myangel
Mamusia 01'07 i 11'10
Ja swojemu 3.11. jak wylądowałam na IP powiedziałam: siedź do grudnia. I siedzi.![]()
ja swojemu tez powiedziałam siedź chociaz do konca pazdziernika, potem wyjśc nie chciał ;-)
Wiecie co dziewuszki, tak sobie dziś leżałam po południu z małym na łóżku, troszke sie przytulalismy
;-) i tak patrzyłam na niego, to już prawie 3 tygodnie od kiedy jest na świecie ten czas tak szybko leci i jak teraz pomyslę, jak wszyscy mnie straszyli, że ciąża wysokiego ryzyka, bardzo duże ryzyko poronienia, mało prawdopodobne, zebym donosiła a jak donosze, ze bedzie zdrowy przez te moja tarczyce, te tony leków na tarczyce i nadcisnienie.. jak teraz pomyslę, ze miałoby go nie być... Od razu mi sie oczy robia mokre. Tyle stresów miałam w tej ciąży, pamietacie jak endokrynolog powiedział mi, ze tylko 8 kobiet na 100 z moim schorzeniem rodzi zdrowe dzieci a reszta albo jest chora albo kobiety tracą ciąże i to zaawansowane, miałam wtedy taką depresje, ze już momentami było mi wszystko jedno chciałam odstawic te leki skoro i tak w kazdej chwili moglam stracic ciaze, teraz sobie myslę, ze nie wolno się poddawać, że cuda się zdarzają, i taki mały cud leży teraz obok mnie w kołysce i spi słodko. Może gdybym się poddała byłoby inaczej, na szczęście los przygotował dla nas inny scenariusz i bardzo sie z tego cieszę :-)A tak mi sie zebrało na smuteczki, przepraszam

Ciekawe jak tam Salomii, mam nadzieję, że nie męczy sie za bardzo, tyle godzin....
Udręka po prostu
Poza tym coś się dzieje z moim organizmem, jakby się oczyszczał - wczoraj najadłam się wieczorem jak wieprz, jeszcze w nocy zjadłam tabliczkę czekolady (sama
) i dziś rano stwierdziłam, że nie wejdę na wagę...a potem stwierdziłam, że wejdę z ciekawości i co...? i wskazówka praktycznie się nie ruszyła
że nie mogłam poprostu się nadziwić,dziś zresztą też,nawet zwolnił się z pracy żeby towarzyszyć mi w szpitalu
. Cieszę się strasznie twoim szcześciem i gratuluję wytrwałości w darzeniu do celu. Masz teraz przy sobie cud który ci będzie przypominał że warto jest wierzyć w siebie a nie w to co mówią inni:-)