Hop hop
Dzień dobry 
Widzę, że Wam nas zaczynało brakować
Witamy się po weekendzie u dziadków. Wróciliśmy szczęśliwie, choć w nerwach, bo coś nam w aucie piszczało w drodze powrotnej. Przestawało przy skręcie kierownicy. Mąż już zawiózł auto do mechanika i zobaczymy...
Byliśmy już dziś rano w Pucolkiem na spacerze, ale nas chmura przegoniła, więc siedzimy w domu i staramy się jakoś bagaże ogarnąć, bo wczoraj po 23 wróciliśmy i się nie rozpakowaliśmy jeszcze.
Fajnie było, choć oczywiście nie obyło się bez uwag typu "Daj mu skosztować tego placka, przecież już może" (Teściowa), bez dawania dziecku tarki i igieł do dotknięcia w ramach zdobywania nowych doświadczeń (Teść) i bez Frankowych cyrków z zasypianiem jak dojechaliśmy. Ale ogólnie było jednak fajnie
Mojej Mamie udało się doprowadzić Franka do łez ze śmiechu - podrzucała zwinięty w kłębek kawałek papieru, a on się chichrał jak głupi.
Dziś przed nami jeszcze wyprawa do miasta, żeby oddać korektę i podpisać umowę. No i zdjęcie do dyplomu i legitymacyjne muszę sobie zrobić :/ Więc znów rozjazdowy dzień.
Poczytam Was na krótszych wątkach, bo głównego po 4 dniach nie da się nadrobić
Widzę, że Wam nas zaczynało brakować
Witamy się po weekendzie u dziadków. Wróciliśmy szczęśliwie, choć w nerwach, bo coś nam w aucie piszczało w drodze powrotnej. Przestawało przy skręcie kierownicy. Mąż już zawiózł auto do mechanika i zobaczymy...
Byliśmy już dziś rano w Pucolkiem na spacerze, ale nas chmura przegoniła, więc siedzimy w domu i staramy się jakoś bagaże ogarnąć, bo wczoraj po 23 wróciliśmy i się nie rozpakowaliśmy jeszcze.
Fajnie było, choć oczywiście nie obyło się bez uwag typu "Daj mu skosztować tego placka, przecież już może" (Teściowa), bez dawania dziecku tarki i igieł do dotknięcia w ramach zdobywania nowych doświadczeń (Teść) i bez Frankowych cyrków z zasypianiem jak dojechaliśmy. Ale ogólnie było jednak fajnie
Dziś przed nami jeszcze wyprawa do miasta, żeby oddać korektę i podpisać umowę. No i zdjęcie do dyplomu i legitymacyjne muszę sobie zrobić :/ Więc znów rozjazdowy dzień.
Poczytam Was na krótszych wątkach, bo głównego po 4 dniach nie da się nadrobić
normalnie nudy, nie wiem co ma za sobą zrobic:/ W zeszłym tyg był hardkor remontowy w domu, hardkor przedurlopowy w pracy, a mnie było z tym dobrze...ja to jakaś nienormalna jestem. Albo się jeszcze nie zmęczyłam pracą, bo jakoś urlop w tym roku mnie nie cieszy. Za tydzień wyjeżdżamy sobie w trasę - m.in. moje ukochane Bieszczady, więc może będzie lepiej. Ale ja mam tak zawsze, że nie mogę się długo przestawic na odpoczynek, a jak się wreszcie przestawię, to czas wracac do pracy:/ 


:-(
ten wyjazd może być calkiem udany jeśli tylko wszystko odpowiednio zaplanujesz
;-)