Dzięki za kciuki

Chyba idę na studia doktoranckie

Przynajmniej spróbuję, bo egzamin jest w połowie lipca i nie mam wiele czasu na przygotowanie. Dostaje się zazwyczaj 50%. Uznaliśmy, że napiszę, że chcę rozwijać moją pracę mgr, bo z tego tematu będę mogła odpowiedzieć na zadawane pytania, a potem temat zmienimy na jakiś edytorski. Zajęć nie ma dużo - dwa razy w miesiącu. Na drugim roku jest 30 godzin do odrobienia ze studentami, ale profesor powiedział, że gdybym rodziła i miała problem z ich odrobieniem, to mnie zwolni

A jeśli bym się zdecydowała, to nie będę wykładać historii lit. (z której wiem tyle, co nic, bo trzeba być geniuszem, żeby to wszystko zapamiętać...), tylko coś praktycznego - edytorstwo albo tekstologię. Na podstawie swoich doświadczeń w wydawnictwie. Więc super
***
Franol właśnie nabił sobie guza na czole... Buu... Przywiążę go do łóżeczka niedługo. Co chwilę o coś wali - tym razem krzesło stanęło mu na drodze i walnął głową...:/ Dobrze, że jest bardzo ciężkie i nie ma szans, żeby się przewróciło. Zimna łyżka trochę pomogła, ale śliwa będzie.
Zrobiliśmy dziś akcję anty-mole. I jestem w kropce... Nigdzie nie ma nitek, larw, owadów i nic takiego... Wywaliliśmy na wszelki wypadek mąki i inne produkty rzadko używane i już długo leżące. Zmieniliśmy lepy, wymyliśmy szafki wodą z aromatem pomarańczowym, rozłożyłam też goździki w szafkach. No i zobaczymy. Przez pół dnia nas nie było i nic się nie złapało...