno spadła mu waga - w normie, ale w dolnej granicy i woleli zostawić nas jeszcze jeden dzień, żeby to sprawdzić.
Poród już zaczynam miło wspominać

Tak sobie teraz myślę, że było nawet dość zabawnie, choć oczywiście nie z mojej perspektywy wtedy

Opiekowała się nami położna mniej więcej w moim wieku, super konkretna kobieta, rewelacyjnie nam się współpracowało. Ale to opiszę na odpowiednim wątku w najbliższym czasie - chcę jak najszybciej, żeby niczego nie pominąć i mieć potem pamiątkę

Wniosek na koniec podczas szycia (nacinali mnie, bo Franek ma dużą i mądrą główkę

) na pytanie lekarza czy "nigdy więcej" był taki, że jeszcze 3 razy, a potem już nigdy więcej

Więc naprawdę nie było tak źle
Od wczorajszego wieczora mam już masę pokarmu, więc Franek dobrze podjada. Ale dziś już jest go trochę za dużo i biust mocno twardnieje. Nie chcę odciągać, żeby nie było jeszcze gorzej. Bardzo pomaga mi rumianek. Zresztą Franuś jest tak mądry, że łapie pierś idealnie, więc prawie nie mam popękanych. A i to twardnienie jakoś się unormuje z czasem pewnie. Jeśli macie na to jakieś sposoby, to będę wdzięczna za informację
Śmiesznie się czyta o czym pisałyście, kiedy my byliśmy w trakcie akcji skurczowych

Dalszych dni nie będę nadrabiać, tylko gorącą linię przejrzałam. Ale może uda mi się być w miarę na bieżąco teraz - Synek jest strasznie grzeczny, poza tym Tata będzie z nami jeszcze pewnie co najmniej tydzień. Aha - Tata był strasznie dzielny

Oczywiście nie odmówił sobie "przyjemności" obserwowania wszystkiego co się działo na fotelu do rodzenia. Twierdzi, że nie wyglądało to źle
Agbar, dziękuję za przekazanie smsa

Możesz spokojnie rodzić - przekażę wieści na forum
