Hej dziewczyny!
Ja na chwilkę w pracy (chyba tylko, żeby kawę wypić i wziąć papiery), ale zaraz spadam na rozprawę:/
olcia - jak ty pobierasz mocz na posiew. bo lekarka rejonowa mi kazala ten woreczek nakleic po kapieli i po paru godzinach oderwac. a z kolei laborantka powiedziala, ze ten woreczek mozna max. godzine trzymac, a najlepiej przykelic i co chwile kontrolowac, czy juz cos sie zebralo ... no i jeszcze stwierdzila, ze u takiego maluszka jak wyjda bakterie, to nigdy nie wiadomo, czy to zle pobrane, czy naprawde cos jest ... super :/
Gufi - zrób tak ja Ci mówi laborantka - ona wie najlepiej bo w tym siedzi a lekarze, wiadomo - mistrzowie teorii:/ Poza tym jeśli będziesz trzymać woreczek kilka godzin to logiczne, że wyjdą bakterie.
Hej
cwietka cristal ja ostudziłam swój zapał pieluszkowy, przez chwilę się nawet zapaliłam ,ale stwierdziłam że moja fascynacja trwałaby przez okres zakupowy, potem szybko by wygasła...:/ a że to nie taki mały wydatek, więc dam sobie chyba spokój, choć fajno to nie powiem....
Zobaczymy jak się Wam sprawdzi....
ja mam fisia na punkcie chłonności, a tu gorzej z tym jak w jednorazówkach, nawet tych gorszych...
A mnie się tak spodobała ta zabawa,że chce więcej

Ja te pieluchy traktuję jak ubranka, śliczne kolorowe, które wystarczą na dłuuuugo - co najmniej jeszcze 1,5 roku. A ja lubię stroić Cypriana w fajne ubranka:-) W tych pieluchach on tak rozkosznie wygląda, np w krówce, albo tygrysku,

Co do chłonności, to niektóre sa naprawdę chłonne, między nogami nie ma wcale więcej - w ciągu dnia, bo noc trzeba więcej włożyć, ale to nie przeszkadza. Powiem wam, że teraz zwykłe jednorazówki wydają mi się prozaicznym materiałem higienicznym, jak podpaska :/ Wolę moje kolorowe milusie pielusie i związaną z nimi frajdę

Stuknięta jestem???
Cwietka - co do schnięcia - weź pod uwagę, że pogoda nie sprzyja. Poza tym lepsze są składane - chłonne a schną szybko.
A ja tam nie zauważyłam różnicy z zasypianiem....On wo góle spokojny raczej jet....
Bodzia - nie dołuj mnie

Chodzący i śpiący - to za dużo szczęścia

Moje diablątko zasypiać nie chce, a po wielkich bojach zaśnie na pół godzinki i znowu tańcuje w łóżeczku. Na noc oczywiście, bo dzienne drzemki to już w ogóle sobie odpuścił

Wczoraj go wymęczyłam spacerem, już zaczął się przytulać, ale jak tylko go wyjęłam z chusty to on już zwarty i gotowy do skakania i tańcowania

Bo on się teraz przemieszcza skokami - co jest jeszcze gorsze, zwłaszcza na śliskiej podłodze.