Yvona tak pogodziłam siez chłopakiem, ale wróciłam dopiero po 11 dniach. Stara sie, żeby wszystko było dobrze i chce sie zmienić, ale było małe potknięcie. Nerw go wziął, że nie miał, gdzie zaparkować, ale przepraszał dwa dni. Oczywiście chce iść do psychologa, żeby mu pomógł opanować nerwy i ogólnie zmienić jego życie. Oczywiscie jest na ostatniej szansie, wiec jak odwali mi większy numer to sie pożegnamy. Jakoś nie mam ochoty spędzać z nim święta, bo jestem niepraktykująca, ale chyba nie mam wyboru, bo nie przyjeli mnie do szpitala.
Chciałabym juz urodzić. Ale najważniejsze, ze na KTG pokazało skurcze.