Krolcia, jak przebieram pieluchę tylko po sikaniu, to pół biedy, ale z kupą jest największy problem. No i z zapięciem potem pieluchy. Bo Franek co prawda stoi, ale nie w miejscu
Dlatego kupiliśmy te pielucho-majtki - łatwiej je na pupę naciągnąć. Tylko zostały mi w aucie i zapomniałam wczoraj przynieść do domu. Dziś dopiero po nie pójdę.
A przez to tragiczne przebieranie chyba zacznę łapać kupy do nocnika...:/ Tylko jeszcze go nie mam
Uff... Jestem w połowie drugiej strony tej próbnej korekty. Drugiej z czterech. A zeszło mi godzinę. Czarno od poprawek. To tekst specjalnie naszpikowany błędami, ale trochę przesadzili - nie mam gdzie tego zaznaczać. Dobrze, że chociaż Pucek zasnął. Może skończę zanim się obudzi.
A przez to tragiczne przebieranie chyba zacznę łapać kupy do nocnika...:/ Tylko jeszcze go nie mam
Uff... Jestem w połowie drugiej strony tej próbnej korekty. Drugiej z czterech. A zeszło mi godzinę. Czarno od poprawek. To tekst specjalnie naszpikowany błędami, ale trochę przesadzili - nie mam gdzie tego zaznaczać. Dobrze, że chociaż Pucek zasnął. Może skończę zanim się obudzi.

A teraz jest lepiej, bo mam wielorazówki na napy- wystarczy złapać dwie napy i on może sobie robić nawet salto, a ja je tylko spinam i pielucha dobrze założona
ale z podłogi łatwo zetrzec..;-)
I już sobie wyobraziłam ten "pocałunek"